dlaczego tak jest???
...
Impuls do obecnej fali podwyżek płac wyszedł z sektora przedsiębiorstw, gdzie przez kilka lat wynagrodzenia realne praktycznie nie rosły, a czasem wręcz spadały. Gdy po wejściu do Unii Europejskiej i otwarciu kilku zachodnioeuropejskich rynków pracy, zaczęła się migracja zarobkowa fachowców z Polski, firmy, chcąc zatrzymać pracowników, musiały podwyższać wynagrodzenia. Przychodzi im to tym łatwiej, że niemal równocześnie poprawiła się koniunktura i zwiększył się popyt na ich produkty i usługi. Dziś presja na podwyżki objęła całą gospodarkę oraz sferę budżetową. Pracownicy żądają dużo większych zarobków i grożą emigracją. Ekonomiści i socjologowie nazywają to zjawisko efektem demonstracji – wszyscy starają się naśladować tych, którym już się poprawiło.
Koronnym argumentem na rzecz podwyżek jest to, że w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech, Szwecji czy Holandii zarobki są wielokrotnie wyższe niż w Polsce. To oczywiście prawda, ale porównania te nie mają rozsądnego punktu odniesienia. Mało kto mówi bowiem o tym, jaka jest wydajność pracy w tych krajach, jaki wypracowują one produkt krajowy brutto i jaka wartość PKB przypada na jednego mieszkańca. Tymczasem to właśnie jest klucz do zrozumienia tych różnic.
W Polsce nominalna wartość PKB na jednego mieszkańca wynosi ok. 9 tys. dol., tymczasem we wszystkich krajach, z którymi się porównujemy, jest ona wielokrotnie wyższa. Np. w Wielkiej Brytanii wynosi ponad 36 tys. dol., w Irlandii 50 tys. dol., a średnia unijna, do której wchodzą także kraje o niższym poziomie rozwoju niż Polska, przekracza 29 tys. dol. Miernikiem, który lepiej pokazuje poziom stopy życiowej, jest PKB na mieszkańca ważony tzw. parytetem siły nabywczej (uwzględnia różnice w poziomie cen). Mało kto zwraca uwagę na fakt, że siła nabywcza tysiąca funtów brytyjskich na Wyspach jest niższa niż jego złotowa równowartość w Polsce. A szkoda, bo w tych porównaniach Polska wypada nieco lepiej. PKB na głowę ważony siłą nabywczą przewyższa u nas 14 tys. dol., w Wielkiej Brytanii 31 tys. dol., w Irlandii 40 tys. dol., a średnia dla całej Unii to niespełna 27 tys. dol.
Poziom płac powinien korespondować z poziomem rozwoju gospodarczego. Ciekawe jest porównanie średniego kosztu robocizny w Polsce i w Europie Zachodniej i odniesienie tego do PKB na mieszkańca. Otóż średni godzinny koszt robocizny jest u nas 4-5-krotnie niższy, podobnie jak nominalny PKB na mieszkańca. Trudno więc stwierdzić, że poziom płac w Polsce jest wyraźnie zaniżony w stosunku do poziomu gospodarki. Oczywiście jest miejsce na podwyżki, bo nasza gospodarka szybko się rozwija. Chodzi tylko o to, by wzrost wynagrodzeń nie przewyższył jej możliwości. Szczególne znaczenie ma wydajność pracy – która jest u nas wciąż dużo niższa niż na Zachodzie – oraz jej dynamika
dlaczego tak jest???