Instytucjonalne korzenie dobrobytu
Marcin Mazurek | NBPortal | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-09-05 14:09:59
Wysiłek wielu ekonomistów był w ostatnich latach skierowany na zbadanie zależności pomiędzy instytucjami a poziomem rozwoju gospodarczego (mierzonym produktem per capita). Prace naukowe będące owocem poszukiwań różnią się w kilku podstawowych kwestiach, począwszy od definicji instytucji, poprzez sposoby mierzenia ich jakości, aż do ostatecznych wniosków. Celem niniejszego opracowania jest przedstawienie pojęcia instytucji oraz prezentacja jednego, bardzo pomysłowego badania na temat wpływu instytucji na poziom rozwoju gospodarczego. Definicje podajemy w pierwszej części artykułu, a następnie skupimy się na kwestiach empirycznych.
Co to jest instytucja?
Douglas North, wybitny przedstawiciel nurtu instytucjonalnego oraz laureat Nagrody Nobla z 1993 roku, definiuje instytucje bardzo szeroko - jako reguły formalne i nieformalne, które rządzą relacjami pomiędzy ludźmi. Taka definicja sprawia dużo kłopotów ze znalezieniem odpowiedniej i jednoznacznej miary dla instytucji. Dlatego też najczęściej przyjmuje się niejako pośrednie i funkcjonalne definicje instytucji. Wiele studiów empirycznych w ocenie instytucji brało pod uwagę zwykle trzy rodzaje zagadnień:
1) jakość rządzenia, włącznie z występowaniem korupcji, prawa własności, efektywność sektora publicznego oraz ciężary ponoszone przez obywateli w związku z nadmierną działalnością regulacyjną państwa;
2) zakres ochrony prywatnej własności oraz efektywność egzekwowania tego prawa;
3) ograniczenia nakładane na rządzących.
Komentarza wymaga w szczególności trzecia kwestia, czyli ograniczenia nakładane na rządzących. Ograniczają one zakres samowoli władz w danym państwie; dotyczy to szczególnie działania ściśle uznaniowego, które podejmowane jest przez rządzących w celu osiągnięcia doraźnych korzyści, z którymi najczęściej łączą się szkody ponoszone przez obywateli.
Widzimy wyraźnie, że wypunktowane aspekty instytucji nie są w żaden sposób mierzalne w obserwowalnych jednostkach fizycznych. Wymaga to ucieczki do abstrakcyjnych form pomiaru, które w przypadku instytucji odpowiadają konstrukcji pewnych indeksów opisujących wymienione przejawy instytucji w państwie. Postępowanie takie jest szeroko stosowane. Niemniej jednak, jest ono obarczone pewną dozą subiektywizmu, gdyż większość miar powstaje albo przy zastosowaniu ocen danego badacza lub instytucji badawczej, które zazwyczaj nie są do końca obiektywne, albo jest wynikiem badań ankietowych, które stanowią sumę subiektywnych poglądów osób biorących udział w tych badaniach.
Stosowanie tak powstałych miar jakości instytucji w badaniach empirycznych nad wyjaśnianiem światowego zróżnicowania produktu per capita może nastręczać poważne problemy. Jeden, i chyba najważniejszy z nich, związany jest z przyczynowością, czyli określeniem, co jest przyczyną a co skutkiem dla danej pary zmiennych. Pierwszy możliwy kierunek przyczynowo-skutkowy może przebiegać od instytucji do poziomu produktu; powiemy wtedy, że dobre instytucje mogą ułatwiać osiągnięcie wysokiego poziomu produktu per capita. Druga, równie sensowna relacja przyczynowo-skutkowa biegnie w przeciwną stronę: wysoki produkt per capita zachęca do tworzenia efektywnych instytucji. Gdy celem badania jest udowodnienie (bądź łagodniej: pokazanie) pierwszego schematu wynikania, miary instytucji nie mogą być pochodną produktu per capita, którego zróżnicowanie światowe chcemy wyjaśniać. Nietrudno zauważyć, że ankietowe miary instytucji nie są wolne od tego problemu - to jak postrzegamy jakość instytucji w naszym kraju zależy od naszego subiektywnego samopoczucia, kształtowanego również produktem per capita. Z tego względu konieczne stało się rozwiązanie tego problemu i znalezienie tzw. egzogenicznych miar instytucji, które z dużą dozą prawdopodobieństwa nie są kształtowane przez poziom rozwoju gospodarczego.
Alternatywna miara instytucji
Daron Acemoglu, Simon Johnson oraz James Robinson wpadli na bardzo oryginalny pomysł. Uznali, że dobrą miarą jakości instytucji jest śmiertelność europejskich osadników w Afryce, Australii, Azji, Nowej Zelandii i Ameryce (a więc na terenach będących celem podboju krajów europejskich w czasach kolonialnych) i można nią wytłumaczyć około 75% obecnego zróżnicowania w produkcie per capita pomiędzy krajami. Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się absurdalny, jednak po przyjrzeniu się sposobowi rozumowania autorów nabiera sensu.
W skrócie można powiedzieć, że śmiertelność osadników na nowoodkrytych ziemiach w czasach kolonialnych XVII, XVIII i XIX wieku odgrywała istotną rolę - wskazywała mianowicie, które kolonie nadają się do organizacji zbiorowego osadnictwa, a które nie; był to pewien rodzaj testu przydatności danych ziem do zasiedlenia. W zależności od jego wyniku, europejczycy przyjmowali różne strategie kolonizacji, które wiązały się z wykształceniem wczesnych instytucji, a te z kolei przetrwały do czasów dekolonizacji rozpoczętej masowo w 1960 roku (na mocy Deklaracji Niepodległości Ludów Kolonialnych ONZ) i miały wpływ na obecne instytucje w tych krajach.
Efektem badania jest zatem pewna zmienna mająca wpływ na bieżące instytucje, która nie powstała jako pochodna w stosunku do bieżącego produktu per capita - a jego zróżnicowanie chcemy wytłumaczyć. Wydaje się, że jest to miara instytucji, która może być bardzo przydatna do badań empirycznych. Przyjrzyjmy się bliżej pewnym szczegółom jej konstrukcji.
Osadnictwo i śmiertelność
Śmiertelność europejczyków podczas różnego rodzaju ekspedycji w głąb nowych kolonii była bardzo wysoka i szokowała opinię publiczną. W ciągu pierwszego roku działalności Sierra Leone Company (1792-1793) 73% europejczyków zmarło, a podczas wyprawy z Gambii do Nigeru poległo od chorób 87% składu ekspedycji, pozostałe 13% zmarło podczas powrotu do kraju macierzystego. Większość osób ginęła od malarii i tzw. „żółtej gorączki". To właśnie wysoka śmiertelność (sięgająca 50% w pierwszym roku kolonizacji) skutecznie zniechęciła Brytyjczyków do osiedlania się w Zachodniej Afryce.
Podstawowym materiałem do badań była śmiertelność rejestrowana dla żołnierzy biorących udział w kolonizacji oraz stacjonujących na terenie kolonii. W większości przypadków dane są dość dokładne i pochodzą z badań historyka Filipa Curtlina. Luki lub nieścisłości zostały uzupełnione o dane rejestrowane dla śmiertelności biskupów i marynarzy znajdujących się na tych terenach.
W związku ze śmiertelnością wyodrębniły się dwa rodzaje kolonizacji: osadniczy i rabunkowy.
Osadniczy charakter kolonizacji rozwijał się w miejscach, które nie zagrażały w znaczny sposób zdrowiu kolonistów. Życie w tego typu koloniach było kopią rzeczywistości krajów macierzystych - w szczególności dotyczy to istnienia instytucji reprezentujących kolonistów wśród władz państwa macierzystego, które gwarantowały osadnikom właśnie to, czego pragnęli najbardziej: wolności osobiste i handlowe, które pozwalały na szybkie bogacenie się. Jako przykłady krajów, które stały się miejscem docelowym tego typu osadnictwa można tu wymienić Stany Zjednoczone, Australię, Nową Zelandię.
Drugi rodzaj kolonizacji wykształcił się w Ameryce Łacińskiej w XVII i XVIII wieku oraz w Azji i Afryce w XIX i na początku wieku XX. Głównym powodem założenia kolonii rabunkowych było wydobycie złota i pozyskiwanie innych cennych towarów. Nikt nie troszczył się w tym przypadku o dobro mieszkańców, a instytucje były ustanawiane pod kątem maksymalizacji zysków z wywozu towarów do kraju macierzystego. Instytucje takie miały bardzo negatywny wpływ na inwestycje i rozwój gospodarczy. Chyba najbardziej skrajnym przypadkiem wyzysku było belgijskie Kongo za czasów króla Leopolda: ponad 60% obciążenia podatkowe ludności tubylczej i praktyczny brak inwestycji. Fundusze płynęły tylko w jedną stronę - do Belgii.
Trwałość rozwiązań instytucjonalnych
Istnieje kilka intuicyjnych przesłanek na to, że wczesne rozwiązania instytucjonalne mogły przetrwać w krajach-koloniach, które ogłosiły niepodległość.
Po pierwsze, ustanawianie instytucji, które kładą ograniczenia na rządzących oraz chronią prawa własności jest kosztowne. Można je traktować jako przejaw kosztów utopionych, które zostały poniesione jeszcze w czasach kolonialnych. Nowym władzom, które zostały ustanowione po odzyskaniu niepodległości, po prostu nie opłacało się zmieniać instytucji na przybierające formę rabunkową. Argument działa również w drugą stronę: przy braku korzystnych instytucji lepiej pozostać przy instytucjach wspierających wyzysk (i odnosić z tego korzyści) niż ponieść wysoki koszt stały ustanawiania nowych. Przykładem kraju, w którym rozwojowe instytucje się zachowały jest Mauritius. Początkowe instytucje zachowały się też w Kongo pod rządami Mobutu - utrwaliły się jednak rozwiązania najgorsze i najbardziej skierowane na wyzysk.
Po drugie, korzyść z utrzymania instytucji nastawionych na wyzysk jest tym większa, im mniejszą grupę stanowi elita rządząca, ponieważ każdy jej członek ma większy udział w zyskach. Strategia kolonizacji krajów mało przydatnych pod trwałe osadnictwo polegała właśnie na oddaniu władzy w ręce małej grupy ludzi, którzy wykorzystywali miejscową ludność i jej zasoby na potrzeby metropolii. Grupa ta była najczęściej pierwszą w kolejce do władzy po odzyskaniu niepodległości przez kolonie i siłą rzeczy dążyła do utrzymania instytucji rabunkowych. Przykładami są tu przede wszystkim Sierra Leone, Senegal, Kongo oraz większość krajów Ameryki Łacińskiej.
Ostatni argument na rzecz trwałości wczesnych rozwiązań instytucjonalnych to nieodwracalność inwestycji, które były komplementarne tylko do specyficznego zestawu instytucji. Dla przykładu rządzący, którzy inwestowali dużo w kapitał ludzki i fizyczny będą zdecydowanie za tym, aby wydawać pieniądze na kontynuację ochrony praw własności, podczas gdy ci, którzy inwestycji takich nie podejmowali, nie będą raczej tym zainteresowani.
Literatura:
Daron Acemoglu, Simon Johnson, James A. Robinson: The Colonial Origins of Comparative Development: An Empirical Investigation, "American Economic Review", vol. 91 (2001), No. 5 (December), s. 1369-1401.
Hali Edison: Testing the Links, Finance&Development, June 2003, s. 35-37.
www.wikipedia.org

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



