słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

Problem z pieniądzem kruszcowym
Zobacz wszystkie prezentacje

GRY

Od bułki do spółki
Zobacz wszystkie gry

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Komercjalizacja Wszystkich Świętych

Artur Wójtowicz | Artur Wójtowicz | sekcja: Scenariusze zajęć z religii

Dodano: 2007-11-20 12:17:14

Cel metodyczny: Zainteresowanie uczniów tematem komercjalizacji.
Cel dydaktyczny: Uwrażliwienie uczniów na na prawdziwą istotę dnia Wszystkich Świętych.
 

Spis treści:

  1. Modlitwa
  2. Historia dnia Wszystkich Świętych
  3. Ankieta
  4. Praca z artykułami
  5. Podsumowanie

Modlitwa

Historia dnia Wszystkich Świętych

Młodzież otrzymuje tekst z Wikipedii:

„...Uroczystość Wszystkich Świętych wywodzi się głównie z czci oddawanej męczennikom, którzy oddali swoje życie dla Chrystusa, a których nie wspomniano ani w martyrologiach miejscowych, ani w kanonie Mszy Świętej. W III wieku rozpowszechniła się tradycja przenoszenia całych relikwii świętych, lub ich części na inne miejsca. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są własnością całego Kościoła. Kiedy w 610 r. papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, kazał złożyć tam liczne relikwie i poświecił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Bożej Męczenników. Od tego czasu oddawano cześć wszystkim zmarłym męczennikom 1 maja. Papież Grzegorz III w 731 przeniósł tę uroczystość na dzień 1 listopada, a w 837 r. papież Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały Kościół. ..."

Nauczyciel tłumaczy uczniom, na czym polega istota dnia Wszystkich Świętych.

Ankieta

Nauczyciel rozdaje uczniom kartkę z pytaniami:

  • Co jest istotą męczeństwa?
  • „Czy na męczenniku można zarobić?"
  • Czy etycznym jest zarabianie na śmierci?
  • Co jest istotą dnia Wszystkich Świętych?

Nauczyciel omawia wraz z uczniami powyższe zagadnienia

Praca z artykułami

Nauczyciel wraz z uczniami pracuje wraz z uczniami nad artykułami. Jako przykład można wziąć poniższe artykuły:

Rajmund Czok, Symbole Pamięci (www.glos-online.de):

Tradycja czczenia osób zmarłych rodziła się w mozolnej ewolucji. Początki grzebania zmarłego w ziemi miały miejsce w epoce kamiennej. Wtedy, dowodzą tego papirusy, ludzkość zaczęła tworzyć zamknięte skupiska - osiedla, złożenie pogrzebania zmarłego w obrębie takiego skupiska - osiedla, miało znaczenie symboliczne i magiczne. Z biegiem wieków uznano jednak, iż właściwszym miejscem dla wiecznego spoczynku będzie miejsce przykościelne. Tak zaczęły powstawać cmentarze parafialne, zarządzane wyłącznie przez plebana. To oczywiście powodowało częste utarczki na tle wyznaniowym. Zaistniała sytuacja zrodziła potrzebę utworzenia odrębnych cmentarzy wyznaniowych. Jednak z upływem czasu nawarstwiły się problemy braku wolnego miejsca. Wtedy zaczęły powstawać cmentarze komunalne zarządzane przez czynniki laickie, dostępne dla wszystkich wyznań religijnych.

Rytuał tego dnia w wielu regionach świata, obchodzony jest zgodnie z wielowiekową tradycją danego kraju. W Chinach np. obchodzi się Święto Chin-Ming. Wtedy na grobach kładzie się różne ofiary wraz z kadzidełkami. Z kolei buddyści gromadzą się w swoje święto w rodzinnej miejscowości, aby w familijnej atmosferze przy suto zastawionych jadłem i piciem stołach, uczcić pamięć tych, którzy od nich odeszli na wieki. W Niemczech Wszystkich Świętych obchodzone jest raczej skromnie. Cmentarze bywają pustawe, za to mogiły przybrane barwnie wiązankami, wianuszkami, kwieciem wrzosu. Znicze także palą się tu rzadko, a jeśli już, to przeważnie na grobach katolickich. Nikt by nie pomyślał, że arcykatolicka Bawaria korzysta w dniu Wszystkich Świętych na robieniu zakupów w ewangelickim landzie Hesji, gdzie ten dzień należy do roboczych. Do Frankfurtu nad Menem przybywają wtedy tłumy Bawarczyków, oblegając wszystkie supermarkety, puby, kawiarnie i restauracje. Na popularnej w centrum miasta arterii handlowej - Zeilu, pielgrzymują wtedy dziesiątki tysięcy Bawarskich przybyszy. Smutne to, ale prawdziwe.

Warto jednak tego dnia udać się na którykolwiek z frankfurckich cmentarzy. Różnią się one znacznie od polskich. Po pierwsze mogiły są tu płaskie, równe z ziemią i niezwykle (przez cały rok) ogromnie zadbane. Po drugie, tutejsze cmentarze sprawiają wrażenie oazy zieleni. Wszystko starannie zadbane, uporządkowane. Każdy cmentarz posiada odrębną administrację, która o wszystko dba, wszystkiego dogląda. Ale jak w każdym mieście czy wiosce, także tu powstaje powolny problem z wolnym skrawkiem ziemi dla pochówku. Dlatego coraz więcej osób decyduje się,- już za życia - żeby po śmierci być spopielonej. We Francji są dopuszczone trzy warianty skremowanych ciał: przechowanie urny w kolumbarium, rozsypanie prochów w cmentarnym "Ogrodzie Pamięci", lub łonie natury. Ten ostatni wariant trzeba przedtem zgłosić administracji. Na niemieckich cmentarzach urny grzebane w ziemi mają specjalnie wydzielone kwatery objęte rocznikami, Po 20 latach kwatera taka ulega zlikwidowaniu. O przedłużeniu nie może być mowy. Urnę wolno wydobyć z ziemi (potrzebne zezwolenie), by przenieść w inne miejsce. Tymczasem wielowiekowe Wszystkich Świętych, doczekało się poważnego konkurenta. Powolutku, ale skutecznie, podkrada się tu komercjalizacja. Ludziom zamarzyło się być zamienione w diament - samemu lub swoich bliskich - ale dopiero po śmierci. Wprowadzenie tego pomysłu podjęli się jako pierwsi Amerykanie, ale moda ta dotarła także już do Europy. Ostatnio w Paryżu na X Międzynarodowym Salonie Sztuki Pogrzebowej, eksponowano różne wielkości i formy diamentów, wytworzonych ze spopielonych zwłok. Po kremacji pozostaje od dwóch do trzech kilogramów prochów, zaś do wytworzenia diamentu wystarcza zaledwie pół kilograma. Taki proces przekształcenia trwa w naturze miliony lat, przy użyciu specjalistycznej technologii - zaledwie dwa tygodnie. Opcja ta wywołała ożywioną dyskusję. Byli zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy. Pierwsi przemawiali za pamiątką, symbolem wiecznej miłości i osobistej relikwii. Przeciwnicy przewidują spory rodzinne, komu brylant, komu dom, komu hektary, czy oszczędności na koncie. Wreszcie ktoś z rodziny, nie znając dokładnego pochodzenia drogocennego brylantu w pierścionku, może go oddać pod zastaw w lombardzie? Takie przykre zdarzenie miało ostatnio miejsce we Francji.

Na konotacjach niezniszczalności diamentu w Europie zarabia szwajcarska spółka. W Niemczech koszt pogrzebu - opłata za trumnę, ceremonię, kwaterę i pomnik, szacuje się w granicach 10 - 20 tys. euro. Diament (0,4 karata) kosztuje tylko 5.500 euro. Nic, przeto dziwnego, że każdego miesiąca ze Szwajcarii do Niemiec wraca 20 zmarłych jako diamenty. Wystarczy wysłać prochy w zapieczętowanej urnie, poddać oczyszczeniu i analizie. Podobnie jak nie ma identycznych linii papilarnych, nie ma też identycznych prochów. Każdy człowiek jest inny, dlatego staje się także niepowtarzalnym diamentem. Jednak nie każdy z nas ma odwagę - zamiast w proch marny - zamienić się drogocenny diament. Wolimy być zjedzeni przez robaki w ziemi.

Lub: Wspominając i czcząc wielbimy świętych, Nasz Dziennik z dn. 1.11.2007

Z JE księdzem biskupem Ignacym Decem, pierwszym ordynariuszem diecezji świdnickiej, rozmawia Sławomir Jagodziński

Ekscelencjo, co stanowi istotę uroczystości Wszystkich Świętych?
- W tradycyjnej nauce Kościoła jest mowa o społeczności uczniów Chrystusa znajdujących się w trzech egzystencjalnych kręgach: na ziemi, w niebie i w czyśćcu. Stąd też mówi się o ziemskim Kościele pielgrzymującym, Kościele w drodze (dawniej mówiono - walczącym), Kościele triumfującym, zbawionym (niebieskim) i Kościele oczyszczającym się (cierpiącym) - w czyśćcu. Między tymi trzema kręgami wiernych istnieje egzystencjalna, osobowa więź, komunikacja - zwana świętych obcowaniem.
Kościół pielgrzymujący na ziemi spogląda z nadzieją na Kościół zbawionych w Niebie. Z ludzi zbawionych próbuje brać wzór, stara się ich naśladować w miłowaniu Boga i ludzi. Prosi także niebieskich przyjaciół o wstawiennictwo w ziemskich potrzebach przed Bogiem. Szczególną więź zachowuje Kościół ziemski z Maryją, Królową Wszystkich Świętych. Ją próbuje naśladować w wierze, nadziei i miłości. Poprzez Nią także wyprasza pomoc na trudy ziemskiego życia. Kościół ziemski doświadcza tej pomocy. Tylu ludzi jest przekonanych o otrzymywaniu przeróżnych łask przez pośrednictwo świętych, szczególnie za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła.
Z Objawienia wiemy, że ten niebieski Kościół jest bardzo liczny. Apostoł Jan w wizji proroczej wyraził to w słowach: "I ujrzałem wielki tłum, którego nikt nie mógł policzyć, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy" (Ap 7, 9). Na pytanie:, „kim oni są i skąd przybyli?" - pada odpowiedź: "To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku, i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka" (Ap 7, 14). Są to, więc byli mieszkańcy ziemi, którzy przyszli "z wielkiego ucisku". Ziemia jest, bowiem miejscem ucisku, jest miejscem, gdzie nas tyle spraw przygnębia. Święty Jan podaje bardzo ważny szczegół dotyczący tego przejścia z ziemi do Nieba: "i opłukali swe szaty, i wybielili je we krwi Baranka". A zatem ci zbawieni wybielili cienie swego życia, splamione grzechem szaty, we krwi Chrystusa. Przyjęli, więc Jego oczyszczające miłosierdzie, przyjęli dar zbawienia.
Ostatecznie wspominając i czcząc świętych, wielbimy Boga i okazujemy Mu wdzięczność, że zostawił na ziemi poprzez nich nam - ludziom - tyleż dobra.

Czasem błędnie dzień Wszystkich Świętych określa się jako święto zmarłych. To chyba zdecydowanie wypacza zasadnicze przesłanie tej uroczystości?
- Takie mniemanie rozpowszechniano w czasach komunistycznych, gdy teologowie czy zwykli ludzie wierzący nie byli dopuszczani do mediów. Z pewnością, nie wszyscy zmarli dostępują natychmiast zbawienia i nie wszyscy od razu zdobywają koronę świętości. W uroczystość Wszystkich Świętych łączymy się duchowo ze świętymi w Niebie, z wiecznymi już przyjaciółmi Boga. Z nimi niesiemy Mu cześć i uwielbienie. Przypominamy sobie o naszym powołaniu do świętości, we wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych zaś, 2 listopada, w tzw. Dzień Zaduszny, modlimy się o pełnię zbawienia dla tych, którzy odbywają czyśćcowe oczyszczenie, są w drodze do pełni zbawienia.

