Sporne dobra publiczne
Wojciech Majerkiewicz, | NBPortal.pl | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-12-31 12:12:23
Większość argumentów za interwencją państwa w gospodarce odwołuje się do problemu nieskuteczności rynku przy rozwiązywaniu kwestii dostarczania dóbr publicznych oraz efektów zewnętrznych. Opieka zdrowotna, pomoc społeczna, edukacja, drogi, podstawowe badania naukowe, bezpieczeństwo zewnętrzne i wewnętrzne oraz nieskażone środowisko, wszystkie te dobra zostały uznane za publiczne i które powinny być finansowane ze wspólnej kasy. W wielu przypadkach jednak rynek potrafi sobie sam radzić z problemem właściwego podziału kosztów ich wytworzenia wśród użytkowników.To, co odróżnia dobra publiczne od innych dóbr to możliwość jednoczesnego użytkowania ich przez wielu konsumentów, bez uszczerbku dla żadnego z nich. Nie można tu zastosować zasady wykluczenia - osoby nie płacące mają taki sam dostęp do nich, jak te które ponoszą koszty ich wytworzenia. Jednocześnie nie muszą konkurować o możliwość ich konsumpcji. Dobrym przykładem jest pokaz sztucznych ogni. Ich organizator nie może liczyć, iż uda mu się sprzedać biletów widzom, gdyż prawdopodobnie nie będą oni skłonni zapłacić za coś, co mogą za darmo obserwować z okien własnych domów bądź z miejsc powszechnie dostępnych. Mechanizm rynkowy nie jest więc w stanie zapewnić mu nawet zwrotu kosztów. W tej sytuacji prawdopodobnie impreza nie odbędzie się, mimo, że popyt na nią może być dość spory. Na przeszkodzie staje tu problem "gapowicza". Choć dla wielu osób pokaz ma jakąś określoną w pieniądzu wartość, nie będą one chciały wydawać własnych pieniędzy, oczekując, że sfinansuje go ktoś inny.
Przy tym nie muszą konkurować o konsumpcję. To, że ktoś będzie oglądał sztuczne ognie z pewnego oddalenia za darmo w żadnym stopniu nie zwiększy kosztów pokazu, ani zmniejszy zadowolenia tych, którzy zdecydowali się na zakup biletów. W sytuacji, gdy problemu "gapowicza" nie udaje się rozwiązać wartościowe dobra i usługi, które w innych okolicznościach prawdopodobnie znalazłyby nabywców, nie są wytwarzane.
Z efektami zewnętrznymi natomiast mamy do czynienia, gdy następuje przeniesienie części kosztów lub korzyści działań jednej osoby na inne bez odpowiedniej rekompensaty. Zazwyczaj jest to uboczny skutek aktywności gospodarczej danej jednostki, którego pozytywne lub negatywne konsekwencje ponosi szersze grono odbiorców. Nie od dziś wiadomo, że wartość naszej nieruchomości może być większa, jeśli inne budynki w okolicy będą zadbane. Zyskamy zatem, choć sami nie poniesiemy żadnych nakładów. Mamy tu zatem także do czynienia z problemem gapowicza. Negatywne efekty zewnętrzne pojawiają się zaś w przypadku zanieczyszczającego środowisko zakładu. Koszty skażenia ponoszą wtedy nie tylko jego właściciele, ale i sąsiedzi.
Remedium na wszystkie te niedogodności zwykle staje się ingerencja państwa. Okazuje się jednak, że rynek często sam sobie potrafi z nimi poradzić na różne sposoby. Rozwój technologiczny sprawia, że przedsiębiorcy coraz częściej potrafią wykluczyć osoby, które chciałyby korzystać z danego dobra za darmo. Dobrym przykładem jest kodowanie sygnału niektórych telewizyjnych stacji satelitarnych, aby nie mogły go odbierać osoby nie płacące abonamentu. W wielu krajach, zarówno w przeszłości, jak i dziś, budowa i utrzymanie dróg finansowane są z opłat pobieranych od użytkowników.
Zdarza się także, że dobra publiczne opłacane są przy okazji zakupu dóbr prywatnych, przeznaczonych wyłącznie na własny użytek. Robiący zakupy w centrach handlowych korzystają bez opłat ze znajdujących się tam ławek, toalet, ruchomych schodów itd. Ich utrzymanie jednak kosztuje, za co płacą klienci znajdujących się tam punktów handlowych, uiszczając rachunki za kupowane towary i usługi. Wydatki na dobra publiczne wliczane są bowiem w ceny dóbr prywatnych.
Sposobem na zapewnienie konsumentom dostępu do dóbr uznawanych za publicznych może być także ścisłe określenie indywidualnych praw własności. Skuteczność ich działania dobrze jest widoczna na przykładzie zwierząt. Liczne dzikie gatunki już wyginęły. Istnienie wielu innych jest zagrożonych. Tymczasem zwierzęta hodowlane mają się całkiem dobrze. Rozwiązanie to może sprawdzić się także w walce o czystość zbiorników wodnych. Oczyszczenie na przykład jeziora nie będącego niczyją własnością może być trudne, gdyż znowu pojawi się problem gapowicza. Wielu zapewne chciałoby korzystać z jego uroków, jeśli woda byłaby czysta. Prawdopodobnie jednak niewielu znalazłoby się chętnych do wyłożenia na ten cel pieniędzy z własnej kieszeni. Jeśli pojawiłby się właściciel prawdopodobnie znalazłby sposób, aby zgromadzić potrzebne fundusze pobierając odpowiednie opłaty od wędkarzy, wodników i plażowiczów, pragnących spędzić czas w czystym i przyjemnym otoczeniu na brzegu zbiornika.
Nie wszystkie problemy da się oczywiście rozwiązać poprzez rozszerzenie praw własności. Na razie nie znaleziono sposobu, by w ten sposób poradzić sobie na przykład z zanieczyszczeniem powietrza. W takich przypadkach nadal niezbędna jest ingerencja państwa. W innych kwestiach jednak może sprawdzić się inne rozwiązanie - porozumienie zainteresowanych. Można z niego spróbować skorzystać w przypadku podstawowych badań naukowych, których wyniki zazwyczaj nie mają praktycznych zastosowań. Ich znaczenie jest jednak trudne do przecenienia ze względu na rozwój ogólnej wiedzy, który w dalszej przyszłości procentować wynalazkami. Przedsiębiorstwa, które w pojedynkę nie chcą angażować się w tak niepewne przedsięwzięcie, mogą zjednoczyć siły i stworzyć wspólne projekty badawcze, dzieląc się kosztami. Później wszystkie będą mogły czerpać korzyści z ewentualnych odkryć.
Metoda ta, oczywiście, nie zawsze sprawdzi się. Koszty wynegocjowania i zawarcia porozumienia mogą okazać się zbyt wysokie. Czasami niektórzy potencjalni jego uczestnicy mogą nie być nim zainteresowani, licząc na uzyskanie lepszych warunków w przyszłości. W wielu sytuacjach umowa obejmować musiałaby tak dużą liczbę stron, że nawiązanie kontaktu ze wszystkimi byłoby fizycznie niemożliwe.
Zawsze jednak, przy rozwiązywaniu problemu dostępu do dóbr publicznych, należy zawsze rozważyć czy niedoskonałości mechanizmu rynkowego warto zastępować niedoskonałością ingerencji państwa. Władza, reprezentowana przez biurokrację, ma słabe bodźce do kierowania się potrzebami konsumentów. Jej działania w sferze gospodarczej są zwykle mało efektywne. Ponadto przy dostarczaniu dóbr publicznych politycy mogą wybierać rozwiązania, które służyć będą bardziej ich politycznym interesom, a mniej dobru ogółu. Państwo ma także skłonność do rozwiązywania problemu "gapowicza" poprzez stwarzanie problemu "przymusowego ochotnika", zmuszając konsumentów do finansowania wytwarzania dóbr, których nie potrzebują. Tak więc rozwiązanie kwestii dóbr publicznych przez mechanizm rynkowy, tam gdzie to jest możliwe, wydaje się zwykle korzystniejszy, niż przywoływanie na pomoc państwa.

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



