Łeee komentarze wyświetlają się achronologicznie...
student z Warszawy
Oresme krytykował kłucie złotych monet z coraz większą domieszką metali nieszlachetnych. Natomiast franciszkanin Pierre de Jean Olivi wysunął w XIII wieku teorię wartości opartą na subiektywnej przydatności. Olivi był niewątpliwym kapitalistą bowiem twierdził ,że wartość towaru wynika z subiektywnej oceny konsumenta. Był przeciwnikiem ustalania „słusznej ceny", która miałaby wynikać z kosztów pracy i produkcji. Lansował on pogląd, że cena powinna powstawać w wyniku umowy miedzy kupcem a sprzedawcą i zasad wolnej konkurencji. Jezuicki kardynał Juan de Lugo napisał:
„Cena wacha się w zależności od doskonałości materialnej i ich doskonałości samej w sobie- myszy są bardziej doskonałe od kukurydzy, a nie są nic warte- ale na podstawie ich przydatności w odniesieniu do ludzkich potrzeb, i tylko na zasadzie oceny; albowiem klejnoty są zdecydowanie miej przydatne w domu niż kukurydza, a mimo to ich cena jest wyższa."
Ci katoliccy myśliciele już pół tysiąca lat temu rozumieli coś, czego do dziś nie mogą pojąć socjaliści i innej maści lewacy. Scholastycy rozumieli ,że bankructwo jest naturalnym procesem w ekonomii i do głowy im nie przyszło by popierać wprowadzenie subsydiów.
Kościół jak powszechnie wiadomo był od zawsze największym dobroczyńcą. Ojcowie Kościoła nigdy nie przymuszali obywateli do rozdawnictwa, jak robią to współczesne reżimy. Jeden z bardziej znanych scholastyków Martin de Azpilcueta sformułował prawo ekonomiczne, które mówiło, że wzrost ilości towaru na rynku obniży jego cenę. Dzięki tej teorii hiszpańscy scholastycy bronili wolności gospodarczej, zwalczali kontrolę cen i wszelkie hamujące wzrost gospodarczy regulację. Św. Tomasz z Akwinu twierdził, że własność prywatna przyczynia się do lepszej pracowitości człowieka, ponieważ ten z natury bardziej się troszczy o swoją własność, co w konsekwencji buduje dobro ogółu.
Późniejsi papieże idąc za przykładem wyżej opisanych duchownych i Ojców Kościoła również promowali konkurencyjność i sprzeciwiali się socjalizmowi. Najznakomitszym zwolennikiem wolnej konkurencji w gospodarce był Karol Wojtyła. Propaganda od lat wmawia ludziom bzdurną tezę, że papiestwo promuje w swoim nauczaniu tzw. trzecią drogę ekonomiczną. Pojęcie „trzeciej drogi" nie odnosi się do wizji budowania nowego ustroju, hybrydy socjalistyczno-kapitalistycznej. Papież Jan Paweł II z naciskiem mówił, że katolicyzm nie oferuje nowego ładu polityczno-gospodarczego. Jego zmartwieniem nie był kapitalizm, lecz ślepa ekonomia, która nie ma odniesienia do człowieka. Nauczał, że zysk nie może przesłonić godności osoby i na pierwszym miejscu zawsze musi być dobro. Mamona nie może zająć miejsca Boga. Prawdziwy kapitalizm wychodząc od prawa do własności i wolności nigdy nie pozostaje sprzeczny z prawem naturalnym. Bóg dał człowiekowi ziemię by ten ją uprawiał i poprzez pracę uzyskał jej owoce. Jest to z jednej strony początek własności indywidualnej jak i pierwszy przejaw kapitalizmu! Geniusz tego ustroju jest widoczny we współzależności ludzi tworzących społeczeństwo.
Łeee komentarze wyświetlają się achronologicznie...
No to teraz już wiesz...
Naprawdę? A tego nie wiedziałem!