Serwis Edukacji Ekonomicznej dofinansowany przez NBP

drukuj artykuł wyślij znajomemu komentarze:

Bogaty jako wielbłąd

Michał Wojciechowski | Etyczny biznes | Dodano: 2007-05-14

Jezus stwierdził: „Bogaty z trudem wejdzie do królestwa niebios", a następnie: „Łatwiej jest, by wielbłąd przeszedł przez ucho igielne, niż by bogaty wszedł do Królestwa Bożego" (Mt 19, 23-26). Brzmi to jak potępienie bogatych i bogactwa. W Biblii znajdziemy liczne stwierdzenia tego rodzaju, w dziejach chrześcijaństwa nieraz przez kaznodziejów powtarzane, albo i wzmacniane. Tego typu wypowiedzi Pisma Świętego są jednak często rozumiane nieściśle. Co więc naprawdę znaczą?

Ocena posiadania

Pewne zachowania bogatych są w Biblii jednoznacznie potępiane. Np. prorok Izajasz oburza się na tych, którzy „dodają dom do domu i przyłączają rolę do roli, tak iż nie ma wolnego miejsca aż do granicy" (Iz 5, 8n). W dzisiejszym języku można to nazwać monopolizacją opartą na przemocy. Oburzenie proroków budzi też przesadna, luksusowa konsumpcja (np. Am 3, 15; 6, 4-6; Ap 18, 10-19).

Potępienie kradzieży oznacza zarazem potępienie wszelkiego majątku zdobytego bezprawnie. W Nowym Testamencie zachłanny chciwiec stoi na liście grzeszników obok bałwochwalcy i złodzieja (1 Kor 5, 10n; 6, 10). Dlatego też list apostolski stwierdza „korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy" (1 Tm 6, 10). Na starożytnej liście grzechów głównych chciwość znalazła się na drugim miejscu, po pysze.

Krytyka bogactwa wiązała się z pragnieniem zapewnienia powszechnego dostępu do środków do życia. Posiadanie rzeczy potrzebnych jest czymś normalnym i słusznym. Te potrzeby streszcza wyliczenie: „woda, chleb, ubranie i dom" (Syr 29, 21).

W starożytnym Izraelu uchodziło za pożądane, by każdy miał swoją winnicę i sad (1 Krl 5, 5; Mi 4, 4; Za 3, 10). Przepisy Prawa Mojżeszowego sprzyjały zatrzymaniu ziemi w rodzinie. Jak potem w filozofii społecznej Arystotelesa, najlepszy okazuje się majątek wystarczający: ani za wielki, ani za mały. Biblijny mędrzec Agur powiada: „Nie daj mi ani biedy, ani bogactwa. Zaopatrz mnie tylko w chleb mi potrzebny, bym zbyt nasycony nie dopuścił się zdrady i nie powiedział «Kimże jest Jahwe?», lub popadłszy w nędzę nie zaczął kraść i znieważać imię mojego Boga" (Prz 30, 8-9). Było to w pewnym stopniu realizowane: wykopaliska w mieście Tirsa dowiodły, że w X w. przed Chr. domy Izraelitów były podobnych rozmiarów. Natomiast dwa wieki później, gdy prorok Amos karcił bogaczy, dzieliły się na bogate i biedne.

W języku dzisiejszym oznacza to aprobatę dla klasy średniej. Potem się okazało, że właśnie w tej warstwie pierwotne chrześcijaństwo rozwijało się najlepiej: ani wśród bogaczy, ani wśród nędzarzy. Typowy chrześcijanin znany z Dziejów Apostolskich i z listów św. Pawła to mieszkaniec miasta, pracujący, mający pewne wykształcenie, posiadający dom. Także i dziś stwierdzić można wyższy poziom religijności właśnie w klasie średniej, wśród ludzi ustabilizowanych, choć nie opływających w dostatki.

Cel krytyki

Przyczyną nieporozumień w kwestii biblijnych nagan pod adresem bogaczy są wyobrażenia pochodzące z ideologii lewicowej. Owe nagany traktuje się jako „społeczne": jako krytyki bogaczy jako klasy oraz prawa własności. Tymczasem ich zamysł jest inny.

W biblijnych potępieniach chodzi przede wszystkim o postępowanie ludzi. Pyszni bogacze jawią się jako grzesznicy, występujący przeciw prawu Bożemu. Bogactwo stało się dla nich okazją do grzechu, ale to nie znaczy, że własność prywatna jest czymś złym! Biblia wcale nie kwestionuje prawa do własności, choć ostrzega przed jego nadużywaniem. Św. Paweł stwierdził ogólniej: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść" (1 Kor 6, 12).
Zatem Pismo Święte ostrzega. Dobra Nowina ma służyć wybawieniu ludzi, a nie ich potępieniu. Groźne obrazy sądu mają przede wszystkim zaalarmować słuchaczy, by zmienili swoje postępowanie. Dotyczy to także elity finansowej. W Ewangeliach dotyczy jej przypowieść o głupim bogaczu (Łk 12, 15-21), a także przypowieść o bogaczu i Łazarzu (Łk 16, 19-31). Przyczyną ich potępienia nie było jednak posiadanie majątku, lecz bezmyślne poleganie na nim. Właściwie to są godni politowania.

Dlatego Jezus wcale nie odcinał się od bogaczy, lecz wzywał ich, jak wszystkich, do nawrócenia. Odwiedzał ich (Mk 14, 3-9; Łk 19, 1-10 i in.), a żyjąc wraz z uczniami ubogo, przyjmował pomoc od ludzi zamożniejszych (Łk 8, 2). Kontakty z mającymi złą opinię bogatymi naraziły go nawet na zarzuty (Mt 11, 19).

Zaabsorbowanie rzeczami materialnymi stwarza zatem trudność w zbliżeniu się do Boga i zagraża zbawieniu. Zaznaczyć jednak trzeba, że zdaniem Jezusa zbytnia troska o dobra materialne grozi również ludziom o majątku umiarkowanym, których skarbem są narzędzia żelazne czy szata wełniana (Mt 6, 19-21). Dziś byłoby to mieszkanie, samochód, ubrania czy książki. Ważniejsze są jednak skarby w niebie, zbawienie.

W zacytowanych na początku słowach o uchu igielnym chodzi o to samo. Co do formy, zawierają one umyślną przesadę. Przesłanie ich jest takie, że jeśli bogaty jest przywiązany do majątku jak wielbłąd do garbu i ładunku, to bramy do nieba będą dla niego za wąskie. Nie musi tak jednak być i dlatego, gdy apostołowie wysłuchawszy słów o uchu igielnym uznali zbawienie za niemożliwe, Jezus im odrzekł: „U Boga wszystko jest możliwe".

Nie odwracać kota ogonem

Przy tym wszystkim nie należy tracić z oczu sytuacji współczesnej. Nadużywanie prawa do własności, chociaż oczywiście występuje, nie wydaje się dzisiaj problemem naczelnym. Oburzanie się na pojedynczych bogaczy jest często zasadne, gdyż niemało majątków powstało nieuczciwą drogą. Może jednak trącić obłudą.

Obecnie dotkliwszym złem jest bowiem niesłuszne ograniczanie własności, a zwłaszcza jej zabór w krajach opanowanych przez socjalizm bądź biurokrację. W państwach europejskich narzędziem wyzysku są wysokie podatki i rozmaite przywileje, dzięki którym urzędnicy i nieroby żyją kosztem pracowitych i twórczych. Towarzyszy temu pobłażanie dla korupcji i kradzieży kryminalnej.

Charakter instytucjonalny mają też nadużycia monopoli powiązanych z władzą państwową, np. zawyżanie opłat. Z kolei przywileje nadane przez prawo pracownikom mogą im umożliwić żerowanie na własności firmy.

System opłacania mnóstwa świadczeń przez państwo, a więc z podatków, prowadzi do sytuacji, w której prawie każdy obywatel z nich korzysta, czyli trzyma rękę w kieszeni drugiego. Ze swoich zarobków oddajemy połowę, a w zamian pobieramy sporą część cudzych. Z pośredniczenia w tej operacji żyje znaczna część aparatu urzędniczego, choć poszczególni funkcjonariusze zwykle nie są tego świadomi.

Te wszystkie formy zaboru cudzej własności przez rządy bywają obłudnie maskowane troską o bliźnich. Pod wpływem lewicy nawet niektórzy chrześcijanie myślą, że o biednych powinno się zatroszczyć państwo, i to przez zabieranie wszystkim pozostałym... Tymczasem to właśnie aparat państwowy ma dziś najwięcej cech aroganckiego bogacza z Biblii: łupi innych i lekceważy Boga.

Komentarze

Ilość komentarzy: dodaj komentarz rozwiń wszystkie

Dodaj komentarz

wszystkie pola, oprócz adresu email, są wymagane
Newsletter Newsletter

Aktualności z Serwisu Edukacji Ekonomicznej prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Powiązane słowa kluczowe bogacenie się bogactwo ucho igielne wielbłąd

Nowości z działu

Polecamy w serwisie

Ostatnio komentowane

Słownik pojęć ekonomicznych

Dictionary
alfabetycznie

a b c d e f g h i j k l m n o p r s t u w y z