słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Ekonomia wokół nas
Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

Banki centralne świata
Zobacz wszystkie prezentacje

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Wyższość dobroczynności Kościoła nad państwem socjalnym

Łukasz Adamski | | sekcja: Biznes a etyka

Dodano: 2007-05-28 15:00:59

W poprzednim felietonie pisałem o tym jak destrukcyjna dla dobra społeczeństwa jest nieudolna pomoc społeczna serwowana nam przez państwo. „W takim razie kto panie teologu- kapitalisto powinien prowadzić pomoc bliźnim? Nikt? " zadał mi pytanie jeden z czytelników. Otóż historia pokazuje nam, że najefektywniejszym dobroczyńcom od zawsze był Kościół Katolicki.

Jak już pisałem nakaz pomocy najuboższym poprzez zdzieranie podatkami pieniędzy jest nielogicznym i negatywnym zabiegiem. Zabiera on bowiem możliwość posiadania satysfakcji darczyńcy i rozpuszcza, demoralizuje biorcę. Odbieranie kościołowi jego odwiecznego obowiązku pomocy poprzez tworzenie mu konkurencji (najczęściej niewydolnej) jest działaniem nieroztropnym ponieważ odwraca ludzi od możliwego nawrócenia.

Gdy w IV wieku armia Konstantyna cierpiała głód i była wykańczana przez choroby, rzymski, pogański żołnierz Pachoniusz z niedowierzaniem obserwował jak chrześcijanie mimo ubóstwa przynosili armii żywość. W bardzo krótkim czasie przeżył nawrócenie.

Przed pojawieniem się naśladowców Chrystusa państwa również w jakimś stopniu zajmowały się pomocą ubogim. Jak pisze historyk kościoła Thomas E. Woods „Niemal cała pomoc bardziej wynikała z polityki państwa, niż z życzliwości. Częsta praktyka sprzedawania dzieci, gotowości biednych do zostania gladiatorami, a także częsty głód, wszystko wskazuje na ogrom nieukojonego bólu i cierpienia".

Nie inaczej jest dzisiaj gdy w celu kupienia sobie poparcia społecznego politycy dają ochłapy biednym, uzależniając ich później od swojej „dobrej woli". Człowiek taki nie zdaje sobie sprawy, że pieniądze jakie dostaje pochodzą od ciężko pracujących obywateli, którzy przez obciążenia fiskalne nie są w stanie stworzyć nowych miejsc pracy. Ubogi człowiek nie jest może pchany na arenę gladiatorską, ale za to zabija się w nim determinizm do rozwoju ( szczególnie jeżeli zasiłek niemal równa się najniższemu wynagrodzeniu) i w końcu robi się z niego biernego, ale wiernego pachołka do głosowania. Pierwsi chrześcijanie składali ofiary na ołtarzu podczas mszy, często nawet pościli i oddawali swoje pieniądze na żywność. Znali oni wartość oddanych dóbr ,natomiast politycy wydając nie swoje pieniądze nie są w stanie poczuć poświęcenia, które tak bardzo potrzebne jest przy dobroczynności. Pomoc społeczna lansowana przez państwo zawsze ma na celu uzyskanie korzyści przez polityków.

Ojciec Kościoła św. Cyprian powiedział: „ Jeśli czynimy dobro tym, którzy odwdzięczają się nam tym samym, czymże różnimy się od pogan czy poborców podatkowych?" Państwo najczęściej po przyznaniu zasiłku patologicznej albo ubogiej rodzinie nie ingeruje w wykorzystywanie danych im środków i nie dba o to czy za zapomogę zostanie kupione jedzenie czy wódka. Nawet gdyby problem obchodził urzędników nie mieli by możliwości skontrolowanie wszystkich.

