Podatek CIT coraz chudszy
Krzysztof Bochus | NBPortal.pl | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-05-22 16:05:00
Dziesięć lat temu polscy przedsiębiorcy narzekali, że muszą płacić aż 40 procentowy podatek od zysków, w skrócie zwany CIT (Corporate Income Tax). Kolejne rządy obniżały więc stawkę tego podatku i teraz wynosi ona 19 proc. W ten sposób znaleźliśmy się wśród krajów o stosunkowo niskiej stawce CIT, ale warto pamiętać, że na Węgrzech czy na Litwie jest ona jeszcze o kilka punktów niższa, wkrótce wyprzedzi nas prawdopodobnie też Słowacja.
Niezadowolenie wielkich
Stawka podatku dochodowego od firm jest ważnym elementem konkurencyjności kraju. Zdarza się, że firmy, od dawna mające centralę w danym kraju, przenoszą ją do innego właśnie m.in. ze względu na niższe podatki, w tym niższy CIT. To z tego powodu kilkanaście miesięcy temu wybuchła ogólnoeuropejska awantura. Szefowie największych państw Unii Europejskiej, które utrzymują CIT na poziomie pomiędzy 30 a 40 proc., zaczęli grozić, że Unia Europejska ujednolici i ten podatek i zakaże np. stosowanie stawek rażąco niskich. Na razie harmonizacja w sferze podatków na terenie UE w największym stopniu dotyczy VAT – choć i tu oczywiście stawki są zróżnicowane w poszczególnych krajach, to w przypadku pewnych towarów są wspólne zasady opodatkowania ich. Przeforsowanie ujednolicenia CIT oznaczałoby, że niektóre nowe kraje UE musiałyby podnieść jego stawki, bo zapewne musiałyby one być bliższe wysokiemu poziomowi stawek z Niemiec czy Francji, niż stawkom w Polsce bądź na Węgrzech.
Zasady, nie stawki
Na razie tamta sprawa, przynajmniej jeśli chodzi o wytykanie nam niskich stawek, ucichła. Może dlatego, że nie znalazła zrozumienia także wśród niektórych "starych" krajów UE, takich jak np. Irlandia, która właśnie dzięki niskim podatkom (CIT wynosi tam 12,5 proc.) prześcignęła "wielkich" w poziomie rozwoju gospodarczego. Niemniej Komisja Europejska podjęła próbę ujednolicenia zasad obliczania podatku CIT. O tym, jak dolegliwe są podatki świadczy nie tylko wysokość stawki danego podatku, ale także – na przykład gdy idzie o CIT – możliwości kwalifikowania pewnych wydatków jako kosztu uzyskania przychodu. Harmonizacja zasad obliczania podatku CIT jest na razie dopiero na etapie projektów, można jednak założyć, że będzie postępowała.
Konkurencja z zewnątrz
Władze Unii Europejskiej martwią się nie tylko różnicami w zakresie podatków wewnątrz Unii, ale też zewnętrzną konkurencją podatkową. Od wielu lat istnieją tak zwane raje podatkowe - na ogół będące małymi terytoriami położonymi w egzotycznych miejscach. Przyciągają one zwłaszcza inwestorów o niewysokiej reputacji. Poważne koncerny nie decydują się na przeniesienie biur swoich spółek to takich rajów. Ale za to biorą pod uwagę podatki, gdy rozważaj, czy ulokować daną spółkę we Francji, czy też np. w Szwajcarii.
Znamienny jest tu niedawny przykład sporu Unii Europejskiej z tym krajem. Unia dość stanowczo sprzeciwiała się obniżaniu stawek CIT w Szwajcarii. Gdy mniej więcej rok temu - jak donosił wtedy Financial Times - jeden z najmniejszych kantonów Szwajcarii (Obwalden) obniżył CIT do zaledwie 6,6 proc., Bruksela wystosowała do rządu w Bernie sugestię, że jest to niezgodne z umową o wolnym handlu pomiędzy UE a tym krajem. Irytację Unii spotęgował zapewne fakt, że krótko przedtem do Szwajcarii przeniosło się z terenu UE kilka znanych firm, w tym europejskie spółki amerykańskich koncernów Procter & Gamble i Colgate.
Najłatwiej, najtrudniej
Globalizacja, zwłaszcza właściwa dla niej łatwość przenoszenia biur biznesowych w różne zakątki świata sprawia, że rządy czują się zmuszone obniżać CIT. Na pewno zaś łatwiej przychodzi im obniżać ten podatek pod zgodnym naciskiem wielkich, ale i wszystkich pozostałych przedsiębiorstw, niż np. obniżać PIT, czyli podatek od dochodów osobistych obywateli, bo tu nacisk nie jest tak silny, a obywatele nie przenoszą tak łatwo swoich domów do innych krajów, jak mogą to robić firmy ze swoimi biurami. Najrzadziej obniżany jest najwygodniejszy dla organów państwa podatek VAT, bo wielu obywateli nawet nie zdaje sobie sprawy, że płaci taki podatek codziennie, lub wręcz kilka razy dziennie, bo przy każdym niemal zakupie.
Potwierdza to przykład Niemiec. Władze tego kraju musiały uznać przykre dla nich zrazu fakty i zapowiedziały obniżenie swojego CIT z blisko 39 proc. obecnie do niespełna 30 proc. od początku 2008 r. Ale aby nie nadwerężyć budżetu państwa, wcześniej, bo już od początku tego roku podniosły stawkę VAT z 16 do 19 proc.
Ogólnoświatowy trend do obniżania CIT sprawił, że systematycznie traci on znaczenie fiskalne. W Polsce dostarcza już tylko ok. 10 proc. wpływów podatkowych.
Mniej, czyli więcej
Co jednak najważniejsze, mniejszy CIT jest silniejszy nie tylko w przyciąganiu inwestorów, ale też często w zasilaniu budżetu. Niska jego stawka aktywizuje bowiem drobnych przedsiębiorców, wielu wyciąga z szarej strefy. Wraz z obniżaniem CIT spada opłacalność ukrywania przychodów, czy manipulowanie kosztami na granicy prawa. Niska stawka CIT może też zwiększać wpływy podatkowe od wielkich firm. Ponadnarodowe korporacje, a takich mamy już w Polsce dużo, w pełni legalnie unikają płacenia podatków w krajach o wysokiej stawce. Odpowiednio przerzucając przychody i koszty ponad granicami, między swoimi spółkami z różnych krajów, z łatwością wykazują straty w tym kraju, gdzie CIT jest wysoki, a zyski pokazują tam, gdzie jest on niski.
Można więc spodziewać się, że podatek CIT nadal będzie – mówiąc obrazowo – chudł i z czasem jego znaczenie pozostanie już tylko symboliczne.
<="" tylko="" już="" pozostanie="" znaczenie="" jego="" czasem="" z="" i="" chudł="" –="" obrazowo="" mówiąc="" będzie="" nadal="" CIT="" podatek="" że="" się,="" spodziewać="" więc="">
Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



