Czym jest praca dla gospodarki
Wiktor Wojciechowski | NBPortal.pl | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-04-05 12:00:00
Jednym z podstawowych zadań ekonomii jest wyjaśnianie przyczyn zróżnicowania poziomu dochodów pomiędzy krajami. Na podstawie badań i doświadczeń międzynarodowych ekonomia wskazuje, że jednym z kluczowych czynników długofalowego wzrostu gospodarczego, który decyduje o sile nabywczej naszych wynagrodzeń, jest stopień wykorzystania zasobów pracy. Mówiąc prościej, większa liczba pracujących umożliwia szybszy rozwój gospodarczy, niski poziom zatrudnienia oznacza zaś marnotrawienie dostępnych źródeł zwiększania dobrobytu.
W debatach poświęconych bezrobociu zbyt często zapomina się, że prawa ekonomii obowiązujące na rynku dóbr mają zastosowanie także do rynku pracy. Wysokie koszty pracy powodują spadek wielkości zatrudnienia. Wzrost popytu na pracę następuje jedynie wtedy, gdy łączny koszt zużytych surowców, wynagrodzeń i pozapłacowych kosztów pracy nie przewyższa wartości wytworzonych dóbr i usług. Wartość naszej pracy i wysokość otrzymywanych wynagrodzeń są zatem wprost proporcjonalne do poziomu naszej wydajności. Ta z kolei zależy od naszej wiedzy, umiejętności, wykorzystywanych narzędzi (kapitału), technologii produkcji oraz organizacji pracy. Wzrost naszych dochodów jest skutkiem, a nie przyczyną wzrostu wydajności pracy. Twierdzenie, że sposobem na zmniejszenie bezrobocia jest wzrost płac, których niski poziom zniechęca osoby bezrobotne do podejmowania zatrudnienia, jest całkowicie błędne. Analogicznie jak w przypadku rynku dóbr, wzrost wynagrodzeń doprowadziłby wyłącznie do jeszcze większego zmniejszenia popytu na pracę. Podnoszenie wydajności sprawia, że przedsiębiorstwa mogą oferować tańsze i lepsze produkty. Ostatecznie stają się one bardziej konkurencyjne i tworzą nowe miejsca pracy.
Wzrost wydajności wymaga dostosowania wielkości zatrudnienia do faktycznych potrzeb przedsiębiorstw. Od początku lat 90. taki proces ma miejsce w Polsce i innych krajach wprowadzających reformy rynkowe. Różnice w skali dokonywanej redukcji zatrudnienia obrazują, jak dużo nieproduktywnych miejsc pracy istniało w tych krajach w okresie socjalizmu. Duże różnice w stopniu wykorzystania zasobów pracy wynikają dodatkowo z otoczenia instytucjonalnego rynku pracy, które determinuje zdolność gospodarek do tworzenia nowych miejsc pracy. Wysokie obciążenia kosztów pracy, łatwo dostępne świadczenia umożliwiające wcześniejszą dezaktywizację zawodową i niesprawny system sądownictwa hamują rozwój przedsiębiorczości i zwiększanie zatrudnienia. Wśród przyczyn wysokiego wskaźnika bezrobocia w Polsce można także wymienić brak dostatecznej kontroli i weryfikacji poszukiwania pracy przez osoby bezrobotne. Nie jest tajemnicą, że ich znaczna część rejestruje się w urzędach pracy wyłącznie w celu uzyskania prawa do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Bez gruntownej reformy instytucji oddziaływujących na funkcjonowanie rynku pracy nie możemy oczekiwać istotnego wzrostu liczby pracujących i obniżenia stopy bezrobocia do poziomu obserwowanego w takich krajach jak Irlandia (4,3%), Wlk. Brytania (4,7%) czy USA (5,1%).
Wbrew powszechnym opiniom, wzrost wydajności pracy nie stoi w sprzeczności ze wzrostem zatrudnienia. W skali całej gospodarki, wprowadzanie nowych technologii czy automatyzacja procesów produkcji nie powoduje spadku popytu na pracę. Odwrotna zależność pomiędzy wydajnością a zatrudnieniem może występować jedynie w krótkim okresie i wynikać z konieczności dostosowania się przedsiębiorstw do nowych warunków rynkowych. W dłuższej perspektywie wzrost produktywności stwarza stabilne podstawy do trwałego wzrostu zarówno liczby pracujących, jak i poziomu wynagrodzeń. W latach 1994-2004 liczba pracujących w Irlandii wzrosła o 51,7%, w Wlk. Brytanii o 10,3%, a w USA o 13,2%. Kraje te są światowymi liderami w zakresie wykorzystania nowych technologii.
Olbrzymi wzrost liczby pracujących odnotowano w tych latach także w Hiszpanii (45,3%). Źródłem jej sukcesu są gruntowne reformy rynku pracy, polegające na liberalizacji prawa pracy, zaostrzeniu kryteriów przyznawania świadczeń społecznych oraz zmniejszeniu wpływu związków zawodowych na kształtowanie się dynamiki wynagrodzeń, które dotychczas przewyższało tempo wzrostu wydajności pracy. Hiszpania istotnie zmniejszyła także wielkość wydatków państwa (o ok. 6 % PKB), a jej wejście do strefy euro ułatwiło rozwój przedsiębiorczości. Pomimo wysokiego bezrobocia Hiszpania otworzyła swój rynek pracy dla imigrantów. W latach 1998-2003 do tego kraju napłynęło ponad 2,5 mln osób, które podjęły pracę w zawodach, których nie chcieli wykonywać Hiszpanie. Podobne reformy należy wprowadzić także w Polsce.
Autor jest pracownikiem NBP

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



