słodki cukiereczek

KURSY E-LEARNING

Ekonomia wokół nas
Zobacz wszystkie kursy

PREZENTACJE

To nie Fenicjanie wymyślili pieniądze
Zobacz wszystkie prezentacje

WYSZUKIWARKA

w całym serwisie
Szukaj

Szkodzą zamiast pomagać

Sławomir Lipiński | NBPortal.pl | sekcja: Gospodarka

Dodano: 2006-02-09 16:00:00

Choć wiadomo, co sprzyja zwalczaniu bezrobocia, to często podejmowane są działania przeciwstawne, prowadzące do wzrostu kosztów pracy. A jeśli praca drożeje, to przedsiębiorcy kupują jej mniej.

Wysokie bezrobocie - dwa razy wyższe niż przeciętnie w UE - pozostaje najboleśniejszym problemem naszego kraju. Choć jego dolegliwość jest różna w poszczególnych regionach kraju. W samej Warszawie wynosiło ono jesienią tylko ok. 6 proc., a w z drugiej strony są takie powiaty - w Lubuskiem czy Warmińsko-Mazurskiem - gdzie pracy nie ma ok. 40 proc. osób. Można spotkać pogląd, że jest to skutek reform rynkowych i liberalizacji gospodarki. Przeczy temu jednak fakt, że to właśnie kraje, które konsekwentnie liberalizowały swoje gospodarki (od USA przez Irlandię, Hiszpanię, Holandię po republiki nadbałtyckie) mają dziś najniższe bezrobocie albo je znacznie ograniczyły, podczas gdy kraje, które zatrzymały się w połowie reform (np. Francja, Niemcy) borykają się z dotkliwym brakiem miejsc pracy.

Analizy ekonomistów wskazują, że właśnie brak konsekwencji w dokończeniu reform jest w Polsce czynnikiem utrudniającym spadek bezrobocia. I tak, brak reformy finansów publicznych sprawia, że w Polsce wysokie są tzw. pozapłacowe koszty pracy. Choć pracownik na rękę dostaje zwykle niewiele, to zatrudniająca go firma musi odprowadzić z tytułu zatrudniania go różne podatki i składki. Łatwo wyliczyć, że osoba otrzymująca "na rękę" skromne 1 tys. zł, kosztuje pracodawcę obecnie aż 1823 zł. Z jej perspektywy praca jest więc niemal dwa razy droższa niż z perspektywy pracownika. A jeśli coś jest drogie, to kupuje się tego mniej.

Od dawna dużo mówi się o ograniczaniu kosztów pracy, a tymczasem podejmowane były działania przeciwstawne. Uchwalona latem ub. roku ustawa podwyższająca płacę minimalną zmniejszy szanse na znalezienie pracy przez absolwentów szkół i osoby o niskich kwalifikacjach. Wielu biednych, czy dopiero startujących firm nie będzie stać na zatrudnienie kolejnego pracownika, skoro ustawa nakazała podniesienie najniższych płac. Wciąż odżywa też pomysł wprowadzenia obowiązkowych ubezpieczeń od bezrobocia - każdy pracujący miałby obowiązkowo płacić składki, dzięki którym byłoby więcej pieniędzy na zasiłki dla pozostających bez pracy. Ale część składki od każdego zatrudnionego miałaby płacić również firma, co też podwyższałoby koszty pracy i działało na rzecz wzrostu bezrobocia.

Utrzymywaniu się bezrobocia sprzyja także niepełna reforma rynku i prawa pracy. Wbrew pozorom, utrudnienie firmie zwalniania pracowników nie tylko nie powstrzymuje bezrobocia, ale go zwiększa. Firma i tak, wcześniej czy później, zwolni zbędnych lub zbyt kosztownych pracowników (czasem zwolni, gdyż przez utrzymywanie nadmiernego zatrudnienia zbankrutuje). A mając w pamięci kłopoty ze zwalnianiem (i koniecznością płacenia w okresie wypowiedzenia czy nawet wypłacenia odpraw), niechętnie zatrudni na etat nowych pracowników, nawet, jeśli miałaby dla nich pracę. Dlatego tak ważne jest dalsze dostosowywanie stosunków pracy do nowej sytuacji, w tym promowanie tzw. elastycznych form zatrudnienia.

Często można spotkać opinię, że państwo powinno organizować więcej robót publicznych. Bo skoro tak wielu nie ma pracy, a jest tak wiele do zrobienia, choćby przy naprawie dróg, to dlaczego państwo nie organizuje im robót? Tymczasem badania wskazują, że organizowanie robót publicznych jest nawet kilkunastokrotnie droższe niż naprawianie dróg w trybie normalnym, przez firmy prywatne. Ponadto organizowanie danej budowy dla bezrobotnych przez państwo oznacza, że tego konkretnego zadania nie wykona normalna firma z branży budowy dróg. Nie dostają więc pracy ludzie w niej zatrudnieni. Nie przyjmie ona nowych pracowników, a w skrajnych przypadkach, wobec braku tego konkretnego zlecenia, może nawet zwolnić część już zatrudnionych. Jest to więc nieefektywny sposób wydawania publicznych pieniędzy, nie zapewniający ludziom stałej pracy, bo przecież roboty są zawsze okresowe.

Skuteczniejsza dla wzrostu zatrudnienia jest budowa fachowych służb zatrudnienia i doradztwa na rynku pracy (urzędy pracy), wzmacnianie edukacji, dostosowywanie jej do potrzeb regionu. Także dofinansowywanie szkoleń zawodowych i ułatwianie zakładania mikrobiznesów. Tę listę narzędzi do walki z bezrobociem można jeszcze wydłużać, ale kluczem, bez którego te narzędzia są niewiele warte, jest odpowiednia polityka gospodarcza. Tylko szybko rozwijająca się gospodarka tworzy nowe miejsca pracy.

Designed byDesigned by f.k.anda
Mapa SerwisuMapa Serwisu Kanały RSSKanały RSS O serwisieO serwisie KontaktKontakt