słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

Bank, pośrednicy finansowi
Zobacz wszystkie prezentacje

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Gdzie ta etyka panowie politycy i redaktorzy?

Łukasz Adamski | Łukasz Adamski | sekcja: Biznes a etyka

Dodano: 2007-08-01 12:15:23

Z uwagi na mój szacunek dla tragicznie zmarłych pielgrzymów w wypadku pod Grenoble, nie zamierzałem zabierać głosu w dyskusji o ostatnich wydarzeniach. Trudno jest mi jednak patrzeć na brak logiki i niesmaczne wartościowanie śmierci w działaniach polityków i opinii publicznej. Felieton ten może na pierwszy rzut oka nie pasować do serwisu Biznes a Etyka, można zadać sobie pytanie co śmierć pielgrzymów ma wspólnego z biznesem. A jednak ma- i to nie z teologicznego punktu widzenia a czysto praktycznego- na takich tragediach się po prostu zarabia.

Żałuj!

Po ostatnich dramatycznych wydarzeniach związanych z wypadkiem polskiego autokaru we Francji powróciła w naszym dyskursie publicznym debata o celu wprowadzania żałoby narodowej. Niewiele osób publicznych ma odwagę iść pod prąd i sprzeciwić się nadmiernie egzaltowanej i ocierającej się o śmieszność postawie cierpienniczej rodzimych żurnalistów i polityków. Prezydent Kaczyński wraz z premierem obiecali rodzinom ofiar duże sumy pieniędzy i wszelką pomoc ( łącznie z przewożeniem lekko rannych rządowym aeroplanem). Nie ulega wątpliwości, że gest ten bardzo ładnie wygląda i może pomóc w zwalczeniu wizerunku "faszystowskich kaczek", przypiętego braciom przez "intelektualistów" i media. Nie twierdzę że, prezydent w cyniczny sposób wykorzystuje tragedię do poprawienia sobie notowań. Każdy bowiem wytrawny polityk w jakimś stopniu żeruje na emocjach obywateli i nie znaczy to, że jest on złym człowiekiem. To jest po prostu wpisane w tą profesję. Jednak wprowadzenie narodowej żałoby z powodu śmierci 26 Polaków jest wyrazem populizmu i przesadą. Zastanówmy się ile dziennie na polskich drogach ginie ludzi? Ile tragedii dotyka każdego dnia naszych obywateli? Ile osób ( w tym dzieci) umiera na raka czy inne choroby. Zadajmy sobie proste pytanie- z jakiej racji rodzina ofiary wypadku we Francji ma dostać z pieniędzy podatnika zapomogę? Czym różni się śmierć statystycznego kowalskiego od pielgrzyma? Te pytania nasuwają się zawsze przy jakiejś zbiorowej tragedii. Niestety niewielu ma odwagę je postawić. Co powiedziałby urzędnik obywatelowi, który domagałby się od państwa za śmierć swojej bliskiej osoby w wypadku samochodowym wypłaty w wysokości 10 tysięcy złotych ( tyle ile mają dostać rodziny ofiar z Grenoble)? No co? Masz rację drogi czytelniku- wyśmiałby go. A tu- wystarczy zginąć kolektywnie i zadośćuczynienie się spełni. Czy etyczne jest wartościowanie życia? Jak pisze Korwin- Mikke "Dlaczego ten, co zginął w samochodzie z żoną i dziećmi, jest przez władze państwowe traktowany gorzej, niż ten, kto zginął wraz z 25 pielgrzymami?" Nie jest to demagogiczne pytanie. W normalnym kraju poszkodowani dostają pieniądze od ubezpieczyciela ( przecież takie wycieczki są ubezpieczone) a państwo nie powinno się do tego procederu wcinać. Co ty Adamski pleciesz? Przecież to tylko 10 tysięcy złotych, budżet nie ucierpi!- zapyta ktoś. No tak, ale chodzi o zasady. Rodziny ofiar otrzymają stosowną pomoc od prywatnych darczyńców i kościoła, która przebije te 10 tysięcy kilkanaście razy. Nie ma więc sensu tworzyć podziału w społeczeństwie obdarowując tylko wybranych, których akurat pokazują media. Jest to oczywiście wygodne dla polityków, bo ci mogą wygłosić kilka banałów dla podbicia sobie sondaży. Przy okazji nie omieszkają skrytykować politycznych rywali i - jak ma to miejsce obecnie- muzyków dających koncert w dniu żałoby.

Ten zły Jagger

Gdy zespół Rolling Stones postanowił nie odwoływać planowego od miesięcy koncertu, wyjątkowo zatroskani dziennikarze i politycy ruszyli z bagnetami na Jaggera i spółkę, oskarżając ( mimo deklaracji muzyków o uczczeniu pamięci ofiar minutą ciszy) legendę rocka o brak szacunku dla zmarłych. Może nie każdy zdaje sobie sprawę czym jest zorganizowanie koncertu Stones'ów i ile osób pracuje przy takim przedsięwzięciu. Gdyby organizatorzy postanowili zgiąć kark pod pręgierzem czarnych wstążek, zniweczyłoby to pracę setek ludzi. Firmy organizujące spektakl mogłyby nawet zbankrutować. Czy etyczne jest pozbawiania setek tysięcy ludzi, którzy kupili bilety na koncert możliwości oglądania swoich idoli? Wiele osób wzięło specjalnie na tę okazję urlopy i nie wolno nam zabierać ich cennego czasu! Znów wracamy do wartościowania śmierci. Niedawno w moim rodzinnym Olsztynie doszło do wypadku samochodowego, w którym zginęły 4 osoby. Czy w związku z tą tragedią władzę odwołały koncerty w stolicy Warmii i Mazur? Nie! Zrobiłyby to zapewne, gdyby liczba ofiar przekroczyła 15 osób. A może 10? 20? 7? Jaka jest liczba dopuszczalna ofiar zanim wprowadzamy żałobę? O ile mi wiadomo nie ma takiej liczby. Zgodnie z logiką żałoby przy każdej śmierci obywatela, miasto powinno odwoływać imprezy. Nieprawdaż? Wprowadzanie ogólnopolskiej żałoby za każdym razem gdy kolektywnie umrze kilkunastu obywateli rozmywa jej znaczenie. "Żądam prywatyzacji uczuć!" - napisał kiedyś jeden z prawicowych publicystów po tragedii w Katowicach. I coś w tym jest. Każdy zaakceptuje żałobę po śmierci wielkiego Polaka czy urzędującego premiera lub prezydenta. Ale jak zrozumieć ciągłe narzucanie obywatelom kiedy ci mają rozpaczać a kiedy nie. Nie jest to swoisty totalitaryzm?

Co Pan Czuje w tej chwili?

Kto jest głównie odpowiedzialny za ciągłe przypominanie nam o tragedii o której każdy normalny człowiek chciałby jak najprędzej zapomnieć? Media. To one faszerują nas 24h na dobę obrazkami z miejsca wypadku. I nawet oni nie traktują żałoby poważnie. Każda stacja telewizyjna w rogu ekranu ma wstążkę albo czarne logo. Równocześnie ta sama telewizja nadaje wieczorem jakąś komedię czy program rozrywkowy! Stację radiowe nadają wciąż popową muzykę a na czarnym layout'ie portali internetowych podaje się informacje z kim się przespała Britney Spears. To jest dopiero hipokryzja! A w przerwie między Szymonem Majewskim a detektywem Monkiem dziennikarze mają czelność potępić ludzi za wybranie się na koncert Stones'ów. "Kiedy byłam w kościele dwie osoby płakały, zakrywały twarze dłońmi, a kamerzysta, mimo sprzeciwów podjechał kamerą bardzo blisko i nagrywał. Pan, który stracił w wypadku żonę, powiedział mi, że będzie chodzić się modlić do innego kościoła, żeby uniknąć podobnych sytuacji" - powiedziała w jednym z wywiadów Maria Kucaj psycholog ze Stargardu Szczecińskiego opiekująca się rodzinami ofiar wypadku pod Grenoble. Jako dziennikarz mogę zapewnić, że jest to bardzo częste zachowanie reporterów. Wypadek we Francji był " darem" dla tracących w sezonie ogórkowym oglądalność szefów stacji. Co by bowiem nadawał TVN 24 gdyby nie owe zdarzenie? W takiej sytuacji idealnie widać zależność w mediach etyki od biznesu. Co wolno nam pokazać, a czego nie? Kiedy wypada podejść do zrozpaczonej ofiary a kiedy nie? Ludzie mediów nie mają najczęściej jednak takich obiekcji. Od jakiegoś czasu media w Polsce ( jak i na świecie) się tabloidazują. Widać to szczególnie w Faktach TVN-u i Wydarzeniach- Polsatu. Newsy serwowane nam przez wydawców są coraz mocnej naładowane emocjami i tanimi chwytami i wchodzą one na płaszczyzną zarezerwowaną do tej pory dla brukowców. Jaki bowiem interes mają stacje telewizyjne w pokazywaniu płaczących krewnych ofiar wypadków? Tylko przyciągnięcie uwagi tanią sensacją. Dokładnie to samo mogliśmy zaobserwować podczas katastrofy hali w Katowicach i wybuchu w kopalni Halemba. Gdzie teraz są ci wstrząśnięci dziennikarze? Dlaczego nie wiemy jak radzą sobie ofiary tamtych tragedii? A no tak, kto by to teraz oglądał?! A o ile pamiętam żałoba i wtedy była nam narzucona. Oczywiście dziennikarze będą się bronić, że pokazują tylko prawdę i mają misje i blebleblele. Jeżeli misją nazywa się podtykanie zrozpaczonemu po stracie dziecka rodzicowi mikrofonu z zapytaniem- " co pan czuję w tej chwili?"- to ja wysiadam.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt