słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Grosz do grosza, czyli jak inwestować
Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

Komisja Nadzoru Bankowego
Zobacz wszystkie prezentacje

GRY

Od bułki do spółki
Zobacz wszystkie gry

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Kapitalizm czyli sprawiedliwość

Michał Wojciechowski | | sekcja: Biznes a etyka

Dodano: 2007-04-30 12:09:28

Nie jest wykluczone, że trudności ze zdefiniowaniem, ocenieniem i wprowadzeniem kapitalizmu wiążą się w jakiejś mierze z jego nazwą. Encyklopedia podaje, że kapitalizm to „system społeczno-gospodarczy oparty na własności prywatnej, wolności osobistej i swobodzie zawierania umów; procesy gospodarcze są w kapitalizmie regulowane w dominującym stopniu przez rynki" itd. (Nowa Encyklopedia Powszechna PWN). Tymczasem nazwa kapitalizmu kojarzy się ze słowem „kapitał", które oznacza zasoby majątkowe. Sugeruje więc co innego, niż powyższa definicja, a mianowicie ustrój oparty na pieniądzu i bogactwie, którym inne sprawy są podporządkowane.

Nieporozumienia

Tą nietrafną nazwą „kapitalizm" żywi się propaganda wymierzona przeciwko niemu: przedstawia go ona jako system bezduszny, dobry tylko dla bogatych, krzywdzący. Przeciwstawia mu socjalizm, przedstawiany wtedy, równie fałszywie, jako system troski o sprawy socjalne, to znaczy społeczne, a więc o problemy zwykłych ludzi.

Rzeczywisty socjalizm istotnie jest przeciwieństwem kapitalizmu, ale w jego właściwym znaczeniu. Socjalizm bowiem, co dobrze wiemy z PRL-u, to system oparty na pozbawianiu i ograniczaniu własności oraz wolności, w którym procesy gospodarcze są sterowane głównie przez państwo. Jego narzędzia to przemoc i biurokracja. Socjalizm zachodni różni się od sowieckiego zastąpieniem pierwszego narzędzia przez drugie. W każdym razie nazwa socjalizmu też jest całkiem myląca.

Te objaśnienia pozwalają obalić popularny pogląd, jakoby w obecnej Polsce panował ustrój kapitalistyczny. Jest to raczej namiastka kapitalizmu. W kwestii własności prywatnej okazuje się bowiem, że sektor państwowy i monopole obejmują sporą część gospodarki, a zwrot własności zrabowanej kiedyś przez komunistów ciągle nie dochodzi do skutku. Z powodu wysokich podatków połową dochodu narodowego dysponuje sektor publiczny. Wolność dysponowania własnością, zawierania umów i w ogóle gospodarowania jest ograniczona przez wagony „regulacji" krajowych i europejskich, koncesje itp. Przepisy te deformują działanie mechanizmów rynkowych. Nie ma też w Polsce kapitalizmu w znaczeniu etymologicznym i potocznym, gdyż bogaci, mimo znacznych wpływów, są wobec urzędników petentami, kręcą się przy władzy, a nie rządzą.

Ocena Jana Pawła II

Encyklika Jana Pawła II Centesimus annus (1991) uznaje wyższość kapitalizmu nad socjalizmem. Widzi w nim „ład sprawiedliwszy" i rozumie jako „system ekonomiczny, który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej" (nr 42).

W Sollicitudo rei socialis (1987) Papież napisał natomiast: „Prawo do inicjatywy gospodarczej jest ważne nie tylko dla jednostki, ale także dla dobra wspólnego (...) Negowanie tego prawa, jego ograniczanie (...) niszczy przedsiębiorczość, czyli twórczą podmiotowość obywatela" (nr 15). A wracając do cytatu z Centesimus annus: „Wolność ekonomiczna jest aspektem ludzkiej wolności (...), który nie może być odłączony od innych jej aspektów".
Błędy i grzechy występujące w praktyce kapitalizmu są oczywiście przez Kościół wskazywane, ale wynikają one nie z tego, by ustrój ten był sam w sobie zły, lecz stąd, że w każdym ustroju dochodzi do głosu ludzka skłonność do zła.

Źródła wyższości

Z opinii Jana Pawła II wynika, że przewaga kapitalizmu nie wynika tylko z jego skuteczności w praktyce, lecz z lepszych moralnie, sprawiedliwszych i uczciwszych zasad. Owa skuteczność, która wyraża się w tym, że kapitalizm lepiej zapewnia powszechny wzrost gospodarczy, stanowi tu dodatkowe potwierdzenie.
Powołałem się na autorytet Jana Pawła II, na jego rozumienie i ocenę kapitalizmu. To nie wystarczy, trzeba pokazać głębsze racje, które uzasadniały jego osąd. Według Papieża, czynnikami pozytywnej oceny kapitalizmu są między innymi własność oraz wolność gospodarcza. Skoro kapitalizm opiera się na tych wartościach, tym samym jest moralny i służy człowiekowi. Ludziom przysługuje posiadanie własności prywatnej, co potwierdza przykazanie „nie kradnij". Jest ona niezbędna dla normalnego bytu osoby i rodziny. Ludzie zostali też stworzeni do wolności; powołani, by sposób wolny wybierać to, co dobre. Prawa te się im sprawiedliwie należą.
W pozytywnym kontekście wymienione zostały także przedsiębiorczość i rynek. Tu również można szukać racji moralnej i pozytywnego zakorzenienia w naturze ludzkiej. Przedsiębiorczość rozwija człowieka i nadaje celowy kształt ludzkiej pracy (jej wartości dotyczy encyklika Jana Pawła II Laborem exercens, 1981). Wolny rynek umożliwia sprawiedliwy, odpowiedni do wartości tej pracy podział zasobów, jak też wynagradza tych, którzy wytwarzają rzeczy faktycznie potrzebne innym.

