Rozpędzone Chiny budzą niepokój
Małgorzata Pokojska | Nbportal | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-08-07 13:43:51
Według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gospodarka światowa powiększy się w tym roku o 5,2%, a nie jak przewidywano wcześniej o 4,9%. Prognozę skorygowano w górę, gdy Chiny ogłosiły wyniki za drugi kwartał. Chińska gospodarka, która obecnie odpowiada za jedną czwartą dynamiki światowego PKB, odnotowała wzrost wynoszący 11,9%, najwyższy od 12 lat. Ekonomiści z MFW uważają, że w całym obecnym roku PKB w Państwie Środka powiększy się o 11,2%. To i tak ostrożna prognoza. Ich koledzy z Goldman Sachs, renomowanego banku inwestycyjnego, przewidują, że Chiny w tym roku osiągną wzrost gospodarczy sięgający 12,3%. W rezultacie mogą wyprzedzić Niemcy i stać się trzecią potęgą gospodarczą świata, po Stanach Zjednoczonych i Japonii.
Ta ekspansja Chin budzi niepokój innych potęg gospodarczych. Ale jeszcze większy niepokój budzi co innego. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, że chińskiej gospodarce grozi przegrzanie, które zakończyć się może załamaniem koniunktury. Wysokiemu wzrostowi gospodarczemu towarzyszy podwyższona inflacja (w czerwcu 4,4%). Władze chińskie próbują studzić koniunkturę, podwyższając stopy procentowe, nakładając podatki na eksport niektórych wyrobów i likwidując niektóre ulgi podatkowe na towary wysyłane za granicę, ale działania te są zbyt mało radykalne, by powstrzymać pędzącą gospodarkę. Dość wysoka inflacja i ciągle stosunkowo niskie stopy procentowe sprawiają, że wielu Chińczyków przestało lokować oszczędności w bankach. Nadwyżki, a także pieniądze pożyczone od banków, masowo inwestują na giełdzie i na szybko rosnącym rynku nieruchomości. Rosną więc tam bąble spekulacyjne.
To może doprowadzić do załamania groźniejszego dla świata niż to, którego dziś doświadczają Stany Zjednoczone. Tam hossa na rynku nieruchomości zakończyła się krachem po serii podwyżek stóp procentowych. Wielu Amerykanów przestało spłacać kredyty mieszkaniowe, największa firma udzielająca kredytów hipotecznych zbankrutowała, a fundusze inwestujące na rynku nieruchomości straciły powierzone im pieniądze. Przechodzące przez światowe giełdy fale spadków kursów akcji są właśnie efektem tego załamania. Stany Zjednoczone przeżywają wprawdzie gospodarcze spowolnienie - w tym roku PKB ma powiększyć się najwyżej o 2%, ale do recesji nie doszło, bo amerykańska gospodarka ma silne podstawy, a kryzys dotknął tylko jednego segmentu rynku. Kryzys w Chinach - jak prognozują niektórzy - zacznie się od wielkiego krachu na giełdzie i obejmie całą tamtejszą gospodarkę. Dlatego jego konsekwencje dla światowej koniunktury mogłyby być znacznie groźniejsze. Pozostaje mieć nadzieję, że władzom chińskim uda się zapobiec spełnieniu się takiego czarnego scenariusza.

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



