Happy Holiday zamiast Merry Christmas..
Łukasz Adamski | Łukasz Adamski | sekcja: Biznes a etyka
Dodano: 2007-12-11 09:32:32
W Polsce wysłanie kartki świątecznej z napisem „ Wesołych Świąt Bożego Narodzenia" nie jest niczym kontrowersyjnym. Nie przyszło by nam do głowy ,że choinka stojąca na wystawie sklepowej czy centrum handlowym może być powodem skandalu. Jest jednak kraj gdzie święto Narodzenia Chrystusa jest systematycznie niszczone i jego symbole powodują podziały w społeczeństwie. Jaki to kraj? Chiny? Kuba? A może jakiś kraj w Afryce? Nie drogi czytelniku- tym krajem jest ostoja demokracji i wolności- USA.
Odeszli Adam i Ewa
Aldoux Huxley napisał : „ Prawdziwie sprawne totalitarne państwo to takie, w którym wszechwładny zarząd składający się z politycznych bossów wraz z armią menagerów kontrolują populację niewolników, którzy nie muszą być przymuszani, bo kochają swą służbę".
Słowa pisarza są idealnym opisem współczesnej demokracji, która nawet w USA przybrała ocierający się o totalitaryzm charakter. Ideały ojców założycieli tego niegdyś wspaniałego kraju są systematycznie i świadomie niszczone przez poprawność polityczną i „tolerancję", która jak pisał angielski pisarz i poeta G.K. Chesterton jest „cnotą ludzi, którzy już w nic nie wierzą." Kiedy zaczęło się w USA niszczenie tradycji i walka ze wszystkim co chrześcijańskie? Pół wieku temu Sądem Najwyższym USA zaczęli rządzić postępowcy. W celu zniszczenia „zacofanego" chrześcijaństwa dokonali oni zamachu na konstytucje zmieniając interpretacje słów I Poprawki o rozdziale religii od państwa. Jak pisze Patrick Buchanan „ Odeszli Adam i Ewa, wkroczyło „Heathem ma dwie mamy". Odeszły obrazy Chrystusa wstępującego do Nieba, w zamian pojawiły się obrazy ukazujące człekokształtnych przechodzących z Homo erectus. Odeszła Wielkanoc, nadszedł Dzień Ziemi. Odeszło biblijne nauczanie o niemoralnej istocie homoseksualizmu, wkroczyli homoseksualiści nauczający o niemoralności tzw. Homofobii. Odeszły przykazania, wkroczyły prezerwatywy." Ruchy walczące o radykalny rozdział państwa od Kościoła swoją „krucjatę" prowadzą głównie w celu promowania homoseksualistów, pornografii czy aborcji. Przy okazji jednak wykorzystują ( wraz z lobby prawników) luki w amerykańskim prawie by uderzać z każdy symbol chrześcijaństwa. Nie chodzi już tylko o zakaz modlitwy w szkołach czy zakaz noszenia przez młodzież odzieży z wizerunkiem Chrystusa i napisami proreligijnymi. Owi współcześni jakobini postawili sobie za punkt honoru usunięcie z życia publicznego wszystkich symboli chrześcijaństwa włączając w to choinki, szopki noworoczne czy śpiewanie kolęd.
Dla polskiego czytelnika (szczególnie katolika) jest to kompletnie niepojęte. Pokrótce warto jednak przypomnieć jak decyzje sądów amerykańskich doprowadziły do absurdu o których dalej w tekście. Już w roku 1948 zabroniono w amerykańskich szkołach nauki religii. 14 lat później zakazano modlitwy w klasach. W 1963 roku niezgodne z konstytucją okazało się czytanie w szkołach Pisma Świętego. Po usunięciu ze szkoły modlitwy, w 1985 roku zabroniono nawet chwili skupienia przed rozpoczęciem zajęć bo jak tłumaczono - „jest to przejaw religijności". Konsekwencją tych decyzji było zarządzenie przez Sąd Najwyższy w 1989 roku usunięcie w Pittsburghu... szopki noworocznej z budynku sądu. Oczywiście następnie sędziowie (w większości mianowani przez lewicę) zdecydowali o zakazaniu modlitwy podczas wręczenia świadectw maturalnych i wspomnianego wyżej noszenia w szkołach koszulek z hasłami chrześcijańskimi (jednocześnie nie zakazano paradowania z wizerunkiem na piersi mordercy Che Guevary). Jak wiadomo prawo amerykańskie opiera się na precedensach. Lewica więc po wspomnianych wyżej wyrokach mogła domagać się następnych ustępstw wierzących Amerykanów. Przykładów na rugowanie chrześcijaństwa jest wiele i nie ma miejsca by wszystkie wymienić, ale jednym z najbardziej absurdalnych był przykład stanu Ohio, którego od setek lat stanowym mottem było: „Z Bogiem wszystko jest możliwe". Hasło te było używane na oficjalnych stanowych dokumentach, formularzach podatkowych i było umieszczone na tablicy z brązu przy wejściu do urzędu stanowego. W 1995 roku sąd nakazał usunięcie owego motta bo jego słowa pochodzą z Nowego Testamentu! Niedawno zaś jakiś ateista poszedł dalej i walczy by z amerykańskich banknotów w ogóle znikło słowo Bóg.
Precz z choinką!
