Gospodarka a ideologie polityczne
Michał Wojciechowski | | sekcja: Biznes a etyka
Dodano: 2007-12-10 14:52:45
Stan faktyczny
W cywilizacji zachodniej dominuje ustrój pośredni, gospodarka oparta na prywatnej własności, ale znacznie skrępowana przez regulacje i opodatkowanie na rzecz państwa, spełniającego liczne funkcje socjalne. Nazywa się to państwem opiekuńczym (welfare state), choć jego przeciwnicy stosują przezwisko „państwo niańka" (nanny state). Natomiast mało jest dziś w świecie zarówno krajów o dużej wolności gospodarczej, jak i krajów komunistycznych, negujących własność prywatną.
Byliśmy świadkami, jak komuniści wschodnioeuropejscy sami zrezygnowali z centralizacji polityczno-gospodarczej, jako doktryny szkodliwej i dla ich krajów, i dla nich samych. Mój ojciec zauważył na początku lat 70., że komuniści sami wybiorą kapitalizm, pod warunkiem że zostaną kapitalistami. W 1985 roku powiedział mi, że już postanowili oddać władzę, ale nie zaraz, lecz dopiero za parę lat, bo muszą się jeszcze nakraść. Tak też się stało. Ideologia lewicowa jest więc pusta w środku, chociaż nadal niszczy umysły i uzasadnia działania państw biurokratycznych.
Państwa totalitarnego socjalizmu powstały drogą przemocy. Państwo opiekuńcze socjalno-biurokratyczne wyłoniło się natomiast stopniowo z dość wolnorynkowego kapitalizmu XIX wieku drogą powiększania zakresu interwencji państwa. W sferze prawa zwiększano w szczególności uprawnienia pracowników oraz związków zawodowych, w sferze budżetu wprowadzono obowiązkowe składki emerytalne, zasiłki dla bezrobotnych, państwowe szkolnictwo i uspołecznioną służbę zdrowia. Zmiany te są propagandowo przedstawiane jako dobrodziejstwa ze strony państwa, choć przecież ich koszt ponoszą w całości sami obywatele.
Widoczną przyczyną takiej ewolucji były rosnące wpływy ideologii socjalistycznej, ale stały się one możliwe z dwóch powodów. Pierwszy to interesy aparatu państwowego, dla którego wzrost roli państwa oznacza więcej posad i pieniędzy do dyspozycji, jak też możliwość przekupywania wyborców. Dla partii politycznych i dla biurokracji socjal jest korzystny. Drugi taki czynnik to wzbogacenie się krajów kapitalistycznych. Ich obywatele uznają, że są już na tyle zamożni, że mogą majątek rozdzielać. Gotowi są zwiększać świadczenia za cenę zahamowania rozwoju gospodarczego i obciążenia dochodów obywateli większymi podatkami. W dodatku dość silna na Zachodzie ideologia ekologiczna w ogóle przeciwna jest rozwojowi gospodarczemu.
Obywatele Zachodu wiedzą zatem dobrze, że gospodarka rynkowa jest lepsza, jeśli chce się osiągnąć wzrost, ale nastawieni są na wypoczynek i konsumpcję, a nie na pracę i rozwój. Jest raczej kryzys kulturowy niż ekonomiczny. Hamulcem dla tych dążeń są dwa czynniki: po pierwsze konkurencja krajów bardziej dynamicznych, jak USA i Daleki Wschód, po drugie uzasadniona obawa, że nadmiernie opodatkowana gospodarka zacznie się załamywać. Władze państw opiekuńczych kalkulują, ile jeszcze da się bezpiecznie wyciągnąć.
Na krótką metę czynią to dość trafnie, ale państwo opiekuńcze przez przyzwolenie na masowe aborcje, wzrost obciążeń podatkowych i przejęcie pewnych funkcji rodziny (opieka nad ludźmi starymi) spowodowały kryzys demograficzny. Spadek liczby ludzi aktywnych grozi bankructwem systemów emerytalnych i samych państw, czemu się doraźnie zaradza sprowadzając młodych imigrantów.