W czasach zaraz i klęsk żywiołowych to chrześcijanie zawsze integrowali się z chorymi i potrzebującymi. Jak pisał biskup Dionizjusz: „ ...poganie odpychali każdego, kto tylko zaczynał chorować i trzymali się z dala nawet od swoich najbliższych przyjaciół, a cierpiących, którzy byli na wpół martwi, wyrzucali na ulicę". Chrześcijanin znając daną społeczność często kosztem własnego życia, nigdy nie odmawiał pomocy. Chrześcijanie jako pierwsi zakładali szpitale, które leczyły nie tylko żołnierzy, ale również wszystkich potrzebujących. Jak pisze Thomas E. Woods: „ Chrześcijanie odłożyli na bok wzajemną gościnność, która przeważała w starożytnej Grecji oraz obowiązki rodzinne Rzymian. Uczynili to, by zająć się potrzebami „ szczególnych grup społecznych zepchniętych na margines z powodu biedy, choroby lub wieku". Można więc powiedzieć, że kościół jako pierwszy ustanowił prywatną służbę zdrowia i ryzykował własny majątek w celu ratowania ludzi. Zakony rycerskie zakładały i kierowały szpitalami w całej Europie. Medycynę w wielkim stopniu rozwijały zakony. Najważniejszą rzeczą jest to, że ludzie kościoła pomagali za darmo!

Dzisiaj gdy mamy przymus ubezpieczeń i państwowe, niewydolne molochy nie ma możliwości leczenia pacjenta za darmo. Znów działa reguła odbierania możliwości niesienia bezinteresownej pomocy bo pieniądze na leczenie ubogich pochodzą z podatków. Współcześnie nie słyszymy o strajkach w katolickich placówkach medycznych. Prywatni dobroczyńczy hojnie je obdarowują, wiedząc, że pieniądze nie zastaną roztrwonione. Nie ulega wątpliwości, że w najniebezpieczniejszych miejscach na świecie najpopularniejszymi placówkami dla ubogich są te prowadzone przez np. Opus Dei. Same „Dzieło Boże" tak znienawidzone przez opinię publiczną pomaga w Afryce ponad 300 tyś pacjentom w siedmiu szpitalach. Opus Dei jest idealnym przykładem bezinteresownej pomocy kościoła.

Ktoś mógłby zapytać- no dobrze, ale czy nie ma niebezpieczeństwa, że katolickie placówki będą pomagać wyłącznie katolikom? Już w XII wieku chrześcijańskie szpitale przyjmowały muzułmanów i Żydów. W Afryce pomoc trafia w większości przypadków do pogańskich plemion. Wszystko to udowadnia, że powinniśmy skierować siew stronę słów papieża, który nauczał o zasadzie pomocniczości- czyli oddolnej pomocy bliźnim. Państwo powinno ingerować tam, gdzie człowiek nie może. Niestety politycy nie wierzą w naszą dobroć (czyli notabene działają przeciw stwórcy). Nawet w USA, które powstały jako chrześcijańskie, obywatelskie państwo do głosu doszli populiści i demagodzy z Partii Demokratycznej, którzy w imię zasady rozdziału kościoła od państwa, coraz mocniej ingerują i utrudniają działanie w prywatnych, katolickich stowarzyszeń.

Rację ma prof. Michał Wojciechowski pisząc: „Państwo takie jak dziś w Europie, rozbudowane, o założeniach biurokratycznych i laickich, skorumpowane, upartyjnione, mało jest podatne na wpływ społeczności mu przeciwstawnej. Żeby obronić sferę wspólnotowego i chrześcijańskiego ducha i wszelką wolność trzeba zatem po pierwsze ograniczyć zasięg państwa. Wbrew opinii wielu katolików najbliższe chrześcijaństwu i najkorzystniejsze społecznie jest państwo minimum, a nie państwo rozbudowane, choćby rządzili nim najgorliwsi katolicy (co zresztą nie jest możliwe)."

„Co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu" nauczał nas Chrystus. Chęć pomocy bliźnim jest niewątpliwie boskim pierwiastkiem w naszej grzesznej duszy. Należy pamiętać o tym ,że Jezus wymagał od swoich uczniów by ci byli miłosierni, nie nakazywał przekazywania tego obowiązku od pracowników publicznych. Może politycy powinni mieć wzgląd na to ,że gdyby nie chrześcijanie opieka społeczna nie byłaby tak rozwinięta. Różnorodne reżimy od zawsze próbowały zniszczyć katolickie placówki dla ubogich. I nie ważne czy robiła to władza komunistyczna, nazistowska, czy laicka. Zawsze tracili obywatele.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt