Jak zatrzymać inwestorów
Małgorzata Pokojska | NBPortal | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-10-14 21:19:44
Mowa o bezpośrednich inwestycjach zagranicznych, czyli takich, które służą realizacji konkretnych projektów inwestycyjnych (przejęcia firm, rozbudowa, tworzenie nowych). Bezpośrednie inwestycje przyczyniają się do tworzenia nowych miejsc pracy i do transferu technologii, a więc bezpośrednio wpływają na rozwój gospodarczy. Inwestorzy zagraniczni są aktywni również na naszym rynku finansowym - kupują np. akcje spółek giełdowych lub skarbowe papiery wartościowe. Takie inwestycje nazywane są pośrednimi, bo nie wiążą się z bezpośrednim i trwałym zaangażowaniem w konkretne projekty, inwestor może w każdej chwili sprzedać akcje i wycofać się z zaangażowania w Polsce. Na dobre i złe z firmą związany jest tylko inwestor bezpośredni, najczęściej branżowy. Fabrykę trudno przecież wywieźć z dnia na dzień.
Do lokowania w Polsce bezpośrednich inwestycji zagranicznych zachęcają: względnie tania i dobrze wykształcona siła robocza, chłonny rynek zbytu, szybki i zrównoważony rozwój gospodarczy. Nasze atuty wzrosły po wejściu do Unii Europejskiej, bo staliśmy się częścią unijnego rynku, uregulowanego wspólnotowym prawem. Członkostwo w Unii zwiększyło zaufanie inwestorów do naszego kraju. W akcesyjnym 2004 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne wzrosły skokowo (10,5 mld euro, wobec 4,1 mld euro w 2003 r.), a ubiegły rok był wręcz rekordowy.
Można się jednak zastanawiać, czy zdołamy podtrzymać zainteresowanie inwestorów w przyszłości. Potężny magnes, jakim był do tej pory atrakcyjny rynek pracy, zaczyna słabnąć. Wiele firm ma dziś problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników. Płace szybko rosną, bo w wielu zawodach brakuje pracowników. Rosnące płace oznaczają dla firm wzrost kosztów. Zagraniczni inwestorzy mogą więc szukać krajów, gdzie koszty pracy są niższe, i tam przenosić produkcję. Przyjęcie w tym roku do Unii Bułgarii i Rumuni pogorszyło naszą pozycję konkurencyjną w regionie.
Jak zatrzymać inwestorów w Polsce? Przede wszystkim trzeba zlikwidować paradoks, jakim jest bezrobocie strukturalne. Polega ono na tym, że nasi bezrobotni (formalnie wciąż ok. 1,8 mln osób), nie mają pożądanych kwalifikacji. Potrzebne są dla nich specjalne szkolenia. Przede wszystkim jednak trzeba dopasować strukturę kształcenia młodzieży do potrzeb rynku pracy. Wiele osób wybiera dziś kierunki humanistyczne, podczas gdy gospodarce potrzebni są inżynierowie i technicy. Rząd chce z funduszy unijnych wspierać najbardziej potrzebne kierunki kształcenia. Pytanie tylko, czy na czas poradzimy sobie z tym problemem.

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