Do klasyki przejdą już historie o kartkach świątecznych w USA na których nie wypada pisać Merry Christmas a oczekuje się raczej hasła Happy Holiday. Słowo Christmas (które niestety dla chrześcijan zawiera słowo Chrystus) może w rozumowaniu lewicy obrażać wyznawców innych religii i ateistów. Ciekawy przypadek takiej logiki opisuje amerykański konserwatysta David Limbaugh: „W roku 2002 Ditsy Carmen Juarez weszła w okresie świąt Bożego Narodzenia do gmachu (jednego z publicznych budynków- przp. Ł.A) i zwróciła uwagę na dużą dekorację umieszczoną niedaleko od wejścia. Ze zdumieniem odkryła, że widnieje na niej jedynie gwiazda Dawida oraz znak ruchu Kwanzaa. Brak jakichkolwiek symboli chrześcijańskich wydał jej się podejrzany. [...] Juarez zadzwoniła do działu kontaktów z mieszkańcami, gdzie poinformowano ją, że scena Narodzin została objęta zakazem, ponieważ ma charakter religijnym, a dozwolone są jedynie te symbole i znaki, które z religią nic wspólnego nie mają. Dyrektor ośrodka potwierdził tą informację i dodał ,że symbol żydowski i znak ruchu Kwanzaa ufundowały z własnych środków osoby prywatne. Juarez zaproponowała zatem, że ona sfinansuje scenę Narodzenia Pańskiego, ale jej oferta została odrzucona. Dyrektor oświadczył ,że zdaniem prawnika hrabstwa, bożonarodzeniowa dekoracja byłaby pogwałceniem zasady rozdzielenia państwa od Kościoła". Oczywiście murzyńskie i żydowskie symbole nie naruszały tej zasady. Dopiero gdy sprawą zainteresowała się jedna z chrześcijańskich organizacji, dekoracja chrześcijańska została umieszczona obok innych. Nie byłoby całej tej awantury gdyby obywatele USA nie byli zastraszeni przez lewicę. Widmo procesów sądowych co rusz wytaczanych przez ateistyczne organizację przesłania niestety zdrowy rozsądek. W New Jersey władze jednej ze szkół publicznych zabroniły wystawienia sztuki „Opowieść wigilijna", ponieważ mówi ona o ... zbawieniu. W jednym z miasteczek w stanie Georgia „Amerykańska Unia Praw Obywatelskich" pozwała władze oświatowe okręgu za to ,że w zaprojektowanym przez nie kalendarzu, dzień 25 grudnia był nazwany Bożym Narodzeniem a to według Unii jest sprzeczne z konstytucją bo propaguje religię. Rada miejska w Kensington w stanie Maryland uniemożliwiła by Święty Mikołaj uczestniczył w corocznej uroczystości zapalania światełek na choince w centrum miasta bo jego obecność obrażała kilku zebranych. Władze miasta Tillamook w Oregonie wymusiły na kawiarni usunięcie podświetlonej sceny Narodzenia Chrystusa sprzed jej wejścia argumentując, że „To wygląda na konflikt pomiędzy państwem a religią". Najśmieszniejsze jest to, że domagała się tego jedna (słownie jedna) osoba. Czasami biurokraci nie chcąc narazić się na protesty chrześcijan usuwają bożonarodzeniowe symbole w podstępny sposób. Niektóre firmy, żeby nie zabraniać swoim pracownikom przygotowywać świątecznych ozdób w sposób bezpośredni, podpierają się przepisami BHP, które nie zezwalają personelowi wchodzić na biurka czy krzesła w celu zawieszania dekoracji ani stawiać w pobliżu monitorów komputerowych żadnych przedmiotów.
USA jest krajem absurdów i sprzeczności. Należy zauważyć, że przykłady, które wymieniłem zdarzyły się w Stanach, które nie są uważane za typowo chrześcijańskie. Rugowanie symboli Bożego Narodzenia ma najczęściej miejsce na liberalnym wschodnim bądź zachodnim wybrzeżu kontynentu. Nie należy również zapominać o tym, że w USA już drugą kadencję rządzi George W Bush odwołujący się w swoich przemówieniach do Boga (apropos, człowiek, który przywrócił - po epoce lewicowca Clintona - przed Biały Dom choinkę). Jednak absurdalne przepisy antychrześcijańskie najpierw pojawiły się właśnie w „home of freedom". Teraz przejmuje je Unia Europejska, która nawet w swoim Traktacie nie ma odniesienia do Boga. Zresztą w Europie walka z symboliką chrześcijańską przybiera równie absurdalne formy. W Bristolu w Anglii dyrektor jednej ze szkół średnich stwierdził, że w szkole nie będzie żadnych ozdób świątecznych bo mogłyby być one użyte do duszenia innych uczniów. Natomiast w pewnym szpitalu w kraju Szekspira zakazano pielęgniarkom nosić świątecznych ozdób bo podobno... roznoszą bakterie.
A więc - Merry Christmas wszystkim! Oj przepraszam... chciałem napisać Happy Holiday...a właśnie czy Holy-day nie znaczy przypadkiem święty dzień? Ciekawe kiedy i tego określenia zakażą?
CDN...
Powrót do tradycji - wyrób tradycyjnych ozdób nie tylko w Chinach
Boże Narodzenie - od 2 listopada do 24 grudnia, czyli posprzątane przed świętami
Komercjalizacja Świąt - czy to coś złego?
Trzej Królowie... złoto, kadzidło i mirra, czyli dzieła charytatywne i mecenat
Ekonomia od A do Z: Prywatyzacja
Ubogi i bogaty w kontekście fragmentów Ewangelii
Reklama dźwignią handlu





