Kapitał społeczny
Marcin Mazurek | NBPortal | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2009-03-03 10:50:20
W ostatnim czasie coraz więcej uwagi poświęca się kwestiom instytucjonalnym w ekonomii. Stanowią one cenne uzupełnienie tradycyjnych modeli i przyczyniają się do wspierania interdyscyplinarnej współpracy na polu naukowym. Okazuje się, że kapitał ludzki i fizyczny to za mało, aby wyczerpująco wyjaśnić procesy zachodzące w gospodarce. Włączenie do analizy trzeciego rodzaju kapitału - kapitału społecznego - pozwala tłumaczyć wiele zjawisk, które do tej pory były jedynie teoretycznymi koncepcjami, a w badaniach empirycznych zawarte były w kategorii błędu statystycznego.
Co to jest kapitał społeczny?
Kapitał społeczny nie jest wielkością mierzalną. Jego zasobu możemy się jedynie domyślać, podobnie jak w przypadku kapitału ludzkiego, kiedy jego poziom szacujemy na podstawie długości okresu edukacji. Kapitał społeczny jest zatem kategorią jeszcze bardziej abstrakcyjną i mniej namacalną. Okazuje się jednak, że dzieli on wiele cech z pozostałymi rodzajami kapitału. Jest mianowicie produktywny, czyli ułatwia osiągnięcie pewnych celów, które w przypadku jego braku nie zostałyby osiągnięte. W odróżnieniu jednak od pozostałych rodzajów kapitału, niektóre formy kapitału społecznego mogą być określone i użyteczne tylko dla pewnych procesów produkcji, natomiast dla innych pozostawać zupełnie bezwartościowe lub nawet szkodliwe. W przypadku kapitału społecznego nie można ustalić jednoznacznie jego namacalnego "nosiciela" - jest on wpisany w strukturę relacji pomiędzy uczestnikami życia gospodarczego, ale nie tkwi ani w nich, ani w innych fizycznych nakładach produkcji. Proces tworzenia tego rodzaju kapitału przebiega dzięki zmianom więzi łączących podmioty gospodarcze. Subtelne cechy kapitału społecznego sprawiają, że może być on określony przez swoją funkcję: jest to rodzaj struktury społecznej, która ułatwia funkcjonowanie jednostkom działającym w jej obrębie. Przytoczmy jeszcze dwa, bardziej wyrafinowane określenia. J. S. Coleman pisał w 1990 r.:"Organizacja społeczna tworzy kapitał społeczny ułatwiając sobie osiągnięcie celów, które w przypadku jego braku nie byłyby osiągnięte lub ich koszt byłby większy" (J. S. Coleman: Foundation of Social Theory, Harvard University Press, Cambridge, 1990).
Z kolei Francis Fukuyama uważa, że: „Kapitał społeczny może być łatwo zdefiniowany jako istnienie określonego zbioru nieformalnych reguł lub norm podzielanych przez członków grupy, które zezwalają na ich wzajemną kooperację. Współdzielenie norm i wartości nie tworzy samo w sobie kapitału społecznego, ponieważ wartości mogą być złe...Normy tworzące kapitał społeczny (...) muszą w znacznym stopniu zawierać pozytywne cechy takie jak prawdomówność, dotrzymywanie zobowiązań, czy wzajemność" (F. Fukuyama: Social Capital, Tanner Lecture on Human Values ,1997).
Widzimy zatem, że kapitał społeczny generuje pozytywne efekty dla członków grup, które osiągane są przez podzielane normy, zaufanie i wartości, a te z kolei wpływają na zachowanie jednostek w obrębie grupy. Takie wartości ciężko mierzyć, co wpłynęło na trudności napotykane w badaniach empirycznych. Niemożność znalezienia miary dla danego zjawiska nie oznacza jednak, że ono nie istnieje. Realne występowanie kapitału społecznego i jego wpływ na życie gospodarcze można pokazać indukcyjnie na następujących przykładach.
Szczypta empirii
Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w gronie ludzi bezrobotnych i poszukujemy pracy. W czasach dobrej koniunktury osoby o cennych kwalifikacjach znajdują pracę dość szybko. Jednak można ten proces jeszcze bardziej przyspieszyć wykorzystując sieć swoich znajomych - różnego rodzaju rekomendacje ustne mają często dużo większe znaczenie niż olśniewające CV. Z tego względu analiza kapitału społecznego wprowadza cenne elementy do tzw. modeli poszukiwań na rynku pracy, które ostatnio zdominowały sposób myślenia o rynkach tego czynnika produkcji. Idźmy dalej - każdy człowiek jest częścią rodziny - kapitał społeczny, który się w niej gromadzi, to przede wszystkim pozytywne relacje jej członków. W takim środowisku łatwiej jest wychować dzieci, łatwiej jest również zdobywać wykształcenie. Słowem, silne więzi rodzinne wykształcone przez kapitał społeczny wpływają na kapitał ludzki, a o jego roli w procesach gospodarowania nie będziemy już przypominać. Ta forma kapitału może wypełniać także lukę powstałą w uregulowaniach prawnych. Rolę tę spełniają różne normy społeczne i moralne. Choć w przypadku struktur mafijnych trudno jest mówić o moralności, liczne badania empiryczne potwierdzają, że właśnie tam mamy do czynienia z silnie zakorzenionym kapitałem społecznym, który umożliwia ich funkcjonowanie. Ważne zadanie przypada w udziale kapitałowi społecznemu w przypadku dostarczania dóbr publicznych przez państwo. Ma ono dwojaki charakter. Pozwala na skuteczniejszą komunikację członków społeczeństwa z rządem, którzy mogą się dobrowolnie zrzeszać i przedstawiać do realizacji programy korzystne dla społeczności lokalnych. Z drugiej natomiast strony, kapitał społeczny umożliwia skuteczniejszy monitoring rządzących, co pozytywnie wpływa na poziom korupcji oraz zapobiega marnotrawieniu środków publicznych. Ten specyficzny rodzaj kapitału może również rozwiązywać tzw. błędy koordynacji, które pojawiają zazwyczaj w sytuacjach, kiedy większa liczba osób musi podjąć decyzję. Dzięki zaangażowaniu kapitału społecznego łatwiej jest wybrać lidera takiej grupy, który będzie rzetelnie reprezentował jej interesy. Społeczna akceptacja dla jednostki spełniającej funkcje przywódcze pozwala jej skuteczniej kierować grupą i dzięki pewnego rodzaju charyzmie jest ona w stanie przekonać członków tej grupy do rozwiązań niekorzystnych z ich punktu widzenia, natomiast pożądanych w kontekście całej zbiorowości.
Po pewnym zastanowieniu każdy z czytelników będzie z pewnością w stanie podać własne przykłady kapitału społecznego, które wypełnią lukę w sytuacji, kiedy zawodzi wnioskowanie stricte ekonomiczne. Balansowanie teorii kapitału społecznego pomiędzy socjologią a ekonomią nie przysparza jej zwolenników ze strony ekonomistów matematycznych. Ci jednak muszą często ustępować pod naporem faktów, kiedy elegancko sformułowane modele nie są w stanie kompleksowo wytłumaczyć otaczającej nas rzeczywistości.
Autor jest doktorantem SGH

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



