Co ogranicza własność prywatną?
Michał Wojciechowski | | sekcja: Biznes a etyka
Dodano: 2007-05-14 09:13:55
Zarzuty przeciw własności są na ogół skutkiem propagandy lewicowej. W Polsce wynikają one również stąd, że duże majątki uchodzą za owoc korupcji, przekrętów i nieuczciwej prywatyzacji, co w jakiejś części jest prawdą. Ludzie mają przed oczyma fortuny tak zbudowane i dlatego ochrona własności budzi w nich sprzeciw. Jest to jednak nieporozumienie. Owe majątki wyrosły właśnie dlatego, że własność nie była chroniona, że można było kraść. Ukradzione nie staje się własnością złodzieja! Należałoby zatem wzmóc ochronę własności i ją egzekwować.
Niemniej jednak prawo własności istotnie nie jest absolutne i może podlegać uzasadnionym ograniczeniom. Źródłem tych ograniczeń jest hierarchia wartości. Istnieją bowiem dobra, które stoją wyżej niż własność.
Zacznijmy od argumentacji świeckiej, opartej na prawie naturalnym. W filozofii społecznej Johna Locke'a, który uchodzi za prekursora liberalizmu, trzy główne wartości, jakie należy chronić w życiu społecznym, to życie, wolność i na trzecim miejscu własność (w Polsce wymienia je m.in. projekt konstytucji proponowany przez UPR). Istotnie, bez życia nie ma ani wolności, ani własności, a bez wolności nie ma korzystania z własności. Własność znajduje uzasadnienie w tym, że zabezpiecza w pewien sposób życie i wolność człowieka, które same w sobie są ważniejsze.
Jest to pogląd zbieżny z Biblią i tradycją chrześcijańską. Życie znaczy więcej niż własność (por. Mt 6, 25). Głodny nie grzeszy kradnąc (Prz 6, 30). Prorok Amos potępił sprzedawanie w niewolę za długi (Am 2, 6; 8, 6), czyli uznał wolność za wartość wyższą niż własność. Z tej też przyczyny obrona życia ludzkiego (zagrożonego na przykład przez aborcję) jest dla chrześcijan zadaniem pilniejszym, niż obrona własności.
Jest zupełnie jasne, że korzystanie z prawa własności nie może prowadzić do tego, by inni ludzie ginęli lub doznawali poważnych szkód na ciele. Nie powinno też być źródłem zniewolenia albo poniżenia, pozbawiania godności. Dlatego nie można się godzić na niewolnictwo czy pańszczyznę. Wolno zaś na przykład ograniczyć używanie własności w obliczu klęski głodu, albo też wojny.
W argumentacji chrześcijańskiej należałoby zacząć od tego, że skoro własność nadana została ludziom przez Boga, jej używanie podlega prawu Bożemu. Ochrona własności przez przykazanie „nie kradnij" nie usprawiedliwia występowania przeciw pozostałym.
Naczelne przykazanie miłości Boga „z całego serca" i bliźniego „jak siebie samego" oznacza wobec tego, że dla korzyści majątkowych nie wolno odstępować od Boga. Jak to zauważył przenikliwie św. Augustyn, gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu. Odnosi się to między innymi do dóbr materialnych. Św. Paweł wskazał, że człowiek skupiony na Bogu wznosi się ponad kwestie materialne, umie być biedny i umie korzystać z majątku (Flp 4, 12).
Korzystanie z własności dla zaspokojenia potrzeb własnych i swoich bliskich jest słuszne, gdyż człowiek może i powinien w prawidłowy sposób kochać siebie. Powinien jednak, zwłaszcza gdy posiada więcej, mieć na względzie innych. (Nie należy tego zawężać do pomocy charytatywnej, gdyż właściciel majątku służy innym przede wszystkim dostarczając na rynek potrzebnych produktów i dając zatrudnienie.)
Rada biblijna dla bogaczy brzmi zatem, „by nie byli wyniośli, nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do użytkowania; niech czynią dobrze, niech bogacą się w dobre uczynki, niech będą hojni, uspołecznieni" (1 Tm 6, 17n; por. Łk 16, 9). Nie wolno stawiać własności powyżej innych wartości. Własność składa się z rzeczy, a tym samym jej kult stanowi formę bałwochwalstwa. Zachłanny służy mamonie zamiast Bogu (Mt 6, 24). Posiadanie, z którego robi się zły użytek, może więc przynieść szkodę duchową.
Hierarchia wartości inspiruje też radę Jezusa, by wyrzec się własności, powtarzającą się kilkakrotnie w Ewangeliach. Jest ona podobna do rady św. Pawła, by służąc Bogu zachować celibat (1 Kor 7). Jak św. Paweł nie zakładał, że małżeństwo jest czymś złym, tak i Jezus nie potępiał posiadania. Służba Królestwu Bożemu, jeśli ktoś został do niej powołany, jest jednak cenniejsza od nich obu.
Wracając do sytuacji codziennych, można też powiedzieć, że korzystanie z własności powinno odpowiadać zasadom sprawiedliwości. Gdy mowa o sprawiedliwości, która w Biblii jest ogólną nazwą właściwego postępowania, dość często dotyczy ona respektowania własności, zwłaszcza należącej do biedniejszych. Nie jest sprawiedliwe takie pomnażanie i używanie swojego majątku, które szkodzi własności innych albo dobru wspólnemu.
Biblia i tradycja chrześcijańska stawiają na pierwszym miejscu własność indywidualną, prywatną. Myśliciele chrześcijańscy krytykowali zbiorowe formy własności, a więc uznawali za złe takie rzeczy jak komunistyczną kolektywizację, której istotą był zabór w własności. Jednakże w pewnych przypadkach własność wspólna służy ludziom i wtedy jest na nią miejsce.
Konieczne funkcje państwa, czyli zapewnienie bezpieczeństwa, wolności i ochrony majątku obywateli, wymagają majątku i dopływu pieniędzy. Obłożenie własności odpowiednimi podatkami jest więc zasadne. Pismo Święte uznaje opodatkowanie na rzecz władzy (Mk 22, 15-22; Rz 13, 6), jak też dziesięcinę na kapłanów i biednych. Zaznacza jednak, że król nie powinien się zbytnio bogacić (Pwt 17, 16n).
Własność wspólna może mieć cel religijny, jak majątek świątyni w Starym Testamencie, oddawanie dóbr na rzecz pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej czy majątek zakonów. Gminy chrześcijańskie gromadziły majątek przeznaczony głównie na cele dobroczynne. Uzasadnia to własność kościelną oraz oczywiście własność wszelkich dobrowolnych stowarzyszeń bądź też fundacji charytatywnych.
To co piszę, przedstawia w gruncie rzeczy pewien model idealny. Ludzka skłonność do zła powoduje rozmaite nadużywanie własności (jest to osobny temat). Następnie, dzisiejsze społeczeństwa ograniczając własność, niestety nie czynią tego w imię wartości nadrzędnych, choćby się na nie obłudnie powoływały.
Własność prywatna ograniczana jest przede wszystkim w imię własności państwowej, czyli na rzecz sprawujących władzę. Jest też ograniczana na rzecz tych, co dóbr materialnych nie tworzą: owoce pracy jednych ludzi są im zabierane przez system podatkowy i przekazywane innym. Dzięki dzisiejszym świadczeniom społecznym z cudzej pracy i majątku korzysta, oprócz potrzebujących, także niemało pasożytów. Poszerzono sferę źle zarządzanych i za mało przydatnych obywatelom form własności zbiorowej, jak państwowe przedsiębiorstwa i rozmaite służby.





