Ekonomia od A do Z: Wzrost gospodarczy
Jan Kozak | Jan Kozak | sekcja: Ekonomia od A do Z
Dodano: 2007-07-11 05:35:52
Tak naprawdę, problem wzrostu gospodarczego, to w istocie problem wzrostu produkcji i wzrostu wydajności.Ważny jest zarówno sam wzrost, jak i jego tempo.
Często słyszymy w telewizji, ze gospodarka w roku 2007 powiększy się o np. 5 - 6 % PKB (ostatnio mówi się nawet o ponad 6%). Oznacza to, że w tym roku całkowita wartość produktów i usług wytworzonych w kraju będzie o 5 - 6 % większa od wartości dóbr i usług wytworzonych w roku 2006.
Jakie ma to konsekwencje? Po pierwsze, rozwój produkcji powoduje wzrost zapotrzebowania na pracę. Dzięki temu spada bezrobocie, a płace wzrastają. Wzrastają dochody z podatków, co daje szanse na ograniczenie deficytu lub nawet pojawienie się nadwyżki budżetowej.
Wzrost produkcji powoduje wzrost popytu inwestycyjnego (na rozbudowę) wśród przedsiębiorstw, co dodatkowo napędza koniunkturę. Rosną ceny akcji co daje szanse na zyski kapitałowe ich posiadaczy. Wzrost gospodarczy napędza również zapotrzebowanie na kredyt, ludzie chętniej inwestują, bo spodziewają się, że odniosą sukces.
To wszystko podnosi optymizm konsumentów (czyli skłonność do zakupów), którzy korzystając z większych dochodów, coraz więcej kupują, zwiększając tym samym wielkość popytu. Umacnia przedsiębiorstwa w dążeniu do zwiększenia podaży (produkcji)...
Te pozytywne zjawiska niosą ze sobą jednak zagrożenie -możliwość załamania trendu. Zwiększające się zbyt szybko płace i zakupy mogą prowadzić do wzrostu cen, który powoduje wzrost inflacji (patrz hasło Inflacja). Zbytni optymizm producentów może prowadzić do przeszacowania popytu i nadprodukcji. Nadmierna produkcja sprawia, że część produktów nie zostaje sprzedana, i zaczyna zalegać w magazynach. Zaniepokojone tym faktem zarządy fabryk obniżają produkcję i zwalniają pracowników, wzrasta bezrobocie, spadają płace. Tempo wzrostu spada, a sam wzrost może całkowicie zniknąć. Tak mniej więcej wygląda cykl koniunkturalny.
Aby pomimo wahań koniunkturalnych utrzymać długofalowy wzrost gospodarczy (ang. sustainable growth), władze starają się interweniować. Najczęściej podnoszą stopy procentowe by zniechęcić ludzi do zaciągania kredytów - zarówno konsumpcyjnych, jak i inwestycyjnych. Tym samym ograniczają zbyt szybki wzrost popytu i produkcji. Kluczowym zagadnieniem jest tutaj kwestia racjonalnego kalkulowania (które bywa zaburzone w okresach boomu) - chodzi o to, żeby, mówiąc obrazowo - gospodarka nie "pęczniała" jak pusty w środku balon. Najważniejszy dla stabilnego wzrostu jest bowiem wzrost wydajności pracy, osiągany między innymi dzięki wprowadzaniu nowych technologii, czy nowych metod zarządzania. Dzięki niemu można produkować coraz więcej, nie podnosząc diametralnie kosztów, co daje racjonalne podstawy do podwyżek płac i rzeczywistego wzrostu dobrobytu.
Na koniec warto dodać, że często dyskutowana jest wśród ekonomistów (i nie tylko) rola państwa w pobudzaniu rozwoju - we wprowadzaniu kraju na ścieżkę długofalowego wzrostu gospodarczego. Wielu ekonomistów uważa, że można to uczynić aktywną polityką. Inni natomiast sądzą, że jest to niemożliwe, gdyż państwu brak informacji o tym, co naprawdę jest opłacalne, a prowadząc aktywną politykę napędzania gospodarki zaburza ono funkcjonowanie rynku, który najlepiej ocenia, co i w jakiej ilości powinno być produkowane. Postulują oni zatem ograniczenie roli państwa jedynie do kontroli stóp procentowych i trzymania w ryzach inflacji.
Rynek robi to lepiej
FUNDUSZE: Mam rejestr i co dalej?
Dzieje kursu walutowego
Ekonomia od A do Z: Bank centralny, stopy procentowe, operacje otwartego rynku
OBLIGACJE: Czy można przewidzieć zyski z obligacji skarbowych?
Czym jest praca dla gospodarki
Rozpędzone Chiny budzą niepokój





