słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Ekonomia wokół nas
Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

To nie Fenicjanie wymyślili pieniądze
Zobacz wszystkie prezentacje

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Ostatni z grzechów głównych

Michał Wojciechowski | | sekcja: Biznes a etyka

Dodano: 2007-07-12 12:22:36

W naszym społeczeństwie wiele zniechęca do pracy, przez co lenistwo i nieróbstwo można uznać za problem społeczno-ekonomiczny, a nie tylko moralny. Lenistwo znane jest jednak bardziej jako grzech indywidualny. W katechizmach można bowiem spotkać wyliczenie siedmiu "grzechów głównych": pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. Nazwa tej listy jest notabene niezbyt trafna, bo chodzi raczej o wady niż o grzechy. Są one główne w tym sensie, że stanowią źródło innych wad i występków.

Sama ta lista pochodzi właściwie ze starożytnej filozofii moralnej, a w chrześcijaństwie upowszechnił ją papież św. Grzegorz I Wielki. Zaliczenie lenistwa do wad i grzechów ma jednak dobrą podstawę w Piśmie Świętym i tradycji chrześcijańskiej.

W Biblii znajdziemy na jego temat parę dobitnych stwierdzeń: Leń cały dzień tylko chce (Prz 21,25); leń pracować musi pod batem (Prz 12,24); leń jak krowi nawóz, kto się go dotknie, otrząśnie rękę (Syr 22,2). Lenistwu towarzyszy gadulstwo, wykręty, niedbalstwo, nieudolność: Hańba przespać żniwo! (Prz 10, 5); kto się boi wiatru, nigdy siać nie będzie, a kto się przygląda chmurom, nigdy nie zacznie żąć (Koh 11,4). Skutkiem lenistwa jest zubożenie: Gdzie nie ma wołów, tam i żłób pusty (Prz 14,4).

Wezwanie do pracy jest zarazem ostrzeżeniem przed lenistwem. Św. Paweł pisze: Niektórzy z was postępują wbrew porządkowi, wcale nie pracują, lecz zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Tym przeto nakazujemy i napominamy ich w Panu Jezusie Chrystusie, aby pracując ze spokojem własnym chleb jedli (2 Tes 3,12). Tuż przedtem znajdziemy ironiczną uwagę pod adresem nierobów: Kto nie chce pracować, niech też nie je (w. 10). Sowieci upowszechnili to zdanie w zmienionym kształcie, wprowadzając przymus pracy, ale faktycznie zachęca ono do wyciągnięcia wniosku z oczywistego związku między pracą a środkami do życia.

W czasach nowszych wada lenistwa jakby znikła z widoku, mimo wagi przypisywanej pracy. Wydaje się, że praca jawi się dziś jako przykra konieczność, stanowi tylko środek do właściwego celu, jakim jest przyjemne spędzenie czasu wolnego. Uwaga skupia się na zarobkach, a ideałem byłby nieustanny czas wolny, umożliwiony przez stałe źródło dochodu. W wersji dla uboższych celem aspiracji jest wczesna dostatnia emerytura. W kategoriach systemu wartości blisko tu jesteśmy arystokratycznemu ideałowi Grecji antycznej, gdzie do klasy wyższej należał ten, kto pracować nie musiał.

Nie należy oczywiście mylić lenistwa z odpoczynkiem, każdy bowiem ma prawo do spokojnego snu, wypoczynku po pracy, świętowania (trzecie przykazanie!); nadmierny pośpiech i praca nad siły są szkodliwe. Niemniej jednak wypoczynek jest po to, by człowiek mógł wrócić do aktywności; nie stanowi ostatecznego celu.

Gdzie w życiu dzisiejszym pojawia się lenistwo i co mu sprzyja? Zacznijmy od szkoły, gdzie dzieci uczą się najpierw, że promocja jest praktycznie automatyczna, potem, że do oceny "dopuszczającej" nic prawie nie trzeba umieć, a na końcu, że wymogi na maturze pomoże im obejść minister. Na wielu kierunkach studiów wymagania też są niewielkie.

Tu nasuwa się uwaga, że lenistwo jest bardzo często tak zwanym "grzechem cudzym". Tradycyjne katechizmy wyliczają pod tą nazwą sytuacje, kiedy my jesteśmy winni cudzych występków, gdyż do nich dopuszczamy itd. Nauczyciel czy profesor, który nie wymaga, umacnia w uczniach wadę lenistwa.

Przy pracy zawodowej lenistwu sprzyja w pewien sposób każda praca o stałych poborach i zagwarantowana, gdyż wobec ustalonego dochodu pracownicy skłonni są pracować za te pieniądze możliwie mało, chyba że przyświeca im nadzieja na awans. Jest to dość typowe dla wszelkich pracowników państwowych.

Ochrona przed zwolnieniem zapewniana przez ustawy i związki zawodowe oczywiście również sprzyja lenistwu, gdyż pracujący mało i kiepsko trudniejsi są do zwolnienia. W kategoriach ekonomicznych oznacza to mniejszą wydajność pracy, która jest nie tylko pochodną poziomu technicznego i organizacyjnego, lecz także zwyczajnej pracowitości. Spontaniczną pracowitość przejawiają samozatrudnieni, podczas gdy pracownicy najemni wymagają zwykle rozwiniętego nadzoru, czyli dodatkowej pracy. Dość często leniąc się oszukują i okradają swoich pracodawców.

Oczywistą zachętą do lenistwa są zasiłki; mniej tam, gdzie są niższe, jak w Polsce, bardziej w krajach bogatszych. We Francji zasiłki dla bezrobotnych dochodziły do 80% ostatniej pensji; kto w tej sytuacji po utracie niezłej pracy szukałby nowej? A jednocześnie, gdy ktoś pracuje, owoce jego pracy idą w dużej części na podatki i składki, co zniechęca do pracy i zmniejsza różnicę sytuacji między ciężko pracującym a leniwym zasiłkobiorcą.

Za odmianę lenistwa należy uznać zajmowanie się rzeczami niepotrzebnymi. Urzędnik egzekwujący złe przepisy, pracownik przerośniętej centrali firmy itp. mogą być zajęci rozmaitymi czynnościami, ale w gruncie rzeczy podejmując takie zatrudnienie uchylają się przed pracą bardziej wartościową, lenią się do zajęć uczciwszych. To samo dotyczy pracowników zbędnych, pracowników przedsiębiorstw dotowanych itp., którzy powinni podjąć inną pracę, ale tego nie czynią, gdyż naciski polityczne i związkowe sztucznie podtrzymują ich firmy. Pracowitość takich zatrudnionych jest po części pozorna.

Towarzyszy tym anomaliom niezbyt zdrowa atmosfera społeczna. Bardzo szkodliwe było tolerowanie nieuczciwego dorabiania się przez władze lewicowo-liberalne. Taka sytuacja musiała zniechęcać pracowitych, pomysłowych i uczciwych. Ponieważ w demokracji polityk musi przymilać się do wyborców, nie powie, że powinni więcej pracować, lecz że

więcej zarabiać i dostać mieszkanie na wiosnę. W ten sposób pozyskuje leniwy elektorat i jeszcze bardziej go demoralizuje.

Ogromną szkodą była wieloletnia polityka przenoszenia pracowników na wczesne emerytury, zamiast stwarzania warunków dla wzrostu zatrudnienia. Było to doraźnie wygodne dla kolejnych ekip, ale koszty są olbrzymie. Rekordowo mały odsetek Polaków pracuje zawodowo. Dochodzi do absurdów: gdy duża załoga dobrych zakładów poszła na emeryturę, dziś w mieście brakuje fachowców do pracy.

Ważnym problemem jest też stosunek do pracy kobiet w domu. Spotyka się ona z lekceważeniem i jest materialnie dyskryminowana. Ulga podatkowa jest w tej sytuacji niewielka (całkiem inaczej jest np. w Niemczech). Kobieta wychowująca dzieci nie wypracowuje kapitału do przyszłej emerytury, a bezdzietna urzędniczka oczywiście tak. Potem dzieci tej matki będą musiały zarobić na emeryturę pani urzędniczki... Tak zniechęcane kobiety nie rodzą dzieci, co prowadzi do zapaści demograficznej.

Oznacza to łącznie, że w Polsce powstały warunki sprzyjające lenistwu w skali społecznej. Ci sami ludzie za granicą stają się pracowitsi, co potwierdza szkodliwy wpływ sytuacji w kraju. Głównymi czynnikami demoralizacji są przerost sektora państwowego oraz ochrona leniwych pracowników oraz uczniów.

Kwestie te za mało występują na forum publicznym. Krytyka nieuctwa może być przyjęta jako stresowanie dzieci, krytyka niskiej wydajności pracy jako obraza gorzej zarabiających... Temat lenistwa i jego przyczyn mało występuje w publicystyce, a także w nauczaniu Kościoła: w jego nauce społecznej i codziennej praktyce.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt