Ekonomia od A do Z: Deficyt budżetowy i państwowy dług publiczny
Jan Kozak | Jan Kozak | sekcja: Ekonomia od A do Z
Dodano: 2007-12-04 17:33:07
Deficyt pojawia się, gdy wydatki budżetowe są większe od wpływów - to oczywiste. Kiedy tak się dzieje?
Można powiedzieć o dwóch podstawowych przyczynach nierównowagi - planowych i nieplanowych.
Deficyt może zostać zaplanowany i uchwalony przez parlament. Jest wówczas pochodną rozsądku posłów i senatorów oraz gier politycznych, którym podlegają. Zakłada się wtedy, że ze względu na ważne interesy społeczne, państwo musi wydać więcej niż jest w stanie zebrać w postaci podatków i innych wpływów budżetowych.
Deficyt niezaplanowany, to taki, który powstaje w wyniku niekorzystnych zjawisk gospodarczych. Jeżeli gospodarka rozwija się gorzej niż zaplanowano, to wpływy z podatków będą również mniejsze. Charakter wydatków powoduje natomiast, że nie zmniejszają się one wraz z pojawieniem się dekoniunktury w gospodarce, a mają raczej tendencję do wzrastania (rosną obciążenia budżetu związane z funkcjami socjalnymi, których ciężar państwa zazwyczaj biorą na siebie).
Różnicę między wpływami, a wydatkami, czyli tak zwaną "dziurę budżetową" zapełnia się sprzedając papiery dłużne skarbu państwa.
Są to bony lub obligacje skarbowe. Bony, to papiery wartościowe krótkoterminowe (o okresie zapadalności od 8 do 52 tygodni), obligacje natomiast mają dłuższy niż rok okres zapadalności.
Ich emitent, państwo
zaciąga w ten sposób
kredyt (u podmiotów krajowych i zagranicznych) , który ma obowiązek
spłacić
w określonym terminie.
Oznacza to dodatkowe koszty dla budżetów
w latach kolejnych wynikające
z konieczności wypłat
odsetek i zwrotu samej kwoty pożyczonej
od kredytodawców.
Każdorazowo deficyt powoduje narastanie długu publicznego czyli sumy którą państwo winne jest wierzycielom. Im większa ta kwota, tym większe odsetki.
Na dług publiczny składają się zadłużenie sektora rządowego, zadłużenie sektora samorządowego i sektora ubezpieczeń społecznych w roku 2006 wyniosły one w sumie 504,924 mld zł, co stanowi 47,7% PKB.
Koszt obsługi długu publicznego w 2006 roku wyniósł 27,85 mld zł, czyli więcej niż wydatki na ochronę zdrowia, wymiar sprawiedliwości, szkolnictwo wyższe, kulturę fizyczną i sport, oświatę i wychowanie, kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego razem wzięte.
Z punktu widzenia finansów publicznych pożyczanie pieniędzy w celu pokrycia deficytu budżetowego oznacza przerzucenie obciążeń z podatników, którzy płacą dziś na przyszłych podatników. Jeżeli deficyt utrzymuje się przez wiele lat, to oznaczać może przerzucanie obciążeń na kolejne pokolenia.
Poza dodatkowym obciążeniem dla kolejnych budżetów deficyt i związaną z nim emisja papierów dłużnych może powodować swoiste wysysanie pieniędzy z rynku. Obligacje i bony emitowane przez państwo traktowane są jako inwestycja bez ryzyka - państwo zawsze spłaca swój dług, gdyż co do zasady nie może zbankrutować. Powoduje to, że mniej pieniędzy dostępnych jest dla inwestorów, którzy chcieli by je pożyczyć np. na zwiększenie produkcji, rozwój czy modernizację. Oznacza to mniejszy wzrost gospodarczy, więc znów - gorsze warunki dla następnych pokoleń.
Uważa się, że w przypadku gdy deficyt wykorzystywany jest na cele inwestycyjne, to tym samym przynosi korzyść przyszłym pokoleniom, czyli jest uzasadniony. Problem pojawia się gdy służy on zaspokajaniu bieżących potrzeb, czyli jest "przejadany", bo oznacza to życie na koszt następnych pokoleń (w Polsce dobrym przykładem takiego zjawiska była epoka Gierka, za którą dziś wszyscy płacimy).
Na
koniec warto wspomnieć,
że
poza tymi stricte
ekonomicznymi wadami deficytu istnieje dodatkowe, formalne
ograniczenie. Dotyczy ono państw,
które chcę
wejść
do Europejskiej Unii Walutowej, czyli przyjąć
euro. Chodzi o tzw. kryteria z Maastricht, które stawiają
wymagania dla krajów chcących
przyjąć
wspólną
europejską
walutę.
Według
tych kryteriów deficyt budżetowy
w roku poprzedzającym
ocenę
kandydata nie może
przekroczyć
3% PKB, a dług
publiczny nie może
przekroczyć
w tym samym roku poziomu 60% PKB.