Uroczystość Wszystkich Świętych zagrożona jest obecnie promocją zwyczajów obcych naszej kulturze. Konkretny przykład: w przedszkolu prywatnym pani prosi dzieci, aby przyniosły przebrania na Halloween, bo będzie zabawa. Jak powinni zareagować na to katoliccy rodzice?
- Usiłowania te nie są czymś nowym. Leżą na linii podejmowania ciągle to nowych prób desakralizacji życia ludzkiego. Już za czasów komunistycznych, a dziś w krajach rządzonych przez libertynów i różnego rodzaju liberałów czy ateistów, próbuje się ciągle na nowo stwarzać dla ludzi namiastki tradycyjnych obrzędów czy zwyczajów religijnych (także w miejsce sakramentów św.). Wydaje się, że cel tych zabiegów jest podwójny: desakralizacja (walka z prawdziwą religią) i komercjalizacja (robienie przy okazji biznesu na sprzedawaniu dziwacznych strojów, masek). Halloween to nic innego jak próba zniekształcenia czy też nawet zastąpienia uroczystości Wszystkich Świętych. Zabawa ta połączona ze strojami czarownic, wampirów czy diabłów jest propagowaniem okultyzmu, magii, ezoteryzmu, satanizmu. Jest po prostu próbą odrodzenia się pogaństwa. To wypaczanie katolickiej nauki o śmierci i życiu wiecznym (pozagrobowym). Faktycznie - Halloween można uznać za konkurencję dla uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Jest to bardzo niebezpieczna farsa, groteska tycząca śmierci i tajemnicy świętych obcowania.
Zadaniem ludzi Kościoła jest przestrzeganie rodziców przed tym niebezpieczeństwem. Rodzice mają prawo i obowiązek domagać się od instytucji wychowawczych odpowiedniego modelu wychowania. Powinni żywo reagować przeciw podejmowanym praktykom duchowego rujnowania ich dzieci.

Jak już Ksiądz Biskup wspomniał, zaraz po Wszystkich Świętych obchodzimy wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych. Dlaczego powinniśmy pamiętać o tych, którzy odeszli, i w czym powinna się objawiać nasza pamięć o nich? Jak możemy im pomóc, aby jak najszybciej znaleźli się w Domu Ojca?
- Kościół ziemski trwa w więzi nie tylko z Kościołem zbawionych w Niebie, ale także z Kościołem oczyszczającym się w czyśćcu. Ta więź wyraża się przede wszystkim w modlitwie za zmarłych. W każdej Mszy św. Kościół ziemski prosi o oczyszczenie z grzechów i dar szczęśliwości wiecznej dla tych, którzy umarli w Chrystusie. Szczególną modlitwą obdarza ich w Dzień Zaduszny zwany w liturgii wspomnieniem Wszystkich Wiernych Zmarłych. Właśnie wtedy naszą modlitwą ogarniamy tych, którzy oczekują na pełnię zbawienia. Z ziemi, na której oni kiedyś byli, ślemy im naszą braterską i siostrzaną pomoc modlitewną, wiedząc, że oni sami już nie mogą sobie pomóc. Jest to też jakaś forma wdzięczności, jaką możemy im okazać za dobro, które nam wyświadczyli w ziemskim życiu.

Czy chrześcijanin powinien się bać śmierci?
- Mówi się niekiedy o chrześcijanach, że wszyscy chcieliby iść do Nieba, ale wszyscy, albo prawie wszyscy, boją się umierać. Jest jakiś naturalny lęk przed śmiercią. Człowiek jest bowiem istotą biologiczną. Obserwuje przyrodę, w której istoty żywe tracą życie, bezpowrotnie giną. Ich organizmy, po utracie życia, przechodzą w inny rodzaj materii. Człowiek doświadcza śmierci innych ludzi. Przeżywa boleśnie śmierć najbliższych. Wie, że kiedyś i sam będzie musiał umrzeć. Lęka się unicestwienia tych, których kocha, i samego siebie. Z tego lęku może go wyprowadzić wiara, a dokładniej osobowe i osobiste zaufanie do Chrystusa, który także przeszedł tu, na ziemi, przez bramę śmierci, ale który tę śmierć zwyciężył przez swoje chwalebne zmartwychwstanie. Wszystkim wierzącym w Niego obiecał nowe życie po utracie życia na tym świecie: "Tak, bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16); "Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki" (J 11, 25-26a); "Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6, 54).
Zadaniem Kościoła jest wyprowadzanie ludzi z lęku przed śmiercią - przez głoszenie Ewangelii Krzyża i Zmartwychwstania. Daje się dziś zauważyć niedobry proces izolacji ludzi, zwłaszcza młodych, od osób przybliżających się do śmierci. Pozbywanie się staruszków z rodzin i kierowanie ich do domu opieki społecznej nie zawsze jest powodowane brakiem możliwości otoczenia ich opieką w rodzinie, ale właśnie próbą izolacji takich osób od dzieci i młodzieży, by stwarzać pozór, że śmierci nie ma. A przecież śmierć jest czymś rzeczywistym, należy do naszego ziemskiego życia i należy się z nią "oswajać". Trzeba jednak patrzeć na nią oczyma wiary. Bez wiary śmierć człowieka jest rzeczywiście nonsensem (biorąc pod uwagę naturalne pragnienie życia).

W ciągu ostatniego roku odeszło od nas wielu zasłużonych ludzi Kościoła, których dzieło staje się w jakimś stopniu wezwaniem dla każdego z nas. Wspomnijmy śp. ks. abp. Kazimierza Majdańskiego. Jakie przesłanie dla nas płynie z jego życia?
- Każdy człowiek odchodzący do wieczności zostawia nam jakieś przesłanie do wykonania. Wypisuje je całym swoim życiem: swoją działalnością, swymi dokonaniami. Świętej pamięci ks. abp Kazimierz Majdański, jako założyciel i dyrektor Instytutu Studiów nad Rodziną, pozostawił nam przede wszystkim zobowiązanie, któremu na imię troska o zdrową, katolicką rodzinę, i w związku z tym: troska o ochronę życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci oraz troska o zdrowe religijno-patriotyczne wychowanie młodego pokolenia.

Nie można nie wspomnieć nestora polskich misjonarzy śp. ks. kard. Adama Kozłowieckiego, który ponad 60 lat życia poświęcił pracy misyjnej w Zambii. Jego życie przypomina o konieczności udziału w dziele krzewienia wiary i wspierania go...
- Trzeba podziwiać tego człowieka, którego wydała polska ziemia. Całe życie dawał siebie drugim. Sam przekonany o wartości nauki Jezusa i Jego dzieła zbawczego przekazywał naukę Chrystusa i swoją wiarę w Niego tym, którym dotąd nie było dane otrzymać tego daru. Pozostanie dla naszego pokolenia i następnych pokoleń wzorem poświęcenia życia dla drugich - w niesieniu im prawdy i dobra.

Z okazji Wszystkich Świętych zawsze publikowaliśmy apel śp. ks. prałata Zdzisława Peszkowskiego, kapelana Rodzin Katyńskich, o niezapominanie o mogiłach tych, którzy polegli za naszą wolność i niepodległość, i modlitwę w ich intencji. Takiej pamięci trzeba chyba ciągle uczyć, szczególnie młode pokolenie...
- Widywałem go, zwłaszcza w ostatnich latach, gdy jestem biskupem. Łączyła nas troska o Radio Maryja i Telewizję Trwam. Miałem dla niego szczególny respekt - dla dzieła jego życia. Cenił go Episkopat i cały Naród. Pielęgnował, bowiem pamięć o pomordowanych na Wschodzie. Był więźniem obozu w Kozielsku i świadkiem zbrodni katyńskiej. Cudem uniknął śmierci. Pierwszą Mszę św. odprawił za swoich kolegów pomordowanych na Wschodzie. Jako kapelan Rodzin Katyńskich nie ustawał w staraniach, by pamięć o poległych na Wschodzie nie zaginęła. Bolał, gdy natrafiał na narodową chorobę niepamięci. W czasie ekshumacji ciał z dołów śmierci każdą wydobytą czaszkę namaszczał i dotykał różańcem poświęconym przez Jana Pawła II. - Chciałem przynieść im ukojenie - tłumaczył. Na każdym kroku zabiegał o pamięć o pomordowanych na Golgocie Wschodu, ale nie miał nienawiści do oprawców. Był rzecznikiem polsko-rosyjskiego pojednania - na bazie prawdy. Czekał na Jelcyna, gdy ten przyjechał do Doliny Katyńskiej. Przekazał mu "Akt Przebaczenia" przygotowany na Jasnej Górze.
Zostawił nam troskę o tę pamięć, troskę o przekaz tej pamięci młodemu pokoleniu.

Pozwoli Ksiądz Biskup, że wspo
mnę jeszcze jedną postać - śp. ks. bp. Ignacego Jeża. Nieustannie brzmią mi w uszach jego słowa: "Od dłuższego czasu, kiedy rano otwieram oczy, dziękuję Panu Bogu za to, że pozwolił mi przeżyć jeszcze jeden dzień". Jakie przesłanie dla nas wszystkich przyniosło i przynosi piękne i długie życie tego człowieka?

- Gdy spotykaliśmy się, mówił do mnie: "Witam Ignacego Trzeciego". Pierwszym według wieku był on, drugim arcybiskup Tokarczuk. Odpowiadałem: "Cieszę się, że jestem w takim towarzystwie. Mam, z kogo brać przykład. Chciałbym bardzo pielęgnować przymioty moich imienników". Ksiądz biskup napisał w swoim testamencie: "Za darowane w 1945 roku życie byłem Panu Bogu niepomiernie wdzięczny i stąd płynęła moja pogoda ducha". Cechowały go dwa szczególne przymioty: dobroć i uśmiech. Jego dobroć była odpowiedzią na doznaną od Boga łaskę miłości, łaskę długiego życia. Nikogo nie traktował jak wroga. Mimo bardzo ciężkich obozowych doświadczeń nie zgłaszał pretensji do Niemców. Był wielkim rzecznikiem polsko-niemieckiego pojednania. Tryskał na co dzień optymizmem. Gdy go pytano, dlaczego jest w tak dobrej kondycji zdrowotnej, pomimo tylu lat, odpowiedział pewnego razu żartobliwie: "Z medycznego punktu widzenia pomogła mi obozowa dieta i praca w obozie na świeżym powietrzu". Bliscy mu przyjaciele, którzy go na co dzień spotykali, powtarzają jego anegdoty i żartobliwe powiedzonka. Bawił nimi kiedyś swojego wielkiego Przyjaciela, Ojca Świętego Jana Pawła II. Co ważne i godne naśladowania - widział świat pozytywnie. Nawet w życiu obozowym, w tym piekle na ziemi, potrafił dostrzec blask dobra. Stąd też swoim obozowym wspomnieniom dał tytuł "Światło w ciemnościach". Wielu byłych więźniów zarzucało mu, że o pobycie w obozie mówi zbyt delikatnie, nie ukazując całego okrucieństwa tego miejsca. "Mimo strasznego upodlenia zdarzały się tam też przypadki heroizmu i ratowania człowieczeństwa" - mówił, przypominając słowa św. Pawła: "Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5, 20).
Jego przesłanie dla nas to właśnie: być dobrym, wdzięcznym i pogodnym.

Dziękuję za rozmowę.

Podsumowanie

Nauczyciel wraz z uczniami podsumowuje temat.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt