Model budzący zazdrość
Krzysztof Bochus | NBPortal.pl | sekcja: Gospodarka
Dodano: 2007-12-31 11:58:59
Zacznijmy od przypomnienia, co sprawiło, że Szwecja stała się krajem bardzo bogatym. Potoczny pogląd łączy to właśnie z owym szwedzkim modelem. Otóż bogactwa wcale nie przysporzył ów podziwiany system szwedzki, lecz zwykły system liberalnej - i to bardzo - gospodarki.
Stulecie liberalizmu
Jak przypomniał niedawno na łamach Gazety Prawnej (numer z 15 czerwca br.) szwedzki ekonomista Assar Lindbeck, od roku 1870 do lat 60. ub. wieku Szwecja była krajem wolnego rynku o zdecydowanie liberalnym charakterze. Udział wydatków publicznych w PKB utrzymywał się na poziomie podobnym do notowanego w Stanach Zjednoczonych, a więc kraju uznawanym za ostoję ekonomicznego liberalizmu. Do lat 60. XX wieku nie przekraczał 30 proc. I to dzięki temu systemowi liberalnej gospodarki w połowie ub. wieku Szwecja - niegdyś kraj uboższy od Polski - awansowała na trzecie miejsce w rankingu najbogatszych krajów świata.
To potwierdza, że dobrobyt nie wziął się z rozbudowywania funkcji opiekuńczych państwa. Te funkcje rozbudowywane były dopiero wtedy, gdy gospodarki państw dobrobytu osiągnęły bardzo wysoki poziom produktywności. Mówiąc obrazowo, nie należy stawiać wozu przed koniem, jak to sugerują czasem wyznawcy idei populistycznych.
Eksplozja państwa dobrobytu
Gdy kraj stał się bogaty, stać go było na wprowadzenie instytucji i rozwiązań prawnych państwa opiekuńczego. Dlatego udział wydatków państwa w PKB Szwecji zwiększył się skokowo - z ok. 30 proc. w 1960 roku do ok. 65 proc. na początku lat 90. Oczywiście taki wzrost wydatków wymagał podobnego zwiększenia podatków. Tak zwana krańcowa stopa podatków dla osób zatrudnionych na pełnym etacie wzrosła w tym czasie z ok. 40 proc. do 75 proc. Taki fiskalizm sprawiał, że wiele znanych szwedzkich osobistości - gwiazdy sportu, filmu, niektórzy przedsiębiorcy - ostentacyjnie opuściło rodzinny kraj i osiedliło się w innych państwach Europy, gdzie podatki nie zabierały im wszystkich owoców ich pracy. Ponadto kolejne rządy wprowadziły wiele regulacji tłumiących przedsiębiorczość. Usztywniono rynek pracy, zapewniając pełne bezpieczeństwo zatrudnienia.
Słony rachunek
I to właśnie takie państwo wysokich wydatków, państwo nadmiernie opiekuńcze już wtedy zyskało miano „modelu szwedzkiego".
Tymczasem ekonomiści szybko spostrzegli, że taka polityka przynosi opłakane skutki. W latach 1970-95 przyrost PKB na mieszkańca był w Szwecji o 18 proc. niszy niż przeciętna wzrostu dla ogółu krajów rozwiniętych, skupionych w OECD. A przecież większość z tych krajów również cierpiała na podobną do szwedzkiej chorobę nadopiekuńczości. W rezultacie w rankingu najbogatszych Szwecja obsunęła się w przywołanym przed chwilą okresie z lokaty trzeciej na siedemnastą.
Powrót do źródeł
Prawdopodobnie dlatego, że najmocniej zostały w tyle, kraje skandynawskie szybciej niż wiele innych dostrzegły konieczność przeprowadzenia reform finansów publicznych i ograniczenia wydatków publicznych. Pierwszą próbę podjęła Dania już w latach 1983-86. Parę lat później owoce tej pierwszej reformy duńskiej zostały jednak „zjedzone" i w pierwszej połowie lat 90. Dania była zmuszona powtórzyć proces „zaciskania pasa". Znowu ograniczono wydatki państwa i tym razem zadbano, aby złe praktyki nie odradzały się.
Nieco później, bo pod koniec lat 80. zaczęły się reformy w Szwecji. Najpierw liberalizowano rynki. W 1991 r. obniżono podatki. W zasadzie proces reform trwa nieustannie. Udział wydatków państwa obniżył się o ok. 10 punktów procentowych.
"Dzisiejsza Szwecja w wielu istotnych dziedzinach wraca do liberalnego systemu, jaki obowiązywał przed eksplozją państwowego interwencjonizmu w latach 60." - napisał we wspomnianym artykule w Gazecie Prawnej Assar Lindbeck.
Mądra hybryda
Część analityków obecny model skandynawski określa mianem flexicurity - to termin będący zbitką słów flexibility i security. Flexibility, czyli elastyczność, to cecha charakterystyczna dla gospodarki liberalnej. Security, czyli bezpieczeństwo (w tym przypadku socjalne), to zasada państwa opiekuńczego. Niektórzy wątpili, czy da się połączyć oba te systemy i stworzyć niejako trzeci, ale Skandynawowie dowodzą, że nie jest to niemożliwe.
Jak to robią, najlepiej wyjaśnić na prostym przykładzie. W klasycznym państwie opiekuńczym zasadę bezpieczeństwa pracowników realizowano w sposób najprostszy, a więc wprowadzając regulacje prawne utrudniające zwalnianie pracowników. To oczywiście psuło gospodarkę, często przynosiło efekty odwrotne od zamierzonych. Firmy nie mogły elastycznie dostosowywać zatrudnienia do koniunktury, były więc mniej konkurencyjne. Niechętnie przyjmowały pracowników, jeśli nie były pewne, że mają dla nich pracę na długo. Ta wymuszana przez państwo ochrona przed bezrobociem przyczyniała się więc - paradoksalnie - do wzrostu bezrobocia zwłaszcza wśród młodzieży szukającej pierwszej pracy.
Skandynawowie szybko zrozumieli, że w sferze gospodarki należy preferować flexibility. I zwrócili przedsiębiorcom wolność w zakresie zatrudniania i zwalniania pracowników. Ale nie zapomnieli o security i każdy zwolniony z pracy trafia pod opiekę wyspecjalizowanych służb państwowych, które pomagają mu w znalezieniu nowej pracy.
Trudna do skopiowania
Mówiąc w skrócie, w krajach skandynawskich gospodarki zostały zliberalizowane i odbiurokratyzowane, dlatego w rankingach państw przychylnych dla biznesu Dani i Szwecja znajdują się obecnie wśród liderów, natomiast dzięki przywróceniu gospodarkom wysokiej produktywności stać te kraje na utrzymywanie rozbudowanych funkcji państwa. Przy czym to państwo wydaje publiczne pieniądze już nie tyle na dotacje, zasiłki, utrwalając bierność obdarowanych, jak to miało miejsce niegdyś, ile na różne formy aktywizacji obywateli, wspomagania ich w zdobywaniu kwalifikacji, zmianie miejsca zamieszkania w wyniku konieczności zmiany pracy itp.
Dlatego te kraje mogą sobie pozwolić na utrzymywanie rozbudowanego państwa. My zaś nie możemy na razie tego modelu w pełni skopiować (choć niektóre elementy warte są skopiowania już dziś) - najpierw musimy bowiem zbudować wydajną gospodarkę, a dopiero potem możemy w pełni czerpać ze skandynawskich wzorów.

Gospodarka
Finanse
Pieniądz
Rynki
Analizy



