Serwis Edukacji Ekonomicznej dofinansowany przez NBP

drukuj artykuł wyślij znajomemu komentarze:

Biblia o wartości rzeczy materialnych

Michał Wojciechowski | Etyczny biznes | Dodano: 2009-03-30

Istnieje taki stereotyp, że chrześcijaństwo dotyczy spraw duchowych, traktowanych jako wyższe, ubocznie tylko zajmując się materialnymi. Troska o sprawy materialne uchodzi wtedy za coś gorszego. Może to prowadzić do przesady, gdy mianowicie straci się z oczu istotne ludzkie potrzeby materialne. Z drugiej strony zabieganie o majątek rodzi niebezpieczeństwo moralne w postaci chciwości. Na pełny obraz składa się i pozytywna ocena potrzebnych dóbr materialnych, i świadomość niebezpieczeństw z nimi związanych. Przedstawię tu istotne wypowiedzi biblijne na te tematy.

Zasada własności

Zacznijmy od uznania własności. Ponieważ Biblia przemawia językiem konkretnym i obrazowym, ogólne pojęcie własności w niej nie występuje. Zna po prostu rzeczy należące do kogoś. Odpowiednie teksty zakładają istnienie własności prywatnej jako zjawiska normalnego i powszechnego. Prawomocność posiadania jest więc w Biblii założona. Natomiast dość rzadko mowa o tym wprost.

Odnośne teksty jednak istnieją. Jest to przede wszystkim przykazanie „nie kradnij!" (Wj 20, 15; Pwt 5, 19). Potwierdza ono prawo do własności. W kontekście Dekalogu jest to jedno z głównych praw ludzkich, obok prawa do życia, rodziny i godności. „Nie kradnij!" ma wprawdzie formę zakazu, ale wynika z pozytywnej oceny posiadania dóbr ziemskich na własność. Z tym przykazaniem Dekalogu łączy się ostatnie, zabraniające pożądania rzeczy cudzych. Oznacza ono, że już dążenie do przejęcia cudzej własności stanowi grzech. Biblia potępia różne formy naruszania cudzej własności. Wspomina też pozytywnie i zakłada prawa właściciela (Mt 20, 13-15; Dz 5, 4).

Przykazanie „nie kradnij!" zabrania bogacenia się w sposób nieuczciwy, zakładając rozróżnienie między posiadaniem prawym i nieprawym. Biada ciągnącemu dla domu swego zysk nieprawy (Ha 2, 9; por. Jr 5, 27). Lepiej mieć mało z prawością, niż wielkie zyski z bezprawiem (Prz 16, 8). To bogactwo jest dobre, które jest bez grzechu (Syr 13, 24). Gdy mowa w Biblii o sprawiedliwości, dotyczy ona także respektowania własności, zwłaszcza należącej do biedniejszych.

Wszystko to zakłada własność prywatną (rozumianą jako indywidualna bądź rodzinna). Przepisy Prawa Mojżeszowego sprzyjały zatrzymaniu ziemi w rodzinie. Prawo nakazywało w roku jubileuszowym (co 50 lat) powrót ziemi do pierwotnych właścicieli (Kpł 25), co jednak często uchodzi za idealny postulat, a nie zapis faktycznych stosunków. Ze względu na znaczenie uprawy ziemi jako głównego źródła dóbr, przydzielanie działek wszystkim ojcom rodzin należy rozumieć raczej jako prawo każdego do zarobienia na życie, niż jako egalitarną dystrybucję majątku. Z pozytywną oceną majątku łączy się prawo do dostępu do niego (jak w dzisiejszym haśle „kapitalizm, ale dla wszystkich).

Nadmieńmy, że w pierwotnym chrześcijaństwie występowała wspólnota dóbr, ale dotyczyła samej gminy jerozolimskiej (por. Dz 2, 44-45; 4, 34 - 5, 6). Kwestia ta komentowana jest na dwa sprzeczne sposoby. Z jednej strony widziano tu pomysł prekursorski względem koncepcji socjalistycznych i komunistycznych. Z drugiej strony obrońcy własności prywatnej zauważają, że po pierwsze chrześcijanie rozdawali dobrowolnie swoją własność, nie żądając tego od innych, a po drugie eksperyment ten doprowadził do dotkliwego zubożenia. To drugie wyjaśnienie jest oczywiście lepsze, ale chrześcijanie jerozolimscy żyli we wspólnocie majątkowej z motywów religijnych, jak zakony, a nie z ekonomicznych.

Niebezpieczeństwa

Skoro prawo do własności zostało w Dekalogu potwierdzone przez Boga, to z jednej strony ludzie nie mogą być jej pozbawiani, ale z drugiej jej używanie podlega prawu Bożemu. Sprawiedliwość i miłość z natury swej nakładają pewne ograniczenia na posługiwanie się własnością. Powinna ona służyć ludziom, a nie im szkodzić.

Własność składa się z rzeczy, a tym samym jej kult stanowi formę bałwochwalstwa (Ef 4, 28; 5, 5; Kol 3, 6; por. Ez 7, 19-20). Cechuje ono sytych i zadowolonych (Pwt 32, 10-18). Tymczasem nie wolno służyć mamonie zamiast Bogu względnie obok niego (Mt 6, 24 i par.).

Chciwość prowadzi do kradzieży. Chciwiec figuruje więc na liście grzeszników obok bałwochwalcy oraz złodzieja (1 Kor 5,10-11; 6, 10). Kto miłuje złoto, nie ustrzeże się od winy (Syr 31, 5). W perspektywie biblijnego systemu wartości kradzież i zachłanność okazują się nie tylko jako tylko brakiem sprawiedliwości i uczciwości, lecz także jako odwrotnością dobroczynności, miłosierdzia, służby potrzebującym. Chciwość wiąże się z innymi grzechami (1 Tm 6, 10) oraz z płaskim materializmem (Iz 22, 13; Flp 3, 19; por. 1 Kor 6, 13).

Jak wiadomo, w Biblii znajdziemy liczne potępienia bogaczy. Np. prorok Izajasz wymienia tych, którzy dodają dom do domu i przyłączają rolę do roli, tak iż nie ma wolnego miejsca aż do granicy (Iz 5, 8-9). Dziś nazwalibyśmy to monopolizacją. Znamy już słowa: Biada ciągnącemu dla domu swego zysk nieprawy, aby zbudować wysoko swe gniazdo! (Ha 2, 9). Nie wolno sprzedawać w niewolę za długi (Am 2, 6; 8, 6). Z naganą spotyka się też rozrzutna konsumpcja (np. Am 3, 15; 6, 4-7; Ap 18, 10-19).

Odzwierciedla to fakt, że w starożytności wzbogacenie się rzadko wynikało z pracy i wynalazczości, a często z politycznej korupcji, kradzieży, oszustwa i wyzysku (np. Mi 6, 10-12; Iz 3, 14-15; Jr 5, 27-28; Am 2, 6; 4, 1). Tacy bogaci gnębili biednych, co prorocy potępiali w najostrzejszych słowach (np. Am 2, 6; 5, 1-12; 8, 4-8; Iz 10, 1-3; por. Syr 13, 3-4. 19-21; 34, 20-22; por. w Nowym Testamencie Jk 2, 6-7; 5, 1-6). Zło chciwości i zło nędzy sumuje się w zasadzie, że kto zabiera chleb biednym, jest zabójcą (Syr 34, 21). Nadużywanie majątku było tak powszechne, że samo słowo „bogacz" zaczęło po grecku (jak i dziś po polsku) sugerować chciwość i arogancję.

