Serwis Edukacji Ekonomicznej dofinansowany przez NBP

drukuj artykuł wyślij znajomemu komentarze:

Gospodarczy szamanizm

Karol Wojteczek | Gospodarka | Dodano: 2012-01-03

Nawiązując do znanej anegdoty, powiedzieć można, że eksperci ekonomiczni ze swoimi prognozami mają w sobie coś z zaklinających deszcz szamanów. Skuteczność. Prędzej czy później zaklęcia jednych i drugich najpewniej się ziszczą.

Co więc czekać nas może w najbliższym roku? Jedną z najbardziej pociągających futurologów, kasandrycznych wizji na 2012, jest rozpad strefy euro, a w dalszej perspektywie stopniowy rozkład Unii Europejskiej. Nie mi wyrokować na ile to realne prawdopodobieństwo, skoro nie są tu w stanie dojść do porozumienia najtęższe umysły tego świata. Warto podkreślić jednak, że wbrew temu, czym straszą ministrowie Sikorski i Rostowski, upadek wspólnej waluty nie musi oznaczać Europy pogrążonej w bratobójczych wojnach i sporach. Z jednej banalnej przyczyny – konfrontacja zbrojna się dzisiaj po prostu nie opłaca. Czemu więc polski rząd wydaje się bronić euro z determinacją większą niż kraje się nim posługujące? Bo nie jest w stanie wyobrazić sobie Europy funkcjonującej inaczej niż obecnie. Brak mu planu B, wyjścia awaryjnego. A o powadze sytuacji niech świadczy najlepiej fakt, że na czarny scenariusz przygotowują się już nie tylko europejskie rządy, ale i prywatne instytucje finansowe.

Zostawmy jednak problemy globalne. Kolejny rok udawania, że nasz dług publiczny jest mniejszy niż konstytucyjne 55% PKB wymagał będzie zdolności iście szamańskich. Zestaw narzędzi dla dalszego samooszukiwania kurczy się nieubłaganie. Z pomocą miało tu przyjść Euro 2012, wątpliwe jednak, czy goszczący w Polsce Grecy, Włosi i Hiszpanie wykażą się w tych czasach nadmierną rozrzutnością. Co i tak nie ma większego znaczenia. Bo nawet jeśli magiczna bariera 55% zostanie oficjalnie przekroczona, to ani w Sejmie ani w Trybunale Stanu nie ma takiej większości, która mogłaby pociągnąć do odpowiedzialności konstytucyjnej odpowiedzialnych za to ministrów. Zawsze zresztą można w ostateczności zmienić konstytucję.

Końca świata bym się jednak w 2012 nie spodziewał. Co najwyżej będzie to koniec świata jaki dotychczas znamy. Awans Chin kosztem Europy odbije się również i na naszych portfelach. Podobnie jak upadek strefy euro, czy polska do niej akcesja. Rozważanie czy tak się stanie przypomina jednak trochę wróżenie z fusów. Dlatego bliższe od początkowego jest mi stwierdzenie o tym, że prognozy ekonomiczne mają skuteczność 50-procentową. Albo się sprawdzają albo nie. Skoro jednak szympansy pokonują analityków giełdowych…

Źródło: Karol Wojteczek

Komentarze

Ilość komentarzy: dodaj komentarz rozwiń wszystkie

Dodaj komentarz

wszystkie pola, oprócz adresu email, są wymagane
Newsletter Newsletter

Aktualności z Serwisu Edukacji Ekonomicznej prosto do Twojej skrzynki pocztowej

Powiązane słowa kluczowe ekonomia ekonomista gospodarka szamanizm

Nowości z działu

Polecamy w serwisie

Ostatnio komentowane

Słownik pojęć ekonomicznych

Dictionary
alfabetycznie

a b c d e f g h i j k l m n o p r s t u w y z