Wypaczenia

Wymienione tu wartości, własność, wolność gospodarcza, przedsiębiorczość, bywają przedmiotem krytyki, która po dokładniejszym zbadaniu okazuje się chybiona i nierzetelna. Ochrona własności prywatnej bywa przedstawiana jako ochrona wszelkiego posiadania, także dóbr zdobytych nieuczciwie. Oczywiście nie o to chodzi. Pojęcie własności nie może być też zawężane do dużych majątków. Największa część własności prywatnej to pojedyncze pola, domy, dochody z pracy: własność zwykłych ludzi.
Wolność bywa rozumiana jako swawola. Tymczasem wolność należy rozumieć jako dobro, które daje dostęp do innych dóbr (Monteskiusz). Szkodliwe dla wolności nie jest ściganie przestępstw i zwalczanie niemoralności, lecz przeszkadzanie w czynieniu dobra, w tym, co czynić powinniśmy.
Doktryna liberalna stanowi więc pewną deformację zasad kapitalizmu. Aprobuje ona słusznie potrzebę własności prywatnej i wolnego rynku. Jednakże wyprowadza wolność gospodarczą z wyolbrzymionego pojęcia o wolności ludzkiej i nie dość dba o etykę. Dzisiejszy (neo)liberalizm, inaczej niż klasyczny, godzi się często na ograniczenia własności i wolności gospodarowania przez „państwo opiekuńcze", ale głosi prawo do niemoralności: np. wolność zabijania dzieci przed narodzeniem i zboczeń płciowych. Pod szyldem liberalizmu pojawiło się też w Polsce hasło „pierwszy milion trzeba ukraść" i tolerancja dla przekrętów, choć nazywanie tego liberalizmem stanowi oczywiście nadużycie. Zastrzeżenia te nie dotyczą koncepcji konserwatywno-liberalnych.
Propaganda lewicowa oczernia własność, gdyż socjalizm opiera się na odrzuceniu przykazania „nie kradnij": pozwala on władzy okradać wszystkich, a biedniejszym - tych trochę bogatszych. Oczernia wolność, gdyż narzuca zniewolenie w różnych formach, czy to poprzez organa bezpieczeństwa, czy przez biurokratyczną kontrolę, czy też przez cenzurę względnie „polityczną poprawność". Oczernia też przedsiębiorczość i rynek, gdyż socjalizm odwołuje się do tych, którym brak inicjatywy, a dobrze pracować nie chcą lub nie potrafią - co wolna gospodarka demaskuje.
Jedyny godny rozważenia zarzut przeciw kapitalizmowi to skupianie się na produkcji i zostawianie na boku tych, którzy nie potrafią uczestniczyć w gospodarowaniu. Historia ostatnich dwóch stuleci dowodzi jednak, że kapitalizm bardzo sprzyja podniesieniu poziomu życia. Zmniejsza więc liczbę sytuacji, które wymagają pomocy społecznej. Skoro jednak skupia się na produkcji dóbr, trzeba go uzupełnić moralnym wymogiem dzielenia się z potrzebującymi. Nie oznacza to jednak rozbudowanego państwowego aparatu pomocy, który rodzi nadużycia i zniechęca podopiecznych do wysiłku. Właściwe środowiska dla pomocy to rodziny, fundacje, kościoły i gminy.
Dzisiaj socjalizm kryje się pod zwodniczym szyldem państwa opiekuńczego. Wysysa ono gospodarkę na rzecz aparatu państwowego, motywując to troską o obywateli. Pomoc społeczna to dla niego alibi. Pomoc, dodajmy, niskiej jakości, podobnie jak służba zdrowia i szkoły. Ocena papieska tego systemu jest surowa: „Interweniując bezpośrednio i pozbawiając społeczeństwo odpowiedzialności, państwo opiekuńcze powoduje utratę ludzkich energii i przesadny wzrost publicznych struktur, w których - przy ogromnych kosztach - raczej dominuje logika biurokratyczna" (Centesimus annus 48). Anglicy trafnie przezwali ten system „państwem niańką". Ustrój tego rodzaju można nazwać biurokratycznym.

***

Wspólnym mianownikiem pozytywnych cech tak zwanego kapitalizmu jest więc sprawiedliwość. Sprawiedliwość każe szanować ludzką wolność i własność, sprawiedliwość każe nagradzać inicjatywę, pracowitość i pożyteczność. Zamiast mniej lub bardziej mylących etykietek jak „kapitalizm", „konserwatyzm", „liberalizm gospodarczy", czy nawet „wolny rynek", należy więc mówić o ustroju sprawiedliwym i uczciwym. Odstępstwa od niego, nader obecnie częste, są odstępstwami od sprawiedliwości. Mamy do wyboru nie kapitalizm i socjalizm, prawicę i lewicę, lecz albo ustrój sprawiedliwy i normalny, po prostu lepszy, albo też ustrój niesprawiedliwy, gorszy.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt