Krótka historia emerytur

Autor: Marcin Szaleniec | Historia ekonomii | Data publikacji: 2009-10-20

W 1999 r. przeprowadzono w Polsce radykalną reformę systemu emerytalnego. Nie był to przypadek - na całym świecie sposób finansowania emerytur zmienia się, testowane są nowe rozwiązania. Zanim jednak do tego doszło, nad emeryturami głowili się wielcy przywódcy, tacy jak cesarz Oktawian i kanclerz Bismarck. Dopiero jednak od całkiem niedawna emerytury są czymś powszechnym i oczywistym.

W dawnych czasach emerytury były sprawą o znaczeniu militarnym, bowiem do dziewiętnastego wieku otrzymywali je głównie żołnierze po odejściu od służby czynnej. Wypłaty dla weteranów wprowadzili już starożytni Rzymianie. Za czasów republiki rzymskiej legioniści po odbyciu 16 lat służby czynnej i 4 lat rezerwowej otrzymywali wysoką jak na owe czasy odprawę lub ziemię odebraną podbitym ludom. Takie apanaże nie były jednak nigdzie uregulowane prawnie i często były przyznawane żołnierzom z woli ambitnych polityków, który potrzebowali poparcia uzbrojonego "elektoratu". Aby zapobiec tej formie politycznego przekupstwa, cesarz Oktawian August wprowadził regularny system emerytalny dla weteranów w 13 r n.e. Od tej pory każdy legionista mógł liczyć na jednorazową odprawę w wysokości 3 tys. denarów. Jeśli był zapobiegliwy, mógł ją odłożyć na procent. Historycy wyliczyli, że żyjąc z odsetek mógł dysponować dochodem równym 66-75 procentom przeciętnego dochodu robotnika w Italii. Co ciekawe, współczesne emerytury zazwyczaj również mieszczą się w przedziale od 66 do 75 proc. średniej płacy.

Po upadku Imperium Romanum emerytury dla wojska wprowadzono powtórnie dopiero w czasach nowożytnych, kiedy feudalne armie zostały zastąpione przez żołnierzy najemnych i poborowych. Na początku wypłaty dostawali niezdolni do służby z powodu zdobytego na polu chwały kalectwa. Świadczenia takie, wprowadzone pod koniec XVI wieku w Anglii były raczej rentami inwalidzkimi niż prawdziwymi emeryturami. Te ostatnie wprowadzano stopniowo od XVIII wieku. Na początku XIX stulecia brytyjscy, francuscy, hiszpańscy i pruscy weterani mogli liczyć na regularne wypłaty po zakończeniu służby. Najwyższe emerytury dostawali wiarusi w służbie Wielkiej Brytanii - dokładnie 50 proc. ostatniego żołdu.

Emerytury niemilitarne powstały dopiero w XIX stuleciu. Wcześniej pracownicy musieli albo sami oszczędzać na starość albo liczyć na to, że ich dzieci zapewnią im utrzymanie. Ci, którym się to nie udało, musieli liczyć na zapomogi i opiekę organizacji charytatywnych. W XIX wieku zaczęły powstawać robotnicze kasy zapomogowe, gwarantujące swoim członkom niewielkie wypłaty na wypadek choroby, kalectwa lub starości.

Wszystko to zmienił dopiero niemiecki kanclerz Otto von Bismarck w 1880 roku. Aby zyskać głosy robotników dla swojej partii Bismarck wprowadził gwarantowaną przez państwo emeryturę dla wszystkich ubezpieczonych pracowników, którzy ukończyli 70 lat. Służyła ona do zapewnienia utrzymania osobom w wieku niedołężnej starości. Do sfinansowania tego systemu służyły składki potrącane z pensji. Trzeba dodać, że średnia długość życia wynosiła wtedy 45 lat, jednocześnie robotnicy rozpoczynali pracę i opłacanie składek już wieku kilkunastu lat. Mimo to bismarckowska reforma miała kapitalne znaczenie dla gospodarki niemieckiej. Ułatwiła wielu chłopom decyzję o porzuceniu karłowatych gospodarstw, które zapewniały im niewielkie bieżące dochody, ale dawały zabezpieczenie na starość. Dzięki temu niemiecki przemysł zyskał nowych robotników, którzy w innym wypadku wybraliby bezpieczne życie na wsi, gdzie starcy mogli liczyć na pomoc rodziny.

Wprowadzone przez Bismarcka ubezpieczenie emerytalne razem z ubezpieczeniami od trwałego kalectwa i choroby stało się podstawą niemieckiego państwa dobrobytu. W założeniu miały one umożliwić emerytowi utrzymanie takiego samego poziomu życia jak wtedy, kiedy pracował. Początkowo miały być finansowane całkowicie z budżetu, żelazny kanclerz chciał w tym celu podnieść akcyzę na tytoń. Parlament nie wyraził na to zgody, system emerytalny musiał być więc oparty na składkach zatrudnionych. Zakładano, że nie będą one miały nic wspólnego z finansami państwa. Niemniej jednak dziś 30 proc. budżetu niemieckiego odpowiednika ZUS stanowią dotacje rządu federalnego - czego nie dokonał Bismarck, dokonali politycy demokratycznych Niemiec. (Peter Manow, Social Insurance and the German Political Economy, MPIfG Discussion Paper, Köln 1997).

Do drugiej wojny światowej państwowy system emerytalny wprowadzono w większości krajów europejskich. Najczęściej naśladowano niemieckie rozwiązanie stworzone przez Otto von Bismarcka. Konkurencyjny system opracował w Wielkiej Brytanii polityk Partii Liberalnej William Beveridge. Rozwinął on system, istniejący od 1908 roku i zapewniający niewielką emeryturę ludziom, którzy ukończyli 70 lat i osiągali dochody poniżej pewnego, ustalonego poziomu. W 1942 roku Beveridge zaproponował kompleksowy plan ubezpieczeń emerytalnych. Różnił się on od bismarckowskiego tym, że wysokość państwowej emerytury ustalono na stałym poziomie, umożliwiającym zaspokojenie jedynie podstawowych potrzeb. Była ona za to dostępna dla wszystkich, nie tylko dla pracowników. System Beveridga był finansowany z budżetu, czyli z podatków. Dodatkowo, pracownicy, którzy chcieli utrzymać swój poziom życia po zakończeniu kariery zawodowej, mogli oszczędzać w prywatnych funduszach emerytalnych.

Model niemiecki jest nazywany także solidarnościowym. Pracujący płacą składki, dzięki którym zakład ubezpieczeń wypłaca emerytury. Kiedy się zestarzeją, mogą liczyć na to, że przyszłe pokolenia również sfinansują ich emerytury ze swoich składek. W pewnym sensie, zakład emerytalny musi się zadłużać u pracujących, żeby móc wypłacić emerytury. Spłaca dług, kiedy obecni płatnicy składek sami znajdą się na emeryturze. Jeszcze w 1958 roku ekonomista, laureat nagrody Nobla Paul Samuelson przewidywał, że dzięki wzrostowi wydajności pracy i liczby ludności możliwe będzie wypłacanie coraz wyższych uposażeń kolejnym pokoleniom emerytów. Przewidywania te okazały się nadmiernie optymistyczne.

Już w latach siedemdziesiątych okazało się, że w krajach rozwiniętych rodzi się coraz mniej dzieci, jednocześnie ludzie żyją coraz dłużej. Wieku emerytalnego natomiast nie podniesiono, a w niektórych krajach nawet obniżono. Ludzie żyli więc coraz dłużej jako emeryci, jednocześnie, z powodu spadku przyrostu naturalnego, coraz wolniej przybywało pracowników opłacających składki. Początkowo ratunkiem wydawało się podnoszenie składek. Do roku 1982 podatek socjalny, czyli składka finansująca wszystkie ubezpieczenia społeczne wynosił w naszym kraju 15,5 proc. W 1998 roku było to już 45 proc. I nadal nie wystarczało. W innych krajach było podobnie.

Sumy, które system emerytalny zabiera płacącym składki pracownikom a które powinny do nich wrócić jako emerytury to zadłużenie systemu emerytalnego. Osiąga ono kosmiczne rozmiary. Obliczono, że w niektórych krajach dług systemu emerytalnego kilkakrotnie przekracza PKB (Paul van der Noord, Richard Herd, Pension liabilities in the seven major economics, OECD working papers). Zadłużenie emerytalne przekracza więc często rozmiar długu publicznego. Ponieważ koszty jego obsługi ponosi budżet, dług taki staje się coraz większym ciężarem dla gospodarki. To przydarzyło się między innymi Niemcom - konieczność borykania się z niespłacalnym, wynoszącym prawie 180 proc. PKB długiem emerytalnym dławi od lat niemiecką gospodarkę.

Składki emerytalne osiągnęły taki poziom, że nie można już ich zwiększać - przecież odlicza się je z naszych płac. Problemy dotknęły też systemów emerytalnych wzorowanych na tym stworzonym przez Beveridge'a - tak naprawdę różni się od bismarckowskiego głównie tym, że zamiast składek emerytury finansują podatki. Te ostatnie zaś płacą przede wszystkim pracujący - tak więc i brytyjski system dotknęły skutki wydłużonej długości życia i małej liczby rodzących się dzieci.

Okazało się jednak, że system Beveridge'a był bardziej elastyczny i reformowalny. Jak wiemy, każdy pracownik w Wielkiej Brytanii miał zagwarantowaną niewielką emeryturę od państwa. Ponadto miał jednak obowiązek sam oszczędzać na starość. Prawo dawało mu wybór - zakładowe programy emerytalne prowadzone przez pracodawców, indywidualne oszczędzanie na indywidualnym koncie w wybranym funduszu emerytalnym lub wpłacanie składek do SERPS, czyli instytucji w rodzaju naszego ZUSu. Reformy przeprowadzone przez rząd Margaret Thatcher w latach '80 polegały głównie na zmniejszeniu roli gwarantowanej, jednakowej emerytury i rozwój prywatnych instytucji emerytalnych (Halina Żeglicka (red.), Systemy i Reformy Emerytalne, IPISS, Warszawa1997). W efekcie, Wielka Brytania ma najmniejszy dług emerytalny w Europie.

Wyliczenia aktuariuszy, czyli osób zajmujących się matematyczną stroną ubezpieczeń nie pozostawiają wątpliwości. System emerytalny stworzony przez Bismarcka musi prędzej czy później upaść. Trzeba było szybko znaleźć rozwiązanie. Na radykalne kroki zdecydowali się w 1980 roku Chilijczycy. Kiedyś, jako pierwsi w Ameryce Płd. zorganizowali wzorowane na niemieckich emerytury. Pierwsi też je zreformowali.

Wprowadzony w Chile system emerytalny przypomina trochę brytyjski. Tworząc go, zerwano z zasadą finansowania dochodów emerytów przez pracujących. Zamiast tego każdy miał sam oszczędzać na własną emeryturę na indywidualnym koncie w wybranym przez siebie jednym z "Administradoras de Fondos de Pensiones" (AFP), czyli Firmie Zarządzającej Funduszami Emerytalnymi. Przyszła emerytura miała zależeć od tego, ile ubezpieczony zgromadzi na koncie w AFP, czyli pośrednio od tego jak długo pracował i ile zarabiał. AFP jako prywatne firmy dbają o powiększenie zgromadzonych funduszy przez trafne inwestycje, pobierając za to opłatę. Podlegają też ścisłemu nadzorowi państwa działającego w interesie ubezpieczonych.

Chilijskie reformy naśladowano w wielu krajach, także w Polsce. Nasze Otwarte Fundusze Emerytalne (OFE) to przecież nic innego jak chilijski AFP. Zmiany w systemie emerytalnym wymuszają nieubłagane trendy demograficzne. System stworzony przez Bismarcka mógł dobrze działać tylko wtedy, gdy pracujących przybywało w odpowiednio wysokim tempie. Spadek liczby urodzin grozi jego upadkiem, tym groźniejszym, im dłużej będzie się odwlekać konieczne reformy


Copyright © by NBPortal.pl

Udostępnij w : Wyślij znajomemu



Rozwijaj z nami największy portal katolicki Opoka.org.pl

Wspieram Fundację Darczyńcy

Partner Fundacji:

Partnerzy naukowi:

Wsparcie modlitewne:

Newslettery: