Serwis Edukacji Ekonomicznej dofinansowany przez NBP

drukuj artykuł wyślij znajomemu komentarze:

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze...

Sławomir Zatwardnicki | Etyczny biznes | Dodano: 2010-10-01
 

Chrześcijanin musi zwalczyć w sobie pogańskie podejście do emerytury...

... Trzeba mu docenić wartość pracy, aby wiedział, co traci. Wypada mu przygotować się nie tyle do odpoczynku, co mniejszej aktywności ciała, a większej ducha. Zada też pewnie chrześcijanin myślący o przyszłości uzasadnione pytanie w kwestii emerytury - jej wysokości i tego, czy dane mu będzie dożyć emerytalnego wieku...

... walczy z filozofią świata tego

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, musi stoczyć walkę z filozofią tego świata.

Po pierwsze, przyjdzie mu zmierzyć się z tendencją nadmiernego kumulowania pieniędzy "na starość". Autor książki "Biznes zgodny z Biblią" chętnie rzuciłby "wyzwanie wszystkim chrześcijanom, aby w oparciu o Słowo Boże znaleźli uzasadnienie dla gromadzenia milionów dolarów na to, co nazywamy emeryturą" [1]. Nawet jeśli w Polsce brakuje warunków do tego, aby zrealizować podobne pragnienie nadmiernego zabezpieczenia się, to przecież postawa serca pozostaje podobna. Wielu jest takich niebogatych, co to żyją w poczuciu konieczności oszczędzania wszystkiego na potem, a kiedy to potem przychodzi - nie ma już ich na tej ziemi:

I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem (Łk 12,16-21).

Oczywiście nie samo oszczędzanie jest złe, a nadmierne mnożenie dóbr oraz pokładanie w nich poczucia bezpieczeństwa, albo traktowanie ich jako środków do czerpania niezdrowej przyjemności z życia. Jeśli chrześcijanin myśli o oszczędzaniu na czas emerytury, czyni to z myślą o zmniejszającej się wraz z wiekiem produktywności. "Rozsądne wydaje się odkładanie nadmiaru na późniejsze lata naszego życia, abyśmy nie byli ciężarem dla naszych dzieci, kiedy zmaleją nasze własne możliwości zarobkowania" [2].

Do mrówki się udaj, leniwcze, patrz na jej drogi - bądź mądry: nie znajdziesz u niej zwierzchnika ni stróża żadnego, ni pana, a w lecie gromadzi swą żywność i zbiera swój pokarm we żniwa. Jak długo, leniwcze, chcesz leżeć? A kiedyż ze snu powstaniesz? Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć: a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek - jak biedak żebrzący (Prz 6,10).

Inni z kolei "pragną pracować tylko tyle, by móc przejść na emeryturę i robić to, na co mają ochotę" [3], najlepiej leżeć do góry brzuchem na słonecznej i koniecznie egzotycznej plaży. Bo "przecież emerytura powinna dawać możliwość robienia tych rzeczy które zawsze chcieliśmy robić, ale byliśmy zbyt zajęci, by chociaż spróbować. Jeśli wolisz widzieć w przyszłość w różowych barwach, czytaj dalej..." [4]. Takimi słowami zachęca jedna z gazet tych naiwnych, którzy dają się nabrać na wiarę w to, że uda im się podróżować do któregoś z "dziewięciu miejsc, do których warto przenieść się na stare lata" [5]. I z takim podejściem trzeba będzie chrześcijaninowi się rozprawić.

Wydaje się, że jedną z wielu przyczyn niechrześcijańskiej, a w gruncie rzeczy nierozsądnej, wizji emerytury, jest albo niezrozumienie roli pracy w życiu człowieka, albo zajmowanie się takim jej rodzajem, który nie przynosi człowiekowi satysfakcji i nie odpowiada jego powołaniu. Dlatego kiedy chrześcijanin chce myśleć o emeryturze, musi wcześniej odczytać sens pracy ludzkiej i w tej perspektywie spojrzeć na pracy ewentualne zaniechanie.

...rozumie wartość pracy

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, musi zdać sobie sprawę z wartości pracy - zanim jej zaniecha.

"Praca jest (...) podstawowym wymiarem ludzkiego bytowania, z którego życie człowieka jest zbudowane na co dzień, z którego czerpie właściwą sobie godność" [6]. Nie jest marginalnym aspektem, ale czymś tak niezastąpionym, że Jan Paweł II nie waha się napisać, iż przez pracę człowiek "poniekąd bardziej staje się człowiekiem" [7]. I nic dziwnego, że jest praca tak wielkim błogosławieństwem, skoro sam Bóg zlecił człowiekowi stworzonemu na Jego podobieństwo właśnie pracę do wykonania - panowanie nad ziemią (por. Rdz 1,26-30).

Tomasz z Akwinu wyróżnił cztery cele moralne pracy: zwalczanie próżniactwa, poskramianie ciała, zaspokajanie swych potrzeb materialnych, pomoc ubogim. Celem podjętej pracy jest więc unikanie grzechu i rozwój cnót: pracowitości, miłosierdzia, odpowiedzialności; a owocem: pojawiająca się radość z pracy [8]. Katolicka Nauka Społeczna zwróci uwagę, że praca doskonali nie tylko przedmiot pracy, ale tworzy również te wartości, które wzbogacają osobowość zarówno podmiotu, jak i innych ludzi.

I więcej jeszcze - dzięki temu faktowi, że Syn Boży zechciał pracować, możemy być pewni, że praca posiada dla wierzącego również wymiar zbawczy, przybliża go do Stwórcy i Odkupiciela. Jest więc praca błogosławieństwem, z którego nie wolno mu rezygnować samowolnie. Pozostaje błogosławieństwem nawet wtedy, kiedy towarzyszy jej wysiłek. Pochopne unikanie tego nieodłącznego po grzechu pierworodnym trudu (por. Rdz 3,17) byłoby odrzuceniem krzyża, od którego chrześcijaninowi uchylać się nie wolno (por. Mt 10,38; 16,24n; Mk 8,34n; Łk 9,23n).

Nie dziwi więc chrześcijanina znającego sens pracy fakt, że zarówno święty Paweł pracuje do końca swoich dni [9], jak i pełni swoją Piotrową posługę do ostatniej chwili Jan Paweł II. Papież zresztą niecałe pięć lat przed swoją śmiercią wspominał jeszcze ludzi starych i aktywnych opisanych w Piśmie Świętym: Abrahama, Mojżesza, Elżbietę i Zachariasza, Symeona i Annę, Nikodema i swojego poprzednika Piotra [10].

Zdecydowanie chrześcijanin, który myśli o emeryturze, musi wpierw przypomnieć sobie o wartości ludzkiej pracy. Odpoczynek czeka na niego potem, teraz jest on na służbie; powiernik Bożej własności nie zostawia tego, co mu powierzono:

Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie. Któż jest tym sługą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowił nad swoją służbą, żeby na czas rozdał jej żywność? Szczęśliwy ów sługa, którego pan, gdy wróci, zastanie przy tej czynności. Zaprawdę, powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem (Mt 24,44-47).

...wie, że aktywność zamieni w kontemplację

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, a odkrył już, jak ważnym aspektem jego życia jest praca, nie chce tej pracy porzucić tylko dlatego, że zbliża się do emerytalnego wieku. Nie myśli więc o emeryturze-odpoczynku, ewentualnie o emeryturze jako pracy mnie niż kiedyś wydajnej. Nie dziwi już go, że "emerytura wspomniana jest w Biblii tylko jeden raz" [s. 238], i to nie w kontekście odpoczynku, ale - jak się wydaje - mniejszych niż wcześniejsze obowiązków [11]:

I tak mówił dalej Pan do Mojżesza: Takie jest prawo odnoszące się do lewitów: po ukończeniu dwudziestego piątego roku życia mogą służyć w Namiocie Spotkania. Po ukończeniu pięćdziesięciu lat są wolni od służby i nie będą jej dalej wykonywać. Mogą wprawdzie pomagać swoim braciom w Namiocie Spotkania przy wykonywaniu zajęć, ale do właściwej służby nie mogą być dopuszczeni. Tak masz postąpić z lewitami w sprawie ich służby (Lb 8,23-26).

Pamięta chrześcijanin, że dwa są "przejawy i równocześnie rodzaje życia ludzkiego: 1. Życie aktywne; 2. Życie kontemplacyjne (...) Ze względu na charakter nie tylko materialny, ale i duchowy natury człowieka, ludzkość jako całość nie może się oddać wyłącznie kontemplacji, gdyż bez zaspokojenia swych potrzeb materialnych nie utrzymałaby się przy życiu" [12]. I wie już wierzący, wcześniej aktywny, że nadchodzi dla niego czas transformacji życia aktywnego w kontemplacyjne.

Owszem każda ludzka praca ukierunkowana na miłość staje się dla wierzącego okazją do kontemplacji, ale jeśli nie zakosztował on tego owocu pracy wcześniej, może pojawić się w nim niepokój na myśl o zmniejszających się możliwościach organizmu i związanej z tym perspektywie nieaktywności, bowiem nie kojarzy mu się ona z możliwością kontemplacji; jeśli poznał wcześniej ten rodzaj życia - kontemplację - emerytura będzie tylko stopniową zmianą proporcji między malejącą aktywnością a wzrastającą kontemplacją. Co ciekawe, Jan Paweł II dostrzega inną jeszcze możliwość aktywności człowieka starszego - ewangelizację:

Chrześcijańska wspólnota może wiele skorzystać dzięki obecności osób w podeszłym wieku. Mam na myśli zwłaszcza sferę ewangelizacji: jej skuteczność nie zależy w głównej mierze od sprawnego działania (...) Duch działa, jak i gdzie chce, nierzadko posługując się ludzkimi środkami, które w oczach świata uchodzą za mało znaczące (...) Właśnie wówczas, gdy słabną ich siły i zdolność działania, nasi sędziwi bracia i siostry stają się szczególnie cennymi narzędziami tajemnych zamysłów Opatrzności [13].

Pomyśli więc chrześcijanin o emeryturze jako o jesieni swojego życia - porze wydawania owoców. I będzie chciał chrześcijanin myślący o emeryturze modlić się za Psalmistą już teraz: "Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca" [14], tak żeby wydać owoce godne sędziwego emeryta [15] i dobrze skorzystać z czasu emerytury:

W świetle nauczania i terminologii biblijnej starość jawi się (...) jako «czas pomyślny»,w którym dopełnia się miara ludzkiego życia; zgodnie z Bożym zamysłem wobec każdego człowieka jest to okres, w którym wszystko współdziała ku temu, aby mógł on jak najlepiej pojąć sens życia i zdobyć «mądrość serca» (...) Starość to ostatni etap ludzkiego dojrzewania i znak Bożego błogosławieństwa [16].

I w końcu chrześcijanin, kiedy myśli o emeryturze, myśli też o prawdziwym odpoczynku - nie tutaj, nie jest bowiem jak poganin naiwny, żeby emeryturę traktować jak "trzecią młodość", ale tam. Jest naturalne, że z upływem lat oswajamy się z myślą o «zmierzchu» - pisał papież - Jeśli życie jest pielgrzymką do niebieskiej ojczyzny, to starość jest czasem, gdy jesteśmy najbardziej skłonni myśleć o wieczności" [17].

...doświadcza napięcia między teorią KNS a praktyką

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, chciałby zapoznać się z głosem Kościoła w kwestii emerytury. Okazuje się jednak, że nie jest łatwo chrześcijaninowi myślącemu o emeryturze znaleźć coś konkretnego w tej sprawie. Dopiero dłuższe poczyniwszy poszukiwania znajdzie on w dwóch papieskich encyklikach interesujące go passusy. Jan Paweł II wylicza różnego rodzaju świadczenia społeczne należne pracownikowi obok płacy: "...chodzi również o prawo do emerytury, zabezpieczenia na starość i w razie wypadków związanych z rodzajem wykonywanej pracy" [18]. A następca papieża-Polaka w kontekście rozważań o godnej pracy stwierdza, że oznacza ona m.in. "pracę zabezpieczającą godne warunki życia pracownikom, którzy osiągnęli wiek emerytalny" [19].

Płaca życiowa, płaca rodzinna, nadwyżka umożliwiająca oszczędzanie oraz płaca dodatkowa - to cztery elementy słusznej płacy definiowane przez katolicką naukę społeczną [20]. Płaca rodzinna stanowiłaby ten element, który pozwala utrzymać rodzinę i zabezpieczyć jej przyszłość. Nadwyżka umożliwiająca oszczędzanie pozwoliłaby albo na jakąś formę własności produkcyjnej, albo na zakup trwałych dóbr konsumpcyjnych.

Te elementy słusznej płacy mogłyby posłużyć pracownikowi do gromadzenia oszczędności na czas emerytury. Jednak czy chrześcijanin, który myśli o emeryturze, pomyśli o tym, że mógłby sam się o nią zatroszczyć, skoro państwo obiecało to uczynić za niego? I skoro płaca otrzymana od pracodawcy niewiele ma wspólnego ze słuszną płacą, a państwo zabrało większą część zarobku m.in. na poczet przyszłej emerytury? Chrześcijanin, który myśli o emeryturze, zaczyna więc podejrzewać, że nie znajdzie zastosowania pięknej teorii katolickiej nauki społecznej we współczesnym społeczeństwie.

Żeby chociaż atmosfera społeczna pomagała ludziom starszym funkcjonować w społeczeństwie, można byłoby łatwiej znieść myśl o niewystarczających środkach na godziwe funkcjonowanie emeryta. Pisał zarówno o pomocy socjalnej, jak i o kulturze afirmującej ludzi starszych Jan Paweł II, ale czy ktoś poza starszymi miałby się tym zainteresować?:

W miarę jak wzrastać będzie średnia długość życia, a w konsekwencji także liczba ludzi starych, coraz bardziej konieczne będzie krzewienie kultury, która akceptuje i ceni starość, a nie spycha jej na margines społeczeństwa. Rozwiązaniem idealnym pozostaje obecność człowieka starego w rodzinie, której należy zapewnić skuteczną pomoc socjalną, stosownie do potrzeb wzrastających wraz z upływem lat lub pogarszaniem się stanu zdrowia [21].

Kiedy chrześcijanin żyje w kulturze, która wyklucza ludzi starszych ze społeczeństwa, i to wyklucza już nie przez to, że spycha na margines, ale wyraża to także propozycjami eutanazji, które to propozycje prędzej czy później zostają wcielone w życie (czy raczej - w śmierć), zaczyna odczuwać niepokój na myśl o emeryturze...

...lęka się, czy w ogóle będzie emerytem

Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, obawia się, czy w ogóle dożyje takiego czasu, że będzie emerytem.

Ależ koło zatoczyła historia emerytur! Od Bismarcka, który wprowadził emeryturę dla pracowników, którzy ukończyli 70 rok życia - w czasach, kiedy średnia wieku wynosiła 45 lat, do dzisiaj, kiedy ze względu na demograficzny niż wiek emerytalny siłą rzeczy musi zostać przesunięty, tak że nie wszyscy zdążą przekonać się o tym, co czekało ich na emeryturze (może dobrze dla nich, że nie zdążą?). Bo ileż można podnosić składki emerytalne (zawsze kosztem płacy!), żeby ratować zadłużone emerytalne systemy?

Przyznaje chrześcijanin przed samym sobą, że dał się nabrać na to, że państwo wyręczy go w trosce o jego przyszłość. Sam już nie wie, jak doszło do tego, że zamiast pomyśleć o sobie i dzieciach, które w przyszłości mogłyby go utrzymywać, zaufał obcemu politykowi i urzędnikowi. Na pewno te pieniądze, które w rzekomej trosce o przyszłego emeryta zabrało mu państwo stanowiły silny argument za tym, żeby ograniczyć liczbę potomstwa - ze względu na koszty ich wychowania. Ale czy był to powód jedyny? W każdym razie zniechęcający do jakiegokolwiek inwestowania czy oszczędzania - bo niby z czego, skoro państwo zabiera mu 60 procent pensji?

Chrześcijanin myślący o emeryturze zaczyna zdawać sobie sprawę z sygnałów, które tu i ówdzie (bardziej ówdzie niż tu) do niego docierają. Widzi już, że system emerytalny wzorowany na chilijskim rozwiązaniu wcale nie jest taki cudowny, jak go zachwalano. Owszem każdy może (a właściwie ma, bo to obowiązek) sam oszczędzać na własną emeryturę w jednym z prywatnych podmiotów, które powinny dbać o powiększanie gromadzonych funduszy (II filar). Można też - ale kogo na to stać? - wybrać jeszcze III filar. Ale pojawiają się w głowie chrześcijanina pytania: skoro przynależność do II filaru jest obowiązkowa, jaki interes mają OFE, żeby konkurować między sobą [22]? I dlaczego biorą prowizję (oczywiście maksymalną, na jaką pozwala im prawo) niezależnie od wypracowanego zysku czy ponoszonego ryzyka [23], a proporcjonalnie do przychodów przymusowo zabieranych pracownikowi?

Bardziej drążący temat chrześcijanin zastanowi się jeszcze nad kółkiem zamkniętym - ZUS-OFE-budżet państwa-ZUS - i jego wpływem na przyszłą emeryturę. Bo problem jest "w tym, że ani ZUS ani OFE nie mają żadnych pieniędzy. ZUS wszystkie pieniądze ze składek natychmiast wydaje na bieżące emerytury. OFE tylko 30 proc. składki inwestuje na giełdzie. Za pozostałe 70 proc. kupuje obligacje skarbowe. Czyli te pieniądze natychmiast trafiają do budżetu państwa, który przekazuje je do ZUS. Tworzy się takie zamknięte koło (...) W przyszłości emerytura to będzie jedna wielka niewiadoma" [24].

Czuje chrześcijanin na myśl o emeryturze, że ktoś go zrobił w balona. Bo jakże to - ktoś zabiera mu jego pieniądze, odbiera jeszcze dzięki nim zyski, a sam nie ryzykuje niczym? Ma co prawda obowiązek inwestowania, ale czy inwestor, jakim jest OFE, inwestuje rzeczywiście w perspektywie długoterminowej na tyle, żeby zadowoliła ona przyszłego emeryta? Kiedy chrześcijanin myśli o emeryturze, niebezpodstawnie niepokoi się, czy w ogóle czeka go jakaś emerytura.

Czyżby więc czas emerytury, jeśli dożyje do niego i uda mu się jakoś w tym czasie finansowo funkcjonować, miał być okazją do przebaczenia tym, którzy przyczynili się do jego nędzny? Słowa Pana Jezusa: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 23,34), wypowiedziane z krzyża zaraz przed tym, jak "rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy" (Łk 23,34), nabierają zadziwiającego znaczenia dla chrześcijanina, który myśli o emeryturze...


Sławomir Zatwardnicki

1     L. Burkett, Biznes zgodny z Biblią. Biblijne zasady zarządzania w biznesie, Katowice 2008, s. 238.

2     Tamże, s. 239.

3     Tamże, s. 238.

4     9 idealnych miejsc na emeryturę, w: www.pb.pl/a/2009/12/11, 2010.04.20

5     Tamże.

6     Jan Paweł II, Enc. Laborem exercens, nr 1.

7     Tamże, nr 9.

8     Por. K. Bełch, Katolicka Nauka Społeczna. Podręcznik dla studentów teologii i nauk społecznych, Kielce 2007, s. 296-296.

9     L. Burkett, dz. cyt., s. 240: "Jeżeli emerytura jest przykazaniem biblijnym, Bóg widocznie zapomniał Pawłowi o tym wspomnieć".

10     Por. Jan Paweł II, List Ojca Świętego Do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku, nr 6-7.

11     Warto w tym miejscu wspomnieć również o tym, że całkowita rezygnacja ze wcześniejszych obowiązków pociąga za sobą negatywny wpływ na zdrowie: "...emeryci są zdecydowanie bardziej schorowaną grupą niż ludzie w tym samym wieku pracujący choć na część etatu - donoszą amerykańscy naukowcy na łamach pisma "Journal of Occupational Health Psychology" (cyt. za: A. Stanisławska, Na chorobę nam ta emerytura, w: http://www.rp.pl/artykul/9141,378149_Na_chorobe_nam_ta_emerytura_.html, 2010.04.20).

12     Cz. Strzeszewski, Katolicka Nauka Społeczna, Lublin 1994, s. 200-201.

13     Jan Paweł II, List Ojca Świętego Do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku, nr 13.

14     Ps 90(89),12; por. Jan Paweł II, List Ojca Świętego Do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku, nr 5.

15     Ps 92(91),13.15-16; Tt 2,2-5.

16     Jan Paweł II, List Ojca Świętego Do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku, nr 8.

17     Tamże, nr 14.

18     Jan Paweł II, Enc. Laborem exercens, nr 19.

19     Benedykt XVI, Enc. Caritas in veritate, nr 63.

20     Por. K. Bełch, Katolicka Nauka Społeczna. Podręcznik dla studentów teologii i nauk społecznych, Kielce 2007, s. 311-313.

21     Jan Paweł II, List Ojca Świętego Do moich Braci i Sióstr - ludzi w podeszłym wieku, nr 13.

22     Por. R. Gwiazdowski, Manifest emerytalny, w: http://blog.smith.org.pl/?p=604, 2010.04.20: "Dziś ich [OFE - SZ] wyniki ocenia się tylko w ich własnym gronie, porównując ze średnią uzyskiwaną przez wszystkie fundusze emerytalne. Tymczasem naprawdę rzetelną ocenę może nam dać dopiero porównanie dokonań towarzystw ze stopami zwrotu, jakie można uzyskać na rynku".

23     Tak było np. w roku 2008, kiedy to OFE straciły tyle, ile wcześniej zyskały przez osiem lat. A właściwie - jak słusznie zauważył wtedy Robert Gwiazdowski - straciły nie OFE, ale emeryci, "którzy się nie znają, więc w ich imieniu inwestować mają OFE. Same OFE nieźle w tym czasie zarobiły. Ich akcjonariusze pobrali wysokie dywidendy, a pracownicy pensje. I - dodał sarkastycznie ekspert z centrum Adama Smitha - to jest dobra wiadomość. Przynajmniej niektórzy mają troszkę na swoje własne emerytury"; cyt. za: R. Gwiazdowski, "Jestem w szoku", w:  http://gwiazdowski.blogbank.pl/2008/10/23/jestem-w-szoku/, 2010.04.20".

24     Gwiazdowski: OFE powinny być dobrowolne. Z Robertem Gwiazdowskim, byłym przewodniczącym rady nadzorczej ZUS, rozmawia Joanna Ćwiek, w: http://polskatimes.pl/warszawa/pieniadze, 2010.04.20.

Źródło: opoka.org.pl

Komentarze

Ilość komentarzy: dodaj komentarz rozwiń wszystkie

Dodaj komentarz

wszystkie pola, oprócz adresu email, są wymagane
Newsletter Newsletter

Aktualności z Serwisu Edukacji Ekonomicznej prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Nowości z działu

Polecamy w serwisie

Ostatnio komentowane

Słownik pojęć ekonomicznych

Dictionary
alfabetycznie

a b c d e f g h i j k l m n o p r s t u w y z