Programy polityczne
Ponieważ życzeniem obywateli jest dziś na ogół utrzymywanie dość rozbudowanego państwa, a dla aparatów partyjnych państwo takie oferuje rozliczne korzyści, główne siły polityczne nie kontestują koncepcji państwa opiekuńczego. Różnica między nimi polega na proporcjach. Partie znane jako prawicowe i konserwatywne, względnie liberalne, dążą do powiększenia zakresu wolności gospodarczej i redukcji podatków oraz świadczeń, partie lewicowe czy inne socjalne - do utrzymania stanu obecnego lub wzrostu świadczeń.
Towarzyszy temu zamieszanie językowe. Pod nazwą liberalizmu rozumiano dawniej ideologię wolności politycznej i gospodarczej, którą dziś głoszą raczej konserwatyści. Pod szyldem liberalizmu natomiast kryje się często pochwała zbiurokratyzowanego państwa opiekuńczego (jak w USA), albo też powiększanie zakresu swobód obyczajowych, zamiast gospodarczych.
Prawica i konserwatyzm oznaczały tradycyjnie połączenie ocen moralnych, związanych z patriotyzmem i chrześcijaństwem, oraz poglądów wolnorynkowych. Jest to nadal widoczne u republikanów w USA. Wyrazistą prawicą są konserwatyści angielscy, natomiast prawica na kontynencie europejskim to w praktyce ugrupowania centrowe bądź chadeckie, aprobujące obecny model państwa.
W Polsce pod szyldem prawicy znajdziemy więc chrześcijańsko-patriotyczny etatyzm PiS, który aprobuje państwo opiekuńcze. Do haseł wolnorynkowych odwołuje się PO, ale niewiele w tym kierunku czyni, a w sferze wartości wydaje się mieć sporo wspólnego z liberalizmem lewicowym. Partie wyraziście prawicowe (UPR i LPR) są poza parlamentem.
W połączeniu z działalnością partii lewicowych oraz związków zawodowych powoduje to, że zbiurokratyzowane i nieefektywne państwo opiekuńcze nie może być zreformowane. Struktura Unii Europejskiej zmierza do uwiecznienia tego stanu rzeczy. Jej zasady wyrażone w Karcie Praw Podstawowych zakładają państwo opiekuńcze w ujęciu socjaldemokratycznym, a ograniczenie suwerenności państw składowych ogromnie utrudnia im prowadzenie samodzielnej polityki gospodarczej.
Polityka przeważa więc nad gospodarką. Jej uwolnieniu niechętni są i funkcjonariusze państwowi, i krótkowzroczni obywatele. W rezultacie żyjemy w ustroju, który słusznie by można nazwać biurokratycznym. Nie jest to kapitalizm, gdyż potrzeby przedsiębiorstw nie stoją na pierwszym miejscu, a przedsiębiorcy są petentami. Nie jest to również ustrój wolnościowy, gdyż obywatele skrępowani są niezliczonymi przepisami, a system wyborczy redukuje demokrację do wybierania części funkcjonariuszy biurokratycznego państwa.
Ocena moralna tego systemu musi być negatywna. Na różne sposoby ogranicza on elementarne prawa osoby ludzkiej. Dopuszczając aborcję i eutanazję godzi w życie, a tym samym w przetrwanie cywilizacji. W sferze gospodarczej dotkliwie ogranicza wolność i własność, z wolnych ludzi czyniąc podwładnych urzędników. Droga do zmiany tego stanu rzeczy wydaje się daleka, choć można mieć nadzieję, że wzrost świadomości obywateli Europy i USA znajdzie w końcu wyraz polityczny w głębokiej reformie ustrojowej, prowadząc do systemu, w którym człowiek, jego życie, wolność i własność będą bardziej szanowane.





