Handel prawem do trucia
Małgorzata Pokojska | NBPortal.pl | sekcja: Rynki
Dodano: 2007-12-07 03:04:30
Zgodnie z tzw. protokołem z Kioto, wynegocjowanym w 1997 r. na międzynarodowej konferencji klimatycznej, większość krajów uprzemysłowionych, w tym wszyscy członkowie Unii Europejskiej, zobowiązali się doprowadzić do redukcji emisji dwutlenku węgla do 2012 r. w porównaniu z 1990 r. o 5,2%. Dwutlenek węgla (CO2) jest jednym z głównych gazów odpowiadających za efekt cieplarniany i niekorzystne zmiany klimatyczne na naszej planecie. Postanowiono, że ilości emitowanych gazów będą limitowane. Przedsiębiorstwom przyznawane są limity emisji tego gazu, a mechanizmem wspierającym redukcję będzie system handlu tymi uprawnieniami do emisji. System ten zaczął działać dopiero w 2005 r.
Redukuj albo płać
Dlaczego handel pozwoleniami na emisję CO2 ma kluczowe znaczenie dla porozumienia z Kioto? Wyjaśnimy to na przykładzie Unii Europejskiej. Od 2005 r. Komisja Europejska zatwierdza Narodowe Plany Alokacji pozwoleń na emisję tego gazu. Zgodnie z nimi, przedsiębiorstwa z pięciu branż, między innymi hutnictwa, energetyki, materiałów budowlanych (cementownie), otrzymują określone pule pozwoleń na emisję CO2. Jeśli chcą kontynuować intensywną produkcję i wyemitować więcej gazu niż wynosi limit, muszą zakupić brakujące pozwolenia od innych firm, które nie wykorzystały swoich limitów. Idea jest więc taka, by karać finansowo tych, którzy emitują dużo, a nagradzać firmy inwestujące w ochronę środowiska i redukujące emisję gazu.
Ostre cięcie limitu
W pierwszym okresie rozliczeniowym (2005-2007) Komisja Europejska nie zdecydowała się na radykalne ograniczenia planów alokacji przedstawionych przez poszczególne państwa członkowskie. Pozwoleń było więcej niż trzeba, w efekcie mechanizm rynkowy nie pełnił funkcji wspierających redukcję. Polska na przykład otrzymała uprawnienia na 239 mln ton rocznie, a w 2005 r. polskie firmy wyemitowały 203 mln ton dwutlenku węgla. W kolejnym okresie rozliczeniowym KE postanowiła więc naprawić błąd i zredukować między innymi polski plan alokacji pozwoleń. Ministerstwo środowiska chciało uzyskać pozwolenia na emisję 284, 6 mln ton gazu rocznie, KE zgodziła się na 208,5 mln ton. Zdaniem ekspertów, którzy pomagali ministerstwu przygotować plan, to za mało, bo obecnie polska gospodarka rozwija się szybciej niż w poprzednim okresie rozliczeniowym. Bruksela twierdzi jednak, że uwzględniła w swoich wyliczeniach prognozy wzrostu gospodarczego Polski. Nasz rząd może zaskarżyć decyzję KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, ale nie wiadomo, czy to zrobi.
Mniej niż inni
Warto zauważyć, że KE zmniejszyła także przydział zezwoleń między innymi Niemcom, Holandii czy Słowacji, ale żadnemu z tych krajów aż tak drastycznie jak Polsce. Nasze cementownie już obawiają się, że limity, jakie otrzymają, nie wystarczą i będą musiały kupować pozwolenia od innych firm, co przełoży się na wzrost kosztów produkcji. Najlepiej z redukcją emisji gazu radzi sobie Francja, nieźle Wielka Brytania. Dlatego oba te kraje otrzymały takie limity, jakie chciały uzyskać. Polska chyba jednak trochę przesadziła występując o tak duży limit, ale rzeczywiście - zważywszy na tempo rozwoju gospodarki, uzyskany limit wydaje się krzywdząco niski.
Ekonomia od A do Z: Bilans Płatniczy
Ekonomia od A do Z: Globalizacja
Handel odpustami i relikwiami
KARTY: Jak nie spłacisz - to dopłacisz...
KARTY: Dzienne limity wypłat
Hipermarkety w niedzielę
O niektórych aspektach przeszczepiania organów

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