Krytyki owe wymierzone są więc przeciwko bogaczom jako złodziejom względnie wyzyskiwaczom, a nie przeciw majątkowi jako takiemu czy prawu własności. Z tej samej racji ubóstwo nigdzie w Starym Testamencie nie jest pochwalone. Przeciwnie, dostatek materialny jest znakiem Bożego błogosławieństwa (np. Kpł 26, 3-5. 9-10; Pwt 11, 13-15; Iz 54, 11-12; Prz 8, 18; 10, 22; 13, 21; Ps 37, 25 itd.).

Pod pewnym względem biblijna krytyka ma wręcz na względzie dobro posiadaczy jako ludzi, widziane bardziej perspektywicznie. Ostrzega ich przed złym użyciem majątku. Już na ziemi zachłanność nie zawsze popłaca (Prz 11, 24: Hojny nadal bogaty, nazbyt skąpy coraz biedniejszy), niesie ryzyko, powoduje ciągłe nienasycenie (Koh 5, 9). Pogoń za zyskiem może doprowadzić do zguby (Prz 1, 19). Kult rzeczy grozi także ludziom o majątku umiarkowanym, których skarbem są żelazne narzędzia i szaty wełniane, wystawione na rdzę i mole (Mt 6, 19-21; por. Łk 12, 15-21). Tymczasem troska o byt codzienny powinna ustąpić przed staraniem o dobra duchowe (Mt 6, 33; J 6, 26-27).

Według Nowego Testamentu zaabsorbowanie sprawami materialnymi zagraża bowiem zbawieniu. Cóż będzie pomocą człowiekowi, jeśli cały świat zyska, a na swoim życiu straci? (Mt 16, 26). Bogactwo przeminie, a zostanie kara: Bogacze, zapłaczcie! (Jk 5, 1).  Życie nie zależy od majątku (Łk 12, 15). Kto sobie zbiera skarby, nie jest bogaty w oczach Boga (Łk 12, 21). Uwypuklają to Jezusowe przypowieści o bogaczach (Łk 12, 16-20; 16, 19-31). Biedni są bliżej królestwa Bożego (Mt 5, 3; Jk 2, 5 itd.).

Kwestię tę Jezus podsumował słowami: Bogaty z trudem wejdzie do królestwa niebios. Towarzyszy temu obrazowa, rozmyślnie przesadna ilustracja tego zdania w postaci maksymy o wielbłądzie i uchu igielnym. Na końcu jednak Jezus stwierdza: U Boga wszystko jest możliwe: trudność ta jest dotkliwa, ale da się przezwyciężyć (por. Mt 19, 23-26 i par.). Błogosławiony bogacz, którego znaleziono bez winy (Syr 31, 8). Wielka własność jest moralnie ryzykowna...

Korzystanie z majątku

Krytyce bogactwa nieuczciwie nabytego towarzyszy w Piśmie Świętym uznanie majątku jako źródła zaspokojenia potrzeb ludzkich. Nabywa się go przez pracę i zaradność. O takim jego wykorzystaniu czytamy np. w Dz 2, 44-47; Rz 12, 6-8; Jk 2, 15-16; 1 J 3, 16, 17. Główne potrzeby streszcza wyliczenie: woda, chleb, ubranie i dom (Syr 29, 21).

Niebezpieczeństwo kryje się w pragnieniu jeszcze więcej: Mając natomiast żywność, odzienie i dach nad głową, bądźmy z tego zadowoleni. A ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokusę i zasadzkę itd. (1 Tm 6, 7-8). Z potrzeby zapewnienia podstaw egzystencji wynika nakaz pomagania biednym (piszę o nim osobno). Miłość bliźniego nakłada bowiem pewne ograniczenia na korzystanie z własności. Dlatego głodny nie grzeszy kradnąc (Prz 6, 30; Pwt 23, 25-26; por. Mt 6, 25; 12, 1 i par.).

Jak u Arystotelesa, najlepszy jest majątek wystarczający, nie za wielki i nie za mały. Było pożądane, by każdy miał swoją winnicę i sad (1 Krl 5, 5; Mi 4, 4; Za 3, 10). Mędrzec Agur powiada: Nie daj mi ani biedy, ani bogactwa. Zaopatrz mnie tylko w chleb mi potrzebny, bym zbyt nasycony nie dopuścił się zdrady i nie powiedział „Kimże jest Jahwe?", lub popadłszy w nędzę nie zaczął kraść i znieważać imię mojego Boga (Prz 30, 8-9). Krytykę skrajności majątkowych można też dostrzec w zdaniu: Nie miał za wiele ten, co miał dużo; nie miał za mało ten, co miał niewiele (2 Kor 8, 15). W dzisiejszym języku oznacza to pochwałę „klasy średniej".

Pismo Święte radzi więc bogatym, by nie byli wyniośli, nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, lecz w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do użytkowania; niech czynią dobrze, niech bogacą się w dobre uczynki, niech będą hojni, uspołecznieni (1 Tm 6, 17-18; por. Łk 16, 9). Radę tę kontrastuje się ze stosunkowo ostrzejszymi słowami proroków i Jezusa. Kontrast ten w dużej mierze wynika jednak z różnicy stylu między wypowiedzią prorocką a praktyczną radą. Wynika też z różnicy między różnymi rodzajami ludzi bogatych. Odbija wreszcie różnicę między eschatologiczną perspektywą życia ludzkiego jako całości, a uznawaną przecież przez Biblię potrzebą ułożenia po Bożemu i moralnie życia codziennego.

Biorąc pod uwagę życie Jezusa, dostrzeżemy, że odwiedzał on bogatych (Mk 14, 3-9; Łk 14, 1; 19, 1-10 i in.) oraz pozwalał, by inni służyli mu swym majątkiem (Łk 8, 2; Mk 14, 14-15). Kontakty z ludźmi nieuczciwie wzbogaconymi naraziły go na zarzuty (Mt 11, 19 i par.). Nawet powiedzenie o niesprawiedliwej mamonie z Łk 16, 11 zakłada, że pieniędzmi można i trzeba uczciwie zarządzać. Jezus nie uważał więc majątku oraz własności za zło, którego trzeba unikać. Nie podejmował ich krytyki społecznej, choć z motywów religijnych zalecał dystans wobec spraw materialnych.

Hierarchia wartości inspiruje radę ewangeliczną, by wyrzec się własności (por. np. Łk 5, 1-11; 5, 27-32; 9, 57-62; 14, 25-35; 18, 18-30; 9, 23-27; 9, 1-6; 10, 1-12; 22, 35-38). Mt 19, 21: Jeśli chcesz być doskonały, odejdź, sprzedaj swój majątek i daj biednym, a będziesz miał skarb w niebiosach; i chodź, towarzysz mi! Jednakże, wzywając uczniów, by dla królestwa Bożego wyrzekli się rodziny i małżeństwa, Jezus wcale nie uznał ich za złe. Tak samo wzywając do dobrowolnego ubóstwa nie potępił posiadania. Służba Królestwu Bożemu, jeśli ktoś został do niej powołany, jest jednak cenniejsza. Według św. Pawła człowiek skupiony na Bogu wznosi się ponad kwestie materialne: umie być biedny i umie korzystać z majątku (Flp 4, 11-12).

Źródło: Michał Wojciechowski

Komentarze

Ilość komentarzy: dodaj komentarz rozwiń wszystkie

Dodaj komentarz

wszystkie pola, oprócz adresu email, są wymagane
Newsletter Newsletter

Aktualności z Serwisu Edukacji Ekonomicznej prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Nowości z działu

Polecamy w serwisie

Ostatnio komentowane

Słownik pojęć ekonomicznych

Dictionary
alfabetycznie

a b c d e f g h i j k l m n o p r s t u w